Więcej

    Na Litwie gwałtownie zmniejsza się liczba Polaków

    Czytaj również...

    Według badań statystycznych, polska diaspora na Litwie zmniejszyła się z ponad 200 do niespełna 165 tys. osób w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat    Fot. Marian Paluszkiewicz
    Według badań statystycznych, polska diaspora na Litwie zmniejszyła się z ponad 200 do niespełna 165 tys. osób w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat Fot. Marian Paluszkiewicz

    W ciągu ostatnich trzech lat gwałtownie zmniejsza się liczba litewskich Polaków. Jeśli według danych powszechnego spisu ludności z 2011 r. polską narodowość deklarowało ponad 200 tys. mieszkańców kraju, to według danych Departamentu Statystyki w 2014 roku do polskości przyznawało się już niespełna 165 tys. osób. W tak krótkim czasie nastąpił spadek aż o 17,5 procent.
    W liczbach ubytek wynosi prawie 36 tys. osób.

    Według rozmówców „Kuriera” taka różnica jest trudno jednoznacznie wytłumaczalna i odpowiedź na pytanie „Gdzie się raptem podziało tylu Polaków?” wymaga szczegółowej analizy.

    — Na pewno nie wskażemy jednej przyczyny tej różnicy – mówi nam kierowniczka wydziału statystyki demografii i migracji Departamentu Statystyki, Inga Masiulaitytė-Šukevič. Jak wyjaśnia, dane z 2011 i 2014 roku mogą różnić się zarówno z powodu różnej metodologii ocen danych statystycznych, jak też z przyczyn obiektywnych — na przykład emigracji.

    — Dane z 2011 roku pochodzą z Powszechnego Spisu Ludności i oparte są na bezpośrednich deklaracjach mieszkańców. Tymczasem dane z 2014 roku są oparte na informacji otrzymanej z Centrum Rejestru, która nie zawsze zawiera dane dotyczące narodowości. W takim przypadku jest ustalana domniemana narodowość poszczególnej osoby na podstawie, na przykład, udokumentowanej narodowości rodziców tej osoby — wyjaśnia nam Inga Masiulaitytė-Šukevič.

    Z kolei poseł na Sejm Kęstutis Masiulis z partii Związek Ojczyzny/Chrześcijańscy Demokraci Litwy za ogromną dysproporcję w liczbie Polaków z 2011 i 2014 roku winą tradycyjnie obarcza lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, europosła Waldemara Tomaszewskiego. Konserwatywny poseł zamieścił na swoim profilu na portalu społecznościowym dane statystyczne i opatrzył je komentarzem, w którym pisze, że to polityka Tomaszewskiego „skłócania społeczności polskiej i litewskiej” prowadzi do zmniejszania się liczby litewskich Polaków.

    Poproszony o wyjaśnienie, poseł Masiulis powiedział „Kurierowi”, że prawdopodobną przyczyną spadku liczby litewskich Polaków, jego zdaniem, jest emigracja.

    — Działania pana Tomaszewskiego dotyczące spolaryzowania społeczności polskiej i litewskiej są skuteczne w wymiarze politycznym i być może przekładają się na wyniki wyborów, lecz mają też inny wymiar – wykluczenie osób, które nie chcą utożsamiać się z polityką tego pana i wybierają emigrację – mówi Masiulis.

    Zauważa jednak, że w tym przypadku termin „emigracja” może mieć dwojakie znaczenie — dosłowny wyjazd za granicę lub wyobcowanie z życia społecznego polskiej wspólnoty i głębszą integrację ze społecznością litewską, lub nawet całkowitą asymilację.

    Jak wynika z danych statystycznych, choć w latach 2011-2014 ogólna emigracja utrzymywała się na wysokim poziomie (w sumie z kraju wyjechało około 170 tys. osób), to jednak z rejonów zwarcie zamieszkałych przez polską mniejszość liczba wyjeżdżających była stosunkowo niska.

    Poseł Kęstutis Masiulis Fot. Marian Paluszkiewicz
    Poseł Kęstutis Masiulis Fot. Marian Paluszkiewicz

    Z tzw. polskich rejonów – wileńskiego i solecznickiego – wyemigrowało w tym okresie odpowiednio tylko 3 644 i 1 107 osób. Dla porównania, tzw. najbardziej litewski rejon kowieński w tym samym czasie opuściło 4 739 osób.

    Dr Gediminas Kazėnas, jeden z autorów badań i redaktor opracowanego na ich podstawie studium naukowego „Badania tożsamości polskiej mniejszości narodowej na Litwie” uważa, że emigracja zewnętrzna jest tylko jednym z powodów, ale na pewno nie tłumaczy tak gwałtowny spadek liczby litewskich Polaków.

    — Na pewno nie ma tu jednej przyczyny – mówi „Kurierowi” dr Kazėnas.
    Zauważa też, że w analizowanym okresie w wymiarze procentowym liczba Rosjan i Polaków gwałtownie spadła, natomiast udział Litwinów w narodowościowej strukturze społeczeństwa wzrósł aż o 2 punkty.
    — Zmniejszyła się ogólna liczba mieszkańców kraju, w tym również liczba Rosjan, Polaków oraz Litwinów. Jednak w tym samym czasie liczba osób deklarujących litewską narodowość wzrosła. I to jest powód do głębszej analizy – mówi nam naukowiec. Jego zdaniem, w okresie pewnych zagrożeń część osób postrzega identyfikację narodową przez pryzmat swego bezpieczeństwa.

    — W sytuacji zagrożenia ludzie zaczynają się utożsamiać z grupą, z którą czują się bezpieczniej i która — ich zdaniem — potrafi ich obronić. Być może podobnie zachowuje się dziś część mniejszości narodowych oraz osób, które wcześniej nie identyfikowały się z żadną narodowością. Dziś mniejszości — zwłaszcza polska i rosyjska — ze względu na kontekst polityczny są negatywnie postrzegane przez społeczeństwo. Dlatego być może niektórzy identyfikują się właśnie z większością narodową – wyjaśnia naukowiec.

    Z danych statystycznych wynika, że choć w latach 2011-2014 ogólna liczba mieszkańców kraju zmniejszyła się prawie o 100 tys. osób, to jednak udział osób narodowości litewskiej w wymiarze procentowym zwiększył się z 84,1 do 86,3 proc.

    W tym samym czasie liczba mniejszości rosyjskiej i polskiej procentowo zmniejszyła się odpowiednio z 5,8 do 5,0 proc. i z 6,6 do 5,6 proc. A w liczbach odpowiednio o 29 i 36 tys. osób.
    Przy tym liczba osób deklarujących narodowość litewską w tym samym czasie zmniejszyła się tylko o 21 tys. osób. Wzrosła natomiast liczba Białorusinów (z 36,2 do 42,4 tys. osób) oraz Ukraińców (z 16,6 do 21,3 tys. osób).

    Afisze

    Więcej od autora

    220. rocznica III rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów

    Dokładnie 220 lat temu z mapy Europy, w jej samym centrum, zniknął unikalny organizm państwowy, który na parę lat przed jego unicestwieniem zdążył jeszcze wydać na świat pierwszą na kontynencie konstytucję. Na jej podstawie miało powstać współczesne, demokratyczne na...

    Kto zepsuł, a kto naprawi?

    Przysłowie ludowe mówi, że „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. I tak zazwyczaj w życiu bywa. W polityce też. Po zakończeniu maratonu wyborczego w Polsce nasz minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius wybiera się do Warszawy. Będzie szukał kontaktów z...

    Oskubać siebie

    Będący już na finiszu przetarg na bojowe maszyny piechoty został raptem przesunięty, bo Ministerstwo Ochrony Kraju tłumaczy, że otrzymało nowe oferty bardzo atrakcyjne cenowo i merytorycznie. Do przetargu dołączyli Amerykanie i Polacy. Okazało się, co prawda, że ani jedni,...

    Odżywa widmo atomowej elektrowni

    Niektórzy politycy z ugrupowań rządzących, ale też część z partii opozycyjnych, odgrzewają ideę budowy nowej elektrowni atomowej. Jej projekt, uzgodniony wcześniej z tzw. inwestorem strategicznych — koncernem Hitachi — został zamrożony po referendum 2012 roku. Prawie 65 proc. uczestniczących w...