Zwiedzić Troki i odpocząć…

 „Jest tu przepięknie” — zgodnie powtarzają turyści z Polski Fot. Marian Paluszkiewicz
„Jest tu przepięknie” — zgodnie powtarzają turyści z Polski Fot. Marian Paluszkiewicz

Wraz z nastaniem cieplejszych dni Troki przeżyły prawdziwe oblężenie. Ta kraina jezior (32 większe lub mniejsze jeziora!), przyciągnęła ku sobie moc turystów, po mniejszej części zagranicznych gości, w większości — mieszczuchów, spragnionych słońca, rześkiego powietrza i dobrego relaksu.

Tym bardziej, że te dobrodziejstwa przyrody są w zasięgu ręki — jakieś niecałe 30 kilometrów od Wilna, które przebywa się w lot.
— W piątek wieczorem nie ma możliwości wjechać do miasta. Mieszkamy tu już od 3 lat, ale nigdy jeszcze nie było problemu z wjazdem do Trok. Przypuszczam, że wszystkich zwabia tu możliwość odpoczynku przy czystym jeziorze, w otoczeniu zieleni — mówi Lucyna Kałtan, mieszkająca w Trokach już od 3 lat.
Miasteczko leży w niesamowicie malowniczym miejscu, przeważającymi kolorami są tu zieleń oraz błękit nieba i jezior.

— Naprawdę świetnie spędziliśmy czas — mówi Maryna Matujzo, której dzieci sprawiły niespodziankę urodzinową w postaci przejażdżki statkiem po jeziorach trockich. — Żal tylko, że tak szybko minął czas. Podziwialiśmy ze statku piękne krajobrazy, mijaliśmy pałac Tyszkiewiczów, prywatne posiadłości, opłynęliśmy dookoła zamek trocki. Gdy człowiek ciągle jest zajęty pracą, dobrze jest oderwać się od codzienności i się zrelaksować. Kapitan statku był świetny, pożartował sobie z nami, pogawędził, a jak tylko zerwał się się wiatr, dodał żagli i przeżyliśmy trochę chwil ekstremalnych. Warto było, naprawdę warto.

 „Przecież muszę znać historię” — woła ambitnie młoda dziewczyna pozując do zdjęcia Fot. Marian Paluszkiewicz
„Przecież muszę znać historię” — woła ambitnie młoda dziewczyna pozując do zdjęcia Fot. Marian Paluszkiewicz

Miasteczko wita spokojem i ciszą. Aut nie za wiele, ludzi raczej też. Ulicą Karaimską przechodzą pojedyncze wycieczki. Drewniane domki karaimskie mają charakterystyczne 3 okna: jedno dla Karaima, drugie dla Pana Boga, trzecie dla księcia Witolda w podzięce za to, że sprowadził ich na te tereny.

Zostali osadzeni przez księcia w Trokach i wzdłuż granic Wielkiego Księstwa Litewskiego dla ochrony granic i osoby księcia Witolda, gdyż słynęli ze swej waleczności. Są nazywani narodem „jednej księgi”, ponieważ ich wiara opiera się tylko na Starym Testamencie. Świątynia Karaimów — kienesa — jako jedyna była czynna w czasach sowieckich na całym terytorium Związku Radzieckiego. Dzisiaj Karaimowie w Trokach nadal stanowią prężną wspólnotę, latem jak zwykle otworzy tu podwoje szkółka języka karaimskiego, kienesa jest nadal czynna.

Przed domem przy ulicy Karaimskiej siedzi starsza pani, twierdzi, że turystów jeszcze nie jest zbyt wielu. W podwórku auto z fińską rejestracją, właściciele prywatnych domków udostępniają pokoje dla gości, co jest ogólnie przyjętą praktyką. Starsza pani stwierdza, że hotele tutaj są o wiele droższe, natomiast w prywatnym domu można za dobę zapłacić góra 180 litów. Sprawdziłam — ceny hoteli w Trokach i okolicach — faktycznie — rozpoczynają się od 140 Lt i sięgają nawet 960 Lt za dobę.

