Polacy wywalczyli ulgi w egzaminie z języka litewskiego

 Rozporządzenie ministra pozwoli uczniom spokojniej uczyć się do egzaminów  Fot. Marian Paluszkiewicz
Rozporządzenie ministra pozwoli uczniom spokojniej uczyć się do egzaminów Fot. Marian Paluszkiewicz

Uczniowie szkół polskich oraz innych mniejszości narodowych na Litwie mogą już spokojniej szykować się do egzaminu maturalnego z języka litewskiego.

W środę 20 lutego minister oświaty i nauki Republiki Litewskiej Dainius Pavalkis podpisał rozporządzenie wprowadzające ulgi do egzaminu z języka litewskiego dla uczniów szkół mniejszości narodowych.
Zgodnie z nim będą musieli napisać wypracowanie o objętości 400 słów (na egzaminie szkolnym — 250), zamiast zapowiadanych 500 (350). Uczniowie wszystkich szkół — i litewskich, i mniejszości narodowych — teraz wybierać będą mogli z 7 (a nie 3, jak poprzednio) autorów przy pisaniu wypracowania. Dopuszczalne będzie też popełnienie większej ilości błędów.

Reklama

Ministerialne rozporządzenie jest wynikiem dwuletniej batalii politycznej, jaka wybuchła po przyjęciu przez Sejm RL nowelizacji Ustawy o Oświacie. Ustawa przyjęta przez konserwatywno-liberalną koalicję poważnie ograniczała zakres używania języka polskiego w polskich szkołach. Jednym z najbardziej dyskryminujących założeń reformy było ujednolicenie trybu składania egzaminu maturalnego z języka litewskiego przez uczniów szkół litewskich i nielitewskich. Poprzedni tryb przewidywał, że uczniowie szkół litewskich składają egzamin z języka litewskiego jako ojczystego, a szkół mniejszości narodowych — jako języka państwowego.

Zgodnie ze znowelizowaną ustawą uczniowie szkół mniejszości narodowych musieli w ciągu dwóch lat nadrobić program, jaki w szkołach litewskich przerabia się w ciągu dziesięciu lat. Gdyby plany inicjatorów tej reformy zostały wcielone w życie, zadałoby to mocny cios szkolnictwu polskiemu na Litwie, a absolwenci szkół polskich byliby na gorszej pozycji w stosunku do swych rówieśników ze szkół litewskich. Dyskryminacyjna ustawa zmobilizowała społeczność polską do walki o przyszłość swojej młodzieży.

Reformę poprzedzały liczne demonstracje, wiece, pikiety, protesty i petycje (reformie sprzeciwiały się nie tylko największe mniejszości narodowe — polska, białoruska i rosyjska — ale też organizacje litewskie), które towarzyszyły też po jej wprowadzaniu i trwają od dwóch lat. Władze litewskie z ówczesnej prawicowej koalicji rządzącej całkowicie zignorowały postulaty protestujących i petycję, podpisaną przez ponad 60 tys. obywateli. Reforma skłoniła polskie szkoły do bezprecedensowej akcji jednodniowych strajków ostrzegawczych.

Rita Tamašunienė Fot. Marian Paluszkiewicz
Rita Tamašunienė Fot. Marian Paluszkiewicz

Także po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych i wejściu Akcji Wyborczej Polaków na Litwie w skład koalicji rządzącej, priorytetowa dla Polaków sprawa przywrócenia stanu sprzed reformy napotykała na wyraźny opór. Chociaż wprowadzenie ulg uzgodniono na Radzie Politycznej centrolewicowej koalicji rządzącej, wcielenie w życie tych postanowień wciąż stało pod znakiem zapytania. Dopiero po tym, jak przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, europarlamentarzysta Waldemar Tomaszewski zagroził wystąpieniem polskiej partii z koalicji rządzącej, sprawa ruszyła.

— Wydawać by się mogło, że to taka drobna sprawa, kwestia jednego podpisu, ale napotkaliśmy ogromny sprzeciw — powiedziała „Kurierowi” starosta frakcji parlamentarnej AWPL Rita Tamašunienė. Zaznacza, że to właśnie dzięki twardej postawie przewodniczącego jest ten sukces, osiągnięty na zwołanej 19 lutego Radzie Politycznej koalicji rządzącej.

Decyzja ministra została przyjęta z nieskrywanym niezadowoleniem przez część członków sejmowego Komitetu Oświaty, Nauki i Kultury, przede wszystkim przez tych, którzy przyjęli określaną z czasem reformę jako „antypolską” — byłego ministra oświaty Gintarasa Steponavičiusa, konserwatystę Valentinasa Stundysa czy socjaldemokratkę Aušrinė Mariję Pavilionienė, którzy uważają, że nowy tryb dyskryminuje Litwinów. Stanowczo się z takim twierdzeniem nie zgadza wiceprzewodniczący Sejmu RL Jarosław Narkiewicz.

— Czy mając 30-procentową różnicę w programach nauczania, możemy wprowadzać ujednolicony tryb oceniania? Oczywiście, że nie. — mówił na posiedzeniu komitetu.

Jak powiedziała „Kurierowi” Rita Tamašunienė, mimo osiągnięcia postępu w sprawie egzaminu maturalnego, AWPL nie rezygnuje z postulatów dotyczących odwołania całej reformy oświaty oraz realizowania pozostałych punktów jej programu.