Biało-czerwony Marsz Niepodległości Ruchu Młodzieży Polskiej

382
Uroczysty pochód z biało-czerwonymi flagami dotarł na cmentarz uczonych w Jaszunach Fot. facebook.com

11 listopada to dzień ważny dla każdego Polaka. Dokładnie 99 lat temu Polska wróciła na mapę Europy. Główne uroczystości odbyły się w Warszawie, ale do obchodów Święta Niepodległości dołączyli licznie również Polacy na Wileńszczyźnie. Wśród nich nie mogło zabraknąć młodzieży z Jaszun i Solecznik, zrzeszonej w organizacji Ruch Młodzieży Polskiej (RMP).

Do wspólnego radosnego świętowania w rejonie solecznickim, zamieszkałym w 80 proc. przez Polaków, dołączyła również młodzież patriotyczna z Polski, a nawet z Białorusi.

Obchody Święta Niepodległości w Jaszunach rozpoczęły się już 10 listopada. W Gimnazjum im. Michała Balińskiego uczniowie zaprezentowali patriotyczne widowisko historyczno-muzyczne pt. „Polska – wielka rzecz”, w reżyserii polonistki Janiny Kuryło. Uroczystą akademię zaszczycili swą obecnością dostojni goście: kierownik wydziału konsularnego ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie Marcin Zieniewicz, delegacja ze Szkoły Podstawowej w Mykanowie (Polska).

Po zakończeniu uroczystości uczniowie oraz nauczyciele w podniosłym nastroju wyruszyli ulicami Jaszun na cmentarz polskich uczonych, gdzie pochowani są prof. Jan Śniadecki, historyk Michał Baliński oraz członkowie ich rodzin. Podczas marszu intonowano „Rotę”, „Mazurka Dąbrowskiego”, „My, Pierwsza Brygada”, trzymano biało-czerwone flagi. Organizator pochodu, Tomasz Pieszko z Ruchu Młodzieży Polskiej, dziękował uczestnikom za zamanifestowanie swej polskości i oddanie hołdu tym, którzy z książką i piórem w ręku służyli wiernie swej Ojczyźnie.

11 listopada młodzież wyruszyła na Rossę, na Grób Matki i Serca Syna, by oddać hołd Marszałkowi.
– Dla mnie Dzień Niepodległości jest nie do pomyślenia bez Rossy – mówił jaszunianin, Kazimierz Liplański, z Ruchu Młodzieży Polskiej – Chciałbym, żeby wartości narodowe i patriotyczne zostały na naszym gruncie zachowane, żebyśmy zachowali swą wileńską indywidualność.

Sprzed Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach młodzież z RMP wyruszyła na cmentarz, by oddać hołd żołnierzom Armii Krajowej Fot. facebook

Kazimierz jest studentem historii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Przyjechał stamtąd na Wileńszczyznę specjalnie na obchody Dnia Niepodległości. Na tę okazję przywiózł z Krakowa dla RMP banery z nadrukami „Nasza polskość – naszą dumą”, „Ceną była śmierć za wolności smak” oraz transparent z nazwą organizacji.

Podczas gdy w Warszawie przechodził 60-tysięczny tłum na Marszu Niepodległości, w Solecznikach odbył się nieduży, ale entuzjastyczny pochód z biało-czerwonymi flagami zorganizowany przez RMP.
– Nie mogliśmy pojechać na Marsz Niepodległości do Warszawy, dlatego postanowiliśmy zorganizować swój własny pochód w Jaszunach i Solecznikach – mówił działacz RMP w Solecznikach, Seweryn Wołosewicz – Zaprosiliśmy na wspólne obchody naszych bliskich znajomych z Polski. Podczas pochodu z pełnym przekonaniem skandowaliśmy „Nasza polskość – naszą dumą!”.

Młodzi wyruszyli sprzed Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego ulicami miasta w kierunku cmentarza, gdzie znajduje się kwatera poległych w 1944 roku żołnierzy Armii Krajowej. Podczas marszu głośno skandowali hasła: „Soleczniki zawsze polskie”, „Chodźcie z nami, Polakami”, „Bohaterów pamiętamy – niepodległość wysławiamy” i odpalali race. Napotkani mieszkańcy uśmiechali się, machali przyjaźnie rękami, zatrzymywali się samochodami pośrodku ulicy i przepraszali, że nie mogą iść razem.

W pochodzie wzięli też udział młodzi Polacy z Grodna na Białorusi oraz z Macierzy, którzy na obchody Święta Niepodległości przyjechali właśnie na Wileńszczyznę. Licealista, Michał Mikucki z Białegostoku, był tu po raz drugi. Wcześniej przyjechał do Jaszun i Solecznik z okazji święta 2 maja, kiedy RMP-owicze obchodzili Dzień Polonii i Polaków za Granicą.
– Od zawsze byłem mentalnie związany z naszymi Kresami, strasznie żałowałem, że moja rodzina nie była związana z tymi terenami. Uwielbiam tereny Wileńszczyzny za tradycjonalizm i przywiązanie do ojczyzny, do polskiej kultury i języka. Chciałem to przeżyć raz jeszcze, znowu spotkać poznanych ludzi, znowu poczuć się, jak w Polsce. Sercem jestem na tych ziemiach – mówił „Kurierowi Wileńskiemu” Michał Mikucki.

Podczas pochodu w Solecznikach skandowano również hasła nawiązujące do dyskryminacyjnej polityki państwa litewskiego: „Język polski w polskich szkołach”, „Polskie nazwiska dla Polaków”, „Precz z ustawą oświatową”.
– Czuliśmy, że te hasła są prawdziwe, że są ważne dla osób tu mieszkających. W Polsce nauka po polsku czy polskie nazwisko są oczywiste, tutaj natomiast, choć Polacy są lojalnymi obywatelami, płacą podatki i nie sprawiają żadnych problemów, te prawa są im odmawiane – zauważył Michał Mikucki.

Inny uczestnik Marszu Niepodległości w Solecznikach, Patryk Palach, jest założycielem organizacji non profit „Rodacy – Rodakom”. Zrzesza ona młodych ludzi: uczniów, studentów, harcerzy. Od pięciu lat jego działacze charytatywnie pomagają Polakom mieszkającym na Kresach – Wileńszczyźnie, Białorusi i Ukrainie. Przeprowadzają w Polsce zbiórki przyborów szkolnych i żywności. Tym razem dostarczyli na Litwę dary z tegorocznej zbiórki „Wyprawka szkolna dla Kresowiaka”. Przybory szkolne powędrowały do dzieci z Butrymańc i Solecznik.

– Marsz Niepodległości w Warszawie zbiera już prawie 100 tys. ludzi. Marsz ten przez dłuższy czas walczył o to, by zmienić w umysłach Polaków postrzeganie uczucia patriotyzmu. To już się udało. Patriotyzm jest postrzegany jako wielka wartość. Na marsz przychodzi kilkadziesiąt tysięcy osób, rodziny z dziećmi, jest tematem numer jeden w mediach, w szkołach, w pracy, wśród ludzi w każdym wieku. Z kolei tutaj, na Wileńszczyźnie, Polacy starają się obchodzić Święto Niepodległości najlepiej jak potrafią. A młodzież z RMP ma silne poczucie przynależności do narodu polskiego – dzielił się swymi spostrzeżeniami w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Patryk Palach.

Jak mówił, podczas przemarszu ulicami Solecznik jego uczestnikom towarzyszyły wzniosłe emocje.
– Patrząc na młodych działaczy z Ruchu Młodzieży Polskiej widziałem tę dumę – że mogli jasno i wyraźnie wykrzyczeć „To my, to my, Polacy!”. Ta radość udzielała się także nam, gościom z Korony. Towarzyszyła nam podniosła atmosfera, zwłaszcza w momencie, gdy śpiewaliśmy „Rotę” – mówił Patryk.

Dbanie o świadomość narodową jest ważnym elementem budowania społeczności – uważa inny uczestnik przemarszu w Solecznikach, student Uniwersytetu Szczecińskiego, Bartosz Ramus.
– Polacy są tutaj autochtonami, byli na tych terenach od zawsze, nie przybyli tutaj znikąd, są tu też gospodarzami. Szkoda, że ich sąsiedzi nie szanują tego. Nie widzę problemu w tym, żeby w polskich manifestacjach uczestniczyli również Litwini jako sojusznicy Polski w NATO i Unii Europejskiej – mówił Bartosz.

Jak mówił działacz RMP z Jaszun, Tomasz Pieszko, 11 listopada to nie tylko Święto Niepodległości, ale również dzień jedności wszystkich Polaków, którzy są jednym narodem mimo dzielących granic. Nazwał naród polski „bardzo potężnym i dumnym narodem od pokoleń”.

– Bycie Polakiem na naszych terenach to jest również wielkie zadanie. Musimy zachować swój język. Musimy zachować kulturę, pamiętać o własnej historii. Nie jest to łatwe, kiedy szkolne podręczniki mówią o polskiej okupacji Wileńszczyzny, kiedy język polski w szkole jest spychany na margines, kiedy litewskie władze zabraniają nawet polskich tabliczek z nazwami ulic – mówił w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.

Tomasz Pieszko zaznaczył, że przekazanego przez przodków dziedzictwa nie wolno zaprzepaścić.
– To dzięki naszym przodkom możemy uczyć się w naszym ojczystym języku, polskim. Nie możemy zaprzepaścić tego dziedzictwa, musimy zachować w sercach te wartości, które nam przekazali, za które zapłacili swym życiem. Musimy upominać się o swoje prawa, żeby również nasze dzieci mogły rozmawiać i czuć po polsku – podkreślił.