Głównym obiektem turystycznym w Trokach jest zamek na wyspie Fot. Marian Paluszkiewicz
Głównym obiektem turystycznym w Trokach jest zamek na wyspie Fot. Marian Paluszkiewicz

Na deptaku przy stoiskach z pamiątkami turyści przymierzają średniowieczne hełmy:
— Przyjechaliśmy z Pomorza, z Człuchowa, jest to piękne miasteczko wielkości Trok. Też mamy tam piękny zamek, ale krzyżacki. Bardzo nam się tu podoba, Troki są przepięknym miastem. Ja zaś doszedłem do swoich korzeni i od niedawna, od dwóch dni właściwie, nazywam się Marianas Mikuličius — dowcipkuje turysta z Polski, — aczkolwiek bardzo lubimy Litwinów i chcemy, żeby byli naszymi dobrymi sąsiadami. A tak naprawdę moja rodzina też w tych okolicach niegdyś mieszkała nieopodal Nowogródka i to jest taki powrót sentymentalny.
Troki przyciągają nie tylko perspektywą zwiedzenia imponującego zamku na wyspie, lecz także mają do zaoferowania szeroki wachlarz rozmaitych miejsc wypoczynkowych, atrakcji, imprez, festiwali, koncertów, zawodów, często przy współudziale gości.

Karolina Narkiewicz, kierowniczka działu kultury i turystyki w Samorządzie Rejonu Trockiego, przy biurku gęsto obłożonym aktówkami, teczkami i papierami zdradza, że właśnie się skończyła międzynarodowa konferencja, w której uczestniczyli przedstawiciele Portugalii, Niemiec, Holandii, a która poświęcona była możliwościom rozwoju turystyki i transportu. Jak mówi, Troki są miejscem bardzo atrakcyjnym dla turystów. Na potwierdzenie swych słów uzbraja się w pokaźnych rozmiarów plan tegorocznych imprez, które trwają w tej wypoczynkowej miejscowości od kwietnia do września, zanim się nie zakończy sezon turystyczny. Najbliższa duża impreza już 2 czerwca — tradycyjny, XXII z kolei festiwal „Dźwięcz, polska pieśni”, który się odbędzie tym razem w Starych Trokach.

Bardzo bogaty program jest przewidziany w święto miasta Trok — festiwale, koncert instrumentów dętych, występ ubiegłorocznego reprezentanta Litwy na Eurowizji Montvydasa z grupą LRT, imprezy sportowe. W tym także „karnawał” na jeziorze Galvė — pokaz wszelakich tradycyjnych oraz trochę dziwniejszych wodnych pojazdów, opatrzony komentarzami, jak się toto porusza oraz wiele innych atrakcji.

— Kolejną imprezą w połowie czerwca będzie święto średniowiecza, na którym wszyscy chętni będą mogli odczuć klimat miasta średniowiecznego — z jego rzemieślnikami, walkami rycerskimi, pieśniami i tańcami, teatralizowanymi przedstawieniami, zajęciami edukacyjnymi dla dzieci — mówi Karolina Narkiewicz.
W tej stolicy wioślarstwa, gdzie trenują olimpijczycy i uczestnicy mistrzostw świata, odbywają się też międzynarodowe regaty „Bursztynowe wiosło”.

Lucyna Kałtan: „Z pałacem w Zatroczu można się zapoznać na słodko” Fot. Marian Paluszkiewicz
Lucyna Kałtan: „Z pałacem w Zatroczu można się zapoznać na słodko” Fot. Marian Paluszkiewicz

W lipcu się odbędzie festiwal „Proszę muzyki”, w którym wezmą udział młodzi, obiecujący litewscy wykonawcy, kiedy to na ulicach na okrągło będzie rozbrzmiewała muzyka. Od 2008 r. Troki stały się też stolicą jazzu — zapraszani są tu najsłynniejsi wykonawcy zza granicy. Wyjątkowe jest to, że koncerty jazzowe odbywają się na pokładzie płynącego statku. Także przez cały lipiec i sierpień w niedziele pod otwartym niebem na tarasie pałacu w Zatroczu odbywają się koncerty muzyki kameralnej „Wieczory w Zatroczu”.
Dla miłośników sportu też się znajdzie coś dobrego — w sierpniu odbędą się tu zawody w wioślarstwie akademickim, zaś na zakończenie sezonu — tradycyjny odpust w kościele pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.

— Jesteśmy zauroczeni gościnnością tutejszych mieszkańców. A kuchnia! — te kibiny, cepeliny, a chłodnik litewski — jest fantastyczny! Bardzo nam się też podobają przepiękne zabytki, zarówno wileńskie, jak i trockie — mówi Helena Fatyga, turystka z Polski.
Lucyna Kałtan, biznes-lady mieszkająca w Trokach, właścicielka firmy cukierniczej „Lisenas” mówi, że lubi tu mieszkać:
— Turystów w sezonie jest, owszem, dużo, ale mimo to panuje tu spokój, kultura. Jest wiele atrakcji, niedawno na specjalnie urządzonej scenie nad jeziorem można było podziwiać balet „Jezioro łabędzie”.
Co jeszcze w Trokach warto zobaczyć poza zamkiem?

