Udaremniono bombowy zamach na prezydenta i premiera RP

Polskie służby informują, że zamachowiec zamierzał zdetonować 4 tony materiałów wybuchowych, umieszczonych w samochodzie<br/>Fot. ELTA
Polskie służby informują, że zamachowiec zamierzał zdetonować 4 tony materiałów wybuchowych, umieszczonych w samochodzie
Fot. ELTA

Brunon K., 45-letni pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie przygotowywał zamach bombowy na prezydenta i premiera w Sejmie. Jego motywy były nacjonalistyczne, ksenofobiczne i antysemickie — poinformowano wczoraj na konferencji prasowej w centrali ABW.

Mężczyznę zatrzymano 9 listopada. Sąd aresztował go na trzy miesiące; grozi mu do 5 lat więzienia. Nie ujawniono personaliów podejrzanego. Media twierdzą, że to Bruno K. Jak poinformowała prokuratura, celem zamachu miał być Sejm podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów; zamachowiec uważał, że najlepszym momentem będzie rozpatrywanie projektu budżetu.

 

Zamierzał zdetonować 4 tony materiałów wybuchowych, umieszczonych w samochodzie.

W akcji ABW prowadzonej od końca 2011 r. zatrzymano też dwie inne osoby, którym postawiono m. in. zarzut nielegalnego posiadania broni — jedna z nich przebywa na wolności, a druga pozostaje w areszcie — oraz przesłuchano cztery osoby, które uczestniczyły w organizowanych przez mężczyznę szkoleniach na temat materiałów wybuchowych.

Podejrzany o przygotowywanie zamachu na władze państwowe kierował się motywami o charakterze nacjonalistycznym, ksenofobicznym i antysemickim, osoby sprawujące władzę określał jako „obce” — poinformował na konferencji prasowej w centrali ABW prok. Mariusz Krasoń z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, która nadzorowała działania ABW od 5 listopada. „Uważał, że aktualna sytuacja społeczna i gospodarcza w naszym kraju zmierza w złą stronę z uwagi na fakt, że w zasadzie wszystkie stanowiska rządowe, władcze i władzę sprawują osoby, które on określał mianem «obce». Nie są to w jego opinii prawdziwi Polacy” — mówił prokurator.

Jak dodał, podejrzany nie należy do żadnego ugrupowania ani partii politycznej, nie jest związany z żadną organizacją polityczną. Śledczy dotychczas nie ustalili, by miał powiązania z zagranicznymi organizacjami terrorystycznymi.

Prokuratura podała, że podejrzany przyznał się do części zarzutów — do prowadzenia szkoleń dla osób, które zwerbował, oraz przeprowadzenia próbnych detonacji — celem miało być przeprowadzenie zamachu. „Natomiast stwierdził, że jego motywacja i jakby przystąpienie do tych działań nie wynikało bezpośrednio z jego woli, tylko działał niejako siłą sugestii innych osób” — powiedział prokurator. „Mamy wskazanie na tę jedną osobę, którą on wymienia, jako tę, która go miała inspirować” – dodał.

Zarzut przygotowań do zamachu na prezydenta, rząd i Sejm, jaki postawiła prokuratura, wynika z art. 128. Kodeksu karnego. Przewiduje on karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 dla tego, kto czyni przygotowania do przestępstwa „usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej”. Inny zarzut dotyczy przygotowań do „eksplozji materiałów wybuchowych lub łatwo palnych albo innego gwałtownego wyzwolenia energii” — za co grozi do 3 lat więzienia.

Informację o sprawie i osobie, która organizuje szkolenia z zakresu konstrukcji materiałów wybuchowych i działań dywersyjnych Agencja uzyskała pod koniec 2011 r. O sprawie ABW poinformowała Prokuratora Generalnego pod koniec października 2012 r. 5 listopada Prokuratura Apelacyjna w Krakowie wszczęła śledztwo. Objęła nim okres od co najmniej 16 lipca 2012 r. do 5 listopada 2012 r.

ABW ustaliła, że podejrzany naukowiec „wykonuje bomby i potrafi je odpalać zdalnie oraz dokonuje rozpoznania Sejmu” — mówił płk Jan Bilkiewicz z departamentu postępowań karnych ABW. Nie miał pozwolenia na broń. „Mężczyzna (…) w ramach pracy naukowej prowadził badania z zakresu materiałów wybuchowych i miał bezpośredni dostęp do laboratorium” — poinformował Bilkiewicz.

Podczas warszawskiej konferencji prasowej prokuratury i ABW zaprezentowano filmy z próbnych detonacji materiałów wybuchowych wykonanych przez podejrzanego. „Na filmie widzimy wybuch 250 kg ładunku, natomiast w planach podejrzanego było zdetonowanie czterech ton takiego ładunku” — poinformowali prokuratorzy obecni na konferencji i dodali, że zagrożenie „było faktyczne”.

 

PAP