„Martwe” rzeźby wciąż wywołują żywe dyskusje

187
Rzeźby były malowane farbą, niszczone i czyszczone... Fot. Marian Paluszkiewicz
Rzeźby były malowane farbą, niszczone i czyszczone… Fot. Marian Paluszkiewicz

Ilu rozmówców, tyle zdań. A wszystkie one dotyczą losu rzeźb na Zielonym Moście. Jedni są zdecydowani — należy je zburzyć koniecznie, bo są przypomnieniem okresu sowieckiego, natomiast zwolennicy uważają, że mają rację bytu, nie tylko ze względu na to, że są pomnikami rzeźbiarskimi, stworzonymi przez tak znanych twórców jak Juozas Mikėnas, Bronius Pundžius, a jednocześnie historią, przypomnieniem tego okresu, który przecież był.

Zwolennicy pozostawienia rzeźb są przekonani, że jest to część historii kraju i nie należy łączyć kwestii zachowania dziedzictwa kultury z polityką.
Tym niemniej „pożar” nie ucicha. Regularnie organizowane są pikiety, konferencje, narady.
Właśnie dziś taka konferencja miała miejsce w Sejmie. Jej inicjator, poseł na Sejm Algirdas Patackas poruszył nie tylko sam fakt istnienia tych rzeźb w stolicy Litwy, ale rozwinął aspekt moralny związany z istnieniem tych pomników. Nie na próżno jej temat brzmiał: „Czy posiadamy honor? O rzeźbach na Moście Zielonym jak też innej spuściźnie okresu okupacji”.

Zebrani, a byli to m. in. przewodniczący Towarzystwa 13 Stycznia Kasparas Genzbigelis, wicemer Kowna Stanislovas Buškevičius, jak też inni — byli zgodni, że rzeźby od dawna należało znieść z tego miejsca.
Jednakże, jak dowodzą liczne sondaże, wilnianie w większości swojej sądzą, że rzeźby te mają być odrestaurowane i pozostać na Zielonym Moście nie ku chwale minionej epoki, lecz jako pomnik dziedzictwa narodowego, mimo że okres sowiecki w historii Litwy był jednym z najtrudniejszych i najokrutniejszych. Więc nic dziwnego, że nawet taka instytucja jak Państwowa Komisja ds. Dziedzictwa Kultury jest na rozdrożu, co dalej robić z dziedzictwem kultury z okresu władzy radzieckiej, w tym z rzeźbami na Zielonym Moście.
Dyskusje przeciwników i zwolenników czterech rzeźb: „Rolnictwo”, „Przemysł i budowa”, „Na straży pokoju” i „Młodzież akademicka” były tak ostre, że specjaliści w dziedzinie ochrony zabytków postanowili zasięgnąć opinii zagranicznych ekspertów.

Członkowie komisji uznali, że warto zaprosić ekspertów z Niemiec, Włoch, Polski, którzy mogliby się podzielić swoim doświadczeniem. „Albowiem dziedzictwo to nie polityka. Nie można podejmować w takich sprawach decyzji politycznych — i na tym zamknąć temat. Tak się nie robi, ta sprawa musi być załatwiona w sposób cywilizowany” — sądzi Gražina Drėmaitė, przewodnicząca Państwowej Komisji do Spraw Spuścizny Kulturalnej.
A mówiąc o rzeźbach na tym jednym z najstarszych mostów na Willi wróćmy na chwilę do jego historii.

Jak podaje Adam Honory Kirkor, król Zygmunt I Stary powierzył w 1509 r. wojewodzie wileńskiemu Albertowi Gosztołdowi zbudowanie mostu na Wilii, ale ponieważ on zwlekał budowę, przekazał horodniczemu wileńskiemu Ulrykowi Hozjuszowi, który w 1536 roku most wybudował. Powstał most duży, drewniany z ławkami i daszkiem gontowym. Na moście pobierano tzw. mostowe za przejście na drugą stronę rzeki. W 1776 r. most przebudowano i po raz pierwszy pomalowano na zielono. Odtąd nosi nazwę Zielony. Nocą 7 lipca 1944 r. Zielony Most został przez Niemców wysadzony w powietrze. Obecny został zbudowany w 1950 r. według projektu konstruktorów z Leningradu (dzisiejszy Petersburg). Dwa lata później wzniesiono cztery rzeźby, które są pod ochroną jako zabytki dziedzictwa kultury i które to tyle emocji wywołują.

Tylko z racji na to jedno jedyne zdanie, czyli status zabytku, miałyby one być chronione przez państwo, a nie łączone z polityką. Historyk Alvydas Nikžentaitis w jednym ze swych wywiadów m. in. powiedział, że właśnie tak z punktu widzenia historycznego spogląda na te rzeźby, na smutny okres przypominający wywózki, okupację. „…Widzimy w Wilnie nie tylko czasy Wielkiego Księstwa, ale i carskiej okupacji, jak też okresy przed- i powojenny. Mówmy o tym, dyskutujmy, ale nie starajmy się wyciąć tego okresu z naszej historii”.
Ale oczywiście najważniejsze zdanie w tej sprawie ma wygłosić Państwowa Komisja Dziedzictwa Kultury Litwy.

Czyli skreślić rzeźby z listy dziedzictwa narodowego i wyrzucić je z Wilna np. do parku Grutas w Druskiennikach, albo jednak pozostawić je jako zabytek dziedzictwa i zadbać o nie, jak tego potrzebują. Pytanie nadal pozostaje otwarte…