— Ludzie lubią odpoczywać w parku rozrywek „Trasalis” — są tam atrakcje wodne, kąpiele. Pałac Tyszkiewiczów w Zatroczu przyciąga wszystkich swoim pięknem i elegancją — jadą tam młode poślubione pary, by zrobić pamiątkowe zdjęcia w pięknej inscenizacji i powiesić kłódkę na moście na znak wiecznej miłości. A propos, całkiem niedawno wyprodukowaliśmy nowe opakowanie cukierków z wizerunkiem pałacu Tyszkiewiczów w Zatroczu. W sezonie można popływać statkiem spacerowym — mówi Lucyna Kałtan.

Tak na marginesie, pani Lucyna zdradza nam, że właśnie dobiegła końca budowa 3 domków wypoczynkowych, w których niedrogo, a z wszelkimi wygodami będzie mogło odpoczywać 38 gości. W gospodarstwie „Wzgórze lwa” („Liuto kalnas”) we wsi Bobryszki (Babriškių kaimas) wszystko już jest gotowe na przyjęcie gości, a firanki zostały dopięte na ostatni haczyk. Można tu będzie przejść 10-dniowy kurs zdrowego odżywiania — przyjadą dietetycy z cyklem wykładów, będą serwowane specjalne dietetyczne potrawy — na wzór programu „Sveikuolių mokykla”. Jest sala konferencyjna, restauracja, duża łaźnia.

Karolina Narkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz
Karolina Narkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Troki oferują gościom rozmaite oferty wycieczek, nie tylko do zamku. Wycieczka „Średniowieczne miasto” zapoznaje z kościołem pw. Nawiedzenia NMP, ze słynącym łaskami obrazem Madonny Trockiej, klasztorem dominikańskim, ruinami zamku na półwyspie, Karaimami. Z pewnością wiele pozytywnych wrażeń zostawi wycieczka objazdowa statkiem dookoła zamku na wyspie.

Wycieczka „Arystokratyczne Zatrocze” zapozna z perłą dziedzictwa kulturowego Litwy — wyrafinowanym zespołem pałacowym i parkiem Józefa Tyszkiewicza z przełomu XIX-XX w. Miłośnicy aktywnego wypoczynku mają do dyspozycji parki rekreacyjne i przygodowe, mogą skorzystać z jazdy konnej lub popływać na kajakach czy deskach surfingowych, postrzelać z łuku lub zabawić się w paintball. Znużeni goście mogą natomiast odpocząć lub zjeść coś dobrego (te kibiny i cepeliny!) w niezliczonych kawiarniach, restauracjach, zajazdach przy szklance kwasu lub kuflu żywego piwa.

Wracamy. Po drodze mijamy fabryczkę czekolady „Šokolado namai” i chmarę dzieciarni w foliowych fartuchach — mogą się tu zabawić w cukierników i samodzielnie ulepić z masy czekoladowej lub marcepanowej cukierki własnego pomysłu.
— Już nie chciałabym powrócić mieszkać do Wilna. tu powietrze jest czyste, można posłuchać śpiewu ptaków, dookoła piękna przyroda. Kocham to miejsce! — mówi Lucyna Kałtan.

KRAINA JEZIOR

Jedno z jezior — Bernardyńskie — zostało nazwane na cześć znajdującego się niegdyś nad jeziorem klasztoru bernardynów, którzy mieli wyłączne prawo na połów ryb w tym jeziorze.
Jest też jezioro Tataryszki — nazwa nawiązuje do Tatarów, którzy kiedyś mieszkali nad tym jeziorem. Zostali sprowadzeni na te tereny przez wielkiego księcia litewskiego Witolda aż z Krymu w końcu XIV w., osiedli na ziemiach leżących dookoła Trok.
Jezioro Galvė, czyli (Głowa), to największe jezioro trockie, stąd ta nazwa. Legenda zaś mówi, że nie zamarza ono i nie topnieje na nim lód, zanim nie pochłonie jakiejś ofiary: może to być człowiek, zwierzę albo ptak, ale ofiara musi być.
Na jeziorze znajduje się kilkanaście wysepek, a na jednej z nich gotycki zamek księcia Witolda.