Finaliści plebiscytu Czytelników „Polak Roku”o mijającym roku 2018

1
16

Koniec roku ponownie skłonił do przemyśleń i refleksji na temat tegorocznych osiągnięć oraz układania ambitnych planów na przyszłość. Jak minął rok, czego się spodziewają w nadchodzącym roku – o to zapytał „Kurier Wileński” kandydatów do zaszczytnego tytułu naszego Plebiscytu Czytelników „Polak Roku 2018”.


Renata Brasel, kierownik artystyczny Polskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Wilia”

Ten rok dla nas – zespołu – był bardzo pomyślny. Na początku roku otrzymaliśmy statuetkę Świętego Krzysztofa. To był dobry start na cały mijający rok. Ważnym wydarzeniem były obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Litwę i Polskę. Z tej okazji zorganizowaliśmy razem z liceum Adama Mickiewicza pokaz polonezów. Oprócz tych wymienionych momentów, były też liczne koncerty. Chciałabym, żeby 2019 rok był taki sam.

2018 obfitował w wiele przełomowych dla mnie osobiście momentów. Były to chyba najintensywniejsze miesiące w moim życiu. Najważniejszym wydarzeniem w moim prywatnym życiu był ślub mojej jedynej córki. Jest tancerką „Wilii”, zięć również tańczy w zespole, a więc jest to para zespołowa. Wesele także było rodzinne, zespołowe. Mieliśmy sześć par asystencji w strojach ludowych.
Dla mnie ślub córki był najważniejszym wydarzeniem nie tylko w 2018 roku, ale w całym moim życiu!

Zanotowała Honorata Adamowicz


Paweł Giliauskas, przewodniczący ZHPnL

Ten rok był dla mnie bardzo owocny, zarówno w życiu prywatnym, jak i działalności harcerskiej. Zacznijmy od tego, że jestem obecnie na urlopie „tacierzyńskim”. Razem z żoną zdecydowaliśmy, że po urodzeniu naszego drugiego dziecka to ja zrezygnuję z pracy, aby żona mogła bez przeszkód skończyć studia i jestem bardzo zadowolony z tej decyzji.
Bardzo wiele wyzwań czekało mnie w pracy społecznej. Jako przewodniczący ZHPnL realizowałem bardzo wiele projektów. Było ich tak dużo, że zasadzie trudno je wszystkie wymienić, skupię się więc na tych, które uważam za najważniejsze. Byłem jednym z koordynatorów projektu „Drzewo Nadziei”. W tym roku mieliśmy dwie edycje projektu, w lutym w DKP i we wrześniu, na placu Ratuszowym. Ten projekt jest dla mnie wyjątkowy. W ciągu trzech lat na pomoc wileńskiemu hospicjum udało się nam zebrać 42 tys. euro, ale także dzięki niemu dotrzeć z informacją o budowie dziecięcego hospicjum na Litwie, poprzez harcerskie środowiska na całym świecie, do bardzo wielu osób. Poza tym, zwłaszcza przy okazji wrześniowego koncertu, mieliśmy okazję budować bardzo pozytywny wizerunek Polaka w litewskim środowisku. Proszę sobie wyobrazić, że taki bardzo młody harcerz, w mundurze z biało-czerwoną flagą, idzie do ratusza na spotkanie organizacyjne z przedstawicielami władz, także policji i naprawdę okazuje się bardzo kompetentnym, pewnym partnerem do realizacji projektu.
Kolejnym, ważnym wydarzeniem była oczywiście wizyta papieża. Zaangażowaliśmy się w białą służbę i stanowiliśmy największą, bo aż 90-osobową grupę wolontariuszy. Bardzo cieszę się również z tego, że coraz bardziej rozwija się akcja Betlejemskiego Światła Pokoju na Litwie. Co roku za organizację tej akcji jest odpowiedzialna na Litwie inna organizacja skautowa, w tym roku zajmowaliśmy się nią my, ZHPnL. Wbrew pozorom, koordynacja tej akcji wymaga ogromnej pracy, a przygotowania rozpoczęliśmy już latem, dlatego widać było efekty. Przede wszystkim o wiele więcej osób niż w poprzednich latach przyjechało na pogranicze, by przejąć ogień, a mapa punktów, do których dotarło światło, była bardzo gęsta. Cieszę się również, że udało nam się włączyć bardzo aktywnie w poszukiwania na całej Litwie polskich miejsc pamięci, jak również założyć drużynę koszykówki. Z takich bardzo radosnych wydarzeń, chciałbym jeszcze przypomnieć, że w tym roku, 2 maja, miałem zaszczyt odebrać z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy polską flagę, jako wyraz wdzięczności za działalność ZHPnL.

