„Po bożemu” i z fantazją, czyli australijskie „Damy i Huzary” w Wilnie

0
123
Aktorzy w różnym wieku, posługują się poprawną polszczyzną Fot. facebook

W ramach IX Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego „Wileńskie Spotkania Sceny Polskiej”, w dniu 26 października na scenie Domu Kultury Polskiej w Wilnie, został wystawiony spektakl „Damy i Huzary” Aleksandra Fredry w wykonaniu Teatru Dramatycznego „Fantazja” z Sydney w reżyserii Joanny Borkowskiej-Surucic.

Aleksander Fredro, bez wątpienia, jest nadal autorem nieodkrytym i intrygującym. Dowiódł tego spektakl polonijnego teatru z dalekiej Australii.
„Damy i Huzary”, jedna z najpopularniejszych oraz najczęściej wystawianych komedii Aleksandra Fredry, w pełen humoru sposób ukazuje perypetie związków damsko-męskich. Nakreśla przy tym typy ludzi aktualne także i dziś. Przedstawia również jasny obraz przeszłości, kiedy w sercach Polaków żyła jeszcze poczciwość i wiara. Wystarczy jednak przywołać intrygę, uknutą przez trzy siostry, żeby ujrzeć fałsz oraz obrzydliwość dawnych stosunków rodzinnych. „Damy i Huