Wybory z Niemczech: wygrana Merkel i niepokojący sukces skrajnej prawicy

5
43

Mimo że partia Angeli Merkel wygrała niedzielne wybory do Bundestagu, to spodziewała się lepszego wyniku. Fot. ELTA

W Niemczech zakończyły się wybory parlamentarne. Zwyciężył w nich chadecki blok wyborczy CDU/CSU z Angelą Merkel na czele, który zdobył 33 proc. głosów. Największy rywal koalicji – partia SPD – zyskała 20,5 proc., co jest najgorszym wynikiem w historii tej partii.

Ogromne zainteresowanie wzbudził wynik, jaki osiągnęła AfD, czyli prawicowa i mocno populistyczna Alternatywa dla Niemiec, która zdobyła 12,6 proc. AfD domaga się m.in. zamknięcia granic dla imigrantów i usunięcia islamu z przestrzeni publicznej.

Jak zaznaczył w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Linas Kojala, politolog z Centrum Studiów Europy Wschodniej, mimo że partia Angeli Merkel wygrała wybory do Bundestagu, liczyła na lepszy wynik.
– Wyniki wyborów do parlamentu stały się mocnym ciosem dla kanclerz Niemiec, która stoi na czele rządu od 2005 roku. Merkel spodziewała się większego poparcia, o czym powiedziała publicznie. Mimo to partia, poprzez swoją wygraną, udowodniła, że jest najmocniejszą w Niemczech i wyprzedza swoich konkurentów. W perspektywie najbliższych czterech lat to nie powinno się zmienić. Niemcy więc nadal doceniają pracę swojej kanclerz i fakt, że dzięki niej sytuacja gospodarcza państwa jest dobra. Z powodu pewnych kwestii, takich jak imigracja, w społeczeństwie wzrasta niezadowolenie. Jednak inne wskaźniki, takie jak niska stopa bezrobocia i zrównoważony budżet państwa, zmuszają do stwierdzenia, że rząd działa skutecznie – sądzi Linas Kojala.

Co do wyborczego sukcesu skrajnie prawicowej partii AfD, politolog zaznaczył, że w pewnym sensie potwierdza to wzrastającą radykalizację niemieckiego społeczeństwa. Nie na darmo więc kanclerz Merkel po ogłoszeniu wyników głosowania podkreśliła, że w przyszłości chce skupić się na odzyskaniu wyborców AfD przez rozwiązanie ich problemów oraz rozwianie ich obaw.
– Zarówno sukces Alternatywy dla Niemiec, jak też Zielonych, którzy uzyskali około 9 procent głosów, świadczy o tym, że dość duża część społeczeństwa jest rozczarowana tradycyjnymi partiami. Ta część społeczeństwa szuka więc rozwiązań w innych partiach propagujących skrajne poglądy. W Niemczech, jak wiadomo, kwestia ta jest bardzo wrażliwa z powodów historycznych – powiedział Kojala.
Jak zaznaczył politolog, AfD wniesie do niemieckiego parlamentu nowy dyskurs polityczny, który nie był zauważalny w publicznych przemówieniach tradycyjnych polityków.
– AfD jeszcze przed wyborami głośno mówiła o inicjatywie usunięciu islamu z niemieckiej przestrzeni publicznej jako religii sprzecznej z demokratycznym ustrojem kraju. Szeroką społeczność wprowadził także w zamieszanie stosunek partii do historii i niedawne oświadczenie lidera AfD Alexandra Gaulanda, który uważa, że Niemcy mogą być dumni z osiągnięć swoich żołnierzy w obu wojnach światowych i nie powinni dłużej godzić się na wytykanie im zbrodni z czasów Trzeciej Rzeszy. Takiego typu radykalnych wypowiedzi możemy teraz spodziewać się więcej – sądzi Kojala.
Politolog zaznacza, że na razie, gdy u steru niemieckiej władzy pozostaje partia Angeli Merkel, stosunki między naszymi państwami nie powinny się zmienić i nie należy obawiać się dalszej radykalizacji.
– Czy w przyszłości w wyborach skrajna prawica mogłaby uzyskać jeszcze większe poparcie? Takiej szansy nie możemy wykluczać, szczególnie uwzględniając fakt, że partia zdobyła tak dużą popularność zaledwie w ciągu kilku lat. Sukces AfD jest więc przede wszystkim poważnym sygnałem i wyzwaniem dla tradycyjnych polityków. Chcąc odzyskać elektorat, będą musieli udowodnić, że mogą obronić interesy osób, które się nimi rozczarowały – reasumował Linas Kojala.

Hiszpański dziennik El Mundo wskazuje, że wejście do niemieckiego parlamentu nacjonalistycznej partii z prawie 13-procentowym poparciem zwiastuje nowy etap w historii demokracji „kraju, który jest motorem Unii Europejskiej”. Madrycka gazeta przypomina, że od czasów II wojny światowej w Bundestagu nie były reprezentowane ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne i szowinistyczne.

Agencja Reuters tymczasem przypomina, że skrajna prawica w tak licznym składzie nie dostała się do niemieckiego parlamentu od lat 50. XX wieku, co było efektem starań Niemców, by zdystansować się od nazizmu i inspirowanych nim zbrodni w czasie II wojny światowej.
Z tego też powodu stowarzyszenia żydowskie w Europie i Stanach Zjednoczonych wyraziły zaniepokojenie wysokim poparciem dla partii AfD. Wezwały inne niemieckie ugrupowania, by nie zawierały z nią sojuszy.
AfD, która wzmocniła się w ciągu dwóch lat od otwarcia przez Angelę Merkel granic dla ponad miliona imigrantów z Bliskiego Wschodu, wskazuje imigrację jako zagrożenie dla niemieckiej kultury. Partia odrzuca współpracę z USA, domaga się polityki imigracyjnej opartej na kryteriach religijnych, celebruje niemiecką tożsamość narodową i czuje wielką sympatię do Władimira Putina. Poza tym AfD czuje dumę z niemieckich żołnierzy, którzy walczyli w obu wojnach światowych. Jednocześnie ta partia, która otwarcie proponuje strzelać do imigrantów, zaprzecza zarzutom, że jest rasistowska lub antysemicka.

 

 

5 KOMENTARZE

  1. Niemcy głosowali za dostatkiem,bo nie boją się imigrantów jak Polacy,w mediach których pełno reportarzy grozy z Niemiec z okrutnymi przybyszami w rolach głównych .Tylko czy to nie jest przejaskrawione ? Chyba tak !

  2. To Zachód jakiś czas temu stracił kontakt z rzeczywistością i uwierzył, że można dogadać się z Rosją. Putin tylko to wykorzystuje. Dziś Zachód się obudził. Miejmy nadzieję, że na dłużej niż na chwilę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.