Rozmawiała Ilona Lewandowska


Minolta DSC

Ksiądz Tadeusz Jasiński, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Wilnie

Każdy rok jest wyjątkowy, bo coś ze sobą niesie, zaś Pan Bóg wie, czego człowiekowi lub konkretnej społeczności potrzeba. Bóg daje znaki swojej miłości i chodzi o to, żeby je zauważyć i odczytać. Czas dany dla nas jest po to, żeby wzrastać w miłości do Boga i ludzi. Różne wydarzenia sprzyjają temu, pobudzają nas. Ten rok dał mi doświadczenie choroby. Dłuższy okres byłem odłączony od moich zajęć, które były codzienne i bardzo ważne. Trzeba było odnaleźć się w tej chorobie. Chorując doceniłem zdrowie, którego zdrowy człowiek często nie docenia. To jest dar od Boga, który trzeba cenić. Choroba, cierpienie w jakimś sensie też są darem od Boga. To pozwala nam wzrastać w mądrości, cenić to, co mamy.

Nie chorowałem cały rok, był też pewien okres, gdy mogłem robić coś dobrego, pożytecznego, służąc Panu Bogu i ludziom. Z wiernymi mieliśmy dużo ciekawych spotkań, a każde spotkanie z człowiekiem nas wzbogaca. Z parafianami odbyliśmy piękną pielgrzymkę do Libanu, do grobu Świętego Charbela. Doświadczyliśmy życia kościoła w trochę innych szerokościach geograficznych. Byliśmy podbudowani inną religijnością niż u nas. Jest ona tam bardziej emocjonalna, zaryzykuję mówiąc, że tam wiara jest głębsza niż u nas. Jest to kraj muzułmańsko-chrześcijański, więc wzajemne oddziaływanie tych dwóch religii jest widoczne. Ludzie są bardziej skłonni manifestować swoją wiarę, częściej można było spotkać tam symbole religijne, na przykład figurki świętych ustawione na stacji benzynowej.

Zanotowała Honorata Adamowicz


Renata Krasowska, nauczycielka muzyki w Gimnazjum im. Longina Komołowskiego, prezes koła ZPL w Połukniu

Renata Krasowska jest rodowitą połuknianką. Po studiach muzycznych wróciła do pracy w szkole, którą ukończyła w młodości. Ponad 20 lat wykłada muzykę w Gimnazjum im. Longina Komołowskiego. Mówi, że szkoła jest jej drugim domem. Ponadto pełni funkcje wiceprezes Trockiego Oddziału Rejonowego ZPL oraz prezes koła ZPL w Połukniu.

– Było dla mnie wielką niespodzianką, gdy w przededniu urodzin, na Facebooku „Kuriera Wileńskiego” zobaczyłam swoje nazwisko na liście kandydatów do tytułu „Polak Roku 2018”. Ucieszyłam się, że doceniono moją pracę, a zwłaszcza działalność społeczną i wolontariat, zajmujące w moim życiu bardzo ważne miejsce – powiedziała nauczycielka.

Jest inicjatorką oraz koordynatorką ponad 30 projektów i inicjatyw społecznych.
– W Połukniu działa wspólnota lokalna, w której udzielam się od momentu jej założenia. Dzięki niej możemy realizować różne projekty. Pierwszy projekt, polegający na zbieraniu materiałów dotyczących folkloru w poszczególnych miejscowościach leżących w sąsiedztwie naszego gimnazjum, zrealizowałam w 2002 roku. Następnie były kolejne inicjatywy – m.in. 75-lecie poświęcenia kaplicy Matki Bożej Uzdrowicielki Chorych w Gaju, szycie strojów ludowych dla zespołu „Połuknianie”, założenie siłowni, placu zabaw oraz montaż urządzeń zabawowych przy szkole, koncerty, plenery twórcze, kolonie dla uczniów Wileńszczyzny w Polsce – opowiada Renata Krasowska.

Od pięciu lat na rejonowym szczeblu organizuje rajd kolarski, jest też entuzjastką kolarstwa. W rajdzie biorą udział osoby w różnym wieku. Przedsięwzięcie z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością wśród mieszkańców rejonu trockiego.
– Podczas ostatniego rajdu do miejscowości Mamowo uczestnicy mieli okazję poznać wiele ciekawych faktów o powstańcach styczniowych, którzy tam zginęli i zostali pochowani. Opowiedziała im o tym dziennikarka, Irena Mikulewicz, która w wielkim stopniu przyczyniła się do zachowania pamięci o poległych w Mamowie powstańcach – wspomina nauczycielka.

Ostatnio, w ramach projektu z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości Polski i Litwy, z 20-osobową grupą uczniów szkół polskich rejonu trockiego spędziła dziesięć dni we Wrocławiu. Pobyt młodzieży w Polsce urozmaicały liczne atrakcje – zwiedzanie muzeów, zoo, eskapada do Niemiec. Ostatnim akordem projektu był rejonowy konkurs historyczny.

Renata Krasowska nie ukrywa, że praca nad projektami pochłania dużo czasu i wysiłku.
– Lubię to robić, poznaję nowych ludzi, mam wielu przyjaciół na Litwie, w Polsce i w innych państwach. Jestem pewna, że kto daje, ten dziesięciokrotnie dostaje. I w moim życiu ta zasada się sprawdza – mówi.

Zanotowała Justyna Giedrojć


Ks. lic. Henryk Naumowicz, proboszcz parafii pw. św. Anny w Duksztach

Rok 2018 to rok stuleci, bardzo pracowity rok, tak jak i każdy. Niektóre plany udało się zrealizować, niektóre odłożyliśmy na potem, a niektóre po prostu zostaną niezrealizowane. Wspólnie z parafianami troszczymy się o nasz kościół, o naszych wiernych. W ciągu roku zorganizowaliśmy wiele spotkań z parafianami, odwiedzamy chorych. Oczywiście, mieliśmy wiele problemów w ciągu roku, ale nie ma w tym nic dziwnego, przecież takie jest życie.

Jako ksiądz nie mam problemów prywatnych, gdyż księża nie mają życia prywatnego. Wszystkie moje problemy są sprzężone z problemami Kościoła i moich wiernych. To nie był zły rok. Mieliśmy dobre i złe dni. Mam nadzieję, że przyszły rok nie będzie gorszy.

Zanotowała Honorata Adamowicz


Jan Rożanowski, poeta z Podborza w rejonie solecznickim

Mijający rok oceniam pozytywnie, powiedziałbym nawet, że był lepszy niż poprzedni. Dobra wiadomość jest już taka, że nie ma złych wiadomości. Miłe akcenty są związane z wieloma aspektami w moim życiu, w tym też z twórczością. Nie jestem zawodowym poetą, ale lubię pisać i bardzo się cieszę z tego, że moja twórczość w internecie cieszy się zainteresowaniem i mam czytelników. W tym roku ich grono się poszerzyło i okazało się, że moje wiersze są czytane nie tylko na Wileńszczyźnie, ale też za granicą. W tym roku właśnie gościłem kilka takich osób i było to dla mnie bardzo miłym doświadczeniem.

W ogóle sądzę, że w życiu należy cieszyć się nawet drobnostkami. Osobiście doznałem ogromnej satysfakcji z faktu, że w tym roku w moim sadzie zaowocowały jabłonie. To niby drobnostka, ale stoi za nią cała historia, którą zrozumie każdy rolnik. Chodzi o to, że posadziłem te jabłonie 14 lat temu i dotychczas nie było żadnych owoców. Straciłem cierpliwość i planowałem nawet je wykarczować, ale właśnie teraz drzewa zasypały sad owocami.

Co do życzeń na przyszły rok, to zarówno sobie, jak też wszystkim innym ludziom życzyłbym, żeby nie było złych wiadomości, żeby mieli zdolności docenienia każdego dnia. Dziś świat się bardzo zmienia, wszyscy muszą żyć w szalonym tempie i pędzić do przodu, często nawet nie zastanawiając się, po co w ogóle to robią. Owszem, praca i dobrobyt materialny to rzeczy ważne. Jednak warto nie zapominać, że są to raczej narzędzia do wygodnego życia, ale w żądnym wypadku nie są jego celem. Życzyłbym więc wszystkim nieco zwolnić tempo i znaleźć chwilę, by cieszyć się życiem oraz swoimi bliskimi.

Zanotowała Brygita Łapszewicz


Edyta Tamošiūnaitė, wicemer Wilna z ramienia AWPL-ZChR

Ten rok była dla mnie pozytywny i dobry, chociaż był to też rok napięty ze względu na masę pracy w pocie czoła na stanowisku wicemera. Udało się w tym roku wiele dokonać w dziedzinie kultury i oświaty, którymi kieruję.

Zostały w tym roku podniesione wynagrodzenia dla dyrektorów, pedagogów i innych pracowników w przedszkolach, których płace były znacznie niższe niż w szkołach ogólnokształcących. W tym roku rozpoczęła się też duża renowacja Gimnazjum im. Wł. Syrokomli i Gimnazjum Jana Pawła II, ocieplane są budynki przedszkoli „Zielone wzgórze” i „Źródełko”. Przy wielu szkołach-przedszkolach zostały odnowione chodniki, place zabaw. Dla pedagogów i dyrekcji szkół zorganizowano wiele wartościowych szkoleń.

Bardzo się cieszę, że udało się wprowadzić nauczanie w ciągu całego dnia dla uczniów klas 1-4, co pozwala rodzicom spokojnie pracować i nie troszczyć się o to, by zabrać swoje pociechy ze szkoły tuż po południu. To jest naprawdę spore wsparcie dla tych rodzin, w których oboje rodzice pracuje do samego wieczora. Także w tym roku o ponad 1,5 mln euro wzrosło finansowanie w dziedzinie kultury – lepsze dofinansowanie otrzymały zarówno centra kultury, jak też organizacje publiczne, kluby młodzieżowe.

Pomimo pewnych problemów, dziś więc naprawdę jest się z czego cieszyć. Na przyszły rok, oczywiście, też jest wiele planów i pracy do zrobienia. Cały ten wir spraw i obowiązków do wykonania, owszem, często bywa wykańczający. Jednocześnie daje to też duże natchnienie, zwłaszcza, gdy widzisz owoce swojej pracy i po prostu lubisz to, co robisz. Mam takie szczęście, bo właśnie lubię swoją pracę i czerpię z niej ogromną satysfakcję.
Mam nadzieję, że przyszły rok będzie równie pomyślny i owocny w nowe pomysły oraz sukcesy, czego też życzę wszystkim Czytelnikom „Kuriera Wileńskiego”.

Zanotowała Brygita Łapszewicz


Dziennikarka Radia Znad Wilii – Renata Widtmann

Dziennikarkę Radia Znad Wilii, Renatę Widtmann, znamy przede wszystkim jako gospodynię Salonu Politycznego, najdłużej „żyjącej” audycji nadawanej w tej polskiej rozgłośni.
W tym roku prezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė wręczyła dziennikarce odznaczenie państwowe. Została ona uhonorowana Medalem Orderu Wielkiego Księcia Giedymina „Za wzmacnianie świadomości obywatelskiej”.
„Duża radość, trochę zaskoczenia i duma, bo mam już kilka wysokich odznaczeń rządu polskiego, z rąk prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. To pierwsze tak wysokie odznaczenie z rąk prezydent Litwy” – powiedziała Renata Widtmann.

– Po rocznej przerwie pobytu w Warszawie przy mężu wróciłam do radia z nową energią. Uzmysłowiłam sobie, jak ważna jest dla mnie praca w radiu, przy mikrofonie, z ludźmi. Praca w radiu to mój styl życia – żyję tym, co robię. Oprócz Salonu Politycznego, rzeczywiście najdłużej „żyjącej” audycji, prowadzę raz w tygodniu godzinną audycję publicystyczną w której z gośćmi omawiamy wydarzenia tygodnia. Przez cały rok od poniedziałku do piątku prowadziłam też krótkie codzienne programy oświatowe. Wprowadziło to zupełnie inny rytm pracy. Trzeba było robić codziennie, na bieżąco krótkie audycje o tym, co się działo w szkołach, w przedszkolach. Bardzo lubiłam ten kontakt z ludźmi – dzwoniłam, pytałam i przekazywałam te informacje słuchaczom Radia Znad Wilii – opowiada dziennikarka.
W tym roku, w ramach projektu zrealizowanego przez litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Renata Widtmann odwiedziła wschodnią Ukrainę.
– Zostałam zaproszona do wąskiego grona dziennikarzy litewskich, z którymi zwiedzaliśmy miejscowości znajdujące się na linii frontu, przy granicy z Donbasem. Słyszałam świst kul, chodziłam w kamizelce kuloodpornej i w kasku ochronnym. Odwiedzałam szkoły, w których okna są zabezpieczone przed ostrzałem workami z piaskiem, a pod szkołami są schrony. Dzieci są tam przyzwyczajone i traktują to już normalnie, że od czasu do czasu, gdy zaczynają się mocne ostrzały, muszą schodzić do schronów. Wywarło to na mnie ogromne wrażenie… W XXI wieku wojna toczy się nie gdzieś w Afryce czy Azji, ale w Europie, zupełnie blisko. Uświadomiłam sobie, że powinniśmy docenić wszystko, co mamy, przede wszystkim pokój. Wszystkie problemy, które nas dotyczą, są niczym w porównaniu z tym, jak żyją ludzie tam, na linii frontu – komentuje.
Ostatnio jest bardzo dumna z tego, że zaczęła pobierać lekcje gry w tenisa ziemnego.
Bardzo lubię sport, ruch, a szczególnie tę dziedzinę sportu. Do dobrej gry jeszcze mi daleko, ale już złapałam tego bakcyla i robię pewne postępy. Dawno marzyłam o podróży do Jordanii, o zwiedzeniu słynnej Petry. W tym roku to marzenie spełniło się – dodaje dziennikarka.

Zanotowała Justyna Giedrojć


Janina Wysocka, dyrektorka progimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie

Tak jak i każdy rok – ten był ciekawy i pracowity, a w 2018 mieliśmy szczególnie dużo pracy. Pod względem zawodowym był zaskakujący, dający możliwość dalszego rozwoju. Mogliśmy realizować z powodzeniem cele, które sobie postawiliśmy na początku roku.
Nasze progimnazjum ciągle się rozrasta, więc musieliśmy zatrudnić nowych, dobrych specjalistów.
Szczęściem jest też to, że wracają nasi byli uczniowie do szkoły jako nauczyciele.
Ten rok dla szkoły był udany, nie mieliśmy większych problemów, udało się załatwić wiele zaległych spraw. Ze wszystkim sobie dobrze poradziliśmy. W czasie 12 miesięcy doszło do wielu zmian.

W życiu prywatnym ten rok był także udany. Wydałam córkę za mąż. Cieszę się, że wnuk w tym roku poszedł do pierwszej klasy i dobrze mu się powodzi. A najważniejsze jest to, że jesteśmy zdrowi i w pełnym składzie.
Mam nadzieję, że przyszły rok będzie jeszcze lepszy!

Zanotowała Honorata Adamowicz


Dariusz Żybort, prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą

Ten rok przeżyłem bardzo aktywnie jako prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą, ale także jako prezes Polskiego Stowarzyszenia Medycznego na Litwie. Można powiedzieć, że w mojej pracy społecznej te dwie organizacje bardzo często się łączą, gdyż środowisko medyczne od bardzo wielu lat wspiera odnawianie pomników na Rossie, nawiązuje w tym celu współpracę z izbami lekarskimi w Polsce. Jeśli chodzi o Rossę, cieszę się, że udało nam się bardzo rozszerzyć działania komitetu, który w tej chwili stanowi naprawdę fachowy zespół osób, zajmujących się konkretnymi obszarami. Bez wątpienia największym wyzwaniem w tym roku jest renowacja, w sprawie której nieraz alarmowałem media, a także władze samorządowe. Uważam, że w tej sprawie nieustanne czuwanie jest konieczne, a szybkie reagowanie przynosi bardzo dobre efekty.
Na nasze zawiadomienie o osuwającej się skarpie mer Wilna, Remigijus Šimašius, zareagował bardzo szybko i sprawnie, udało się nam także doprowadzić do większej kontroli nad prowadzanymi pracami, w tym do zaproszenia konsultantów z Polski. Zawsze podkreślam, że jestem zwolennikiem renowacji z funduszy unijnych, na pewno chcę, by projekt zakończył się sukcesem, dlatego jako przedstawiciel organizacji społecznej trzymam rękę na pulsie.
Jeśli chodzi o stowarzyszenie medyczne, bardzo zależy mi na włączeniu do niego coraz większych grup młodych osób. Chodzi mi nie tylko o osoby, które wykonują zawody związane z medycyną, ale również o studentów czy też osoby, które myślą o studiach medycznych. Cieszę się, że coraz więcej absolwentów polskich szkół studiuje na kierunkach medycznych na Litwie. Obecnie jest to po 6-7 osób na roku. Jako prezes stowarzyszenia podjąłem również starania o ułatwcie kandydatom z Litwy otrzymania stypendium na kierunkach medycznych w Polsce.

Rozmawiała Ilona Lewandowska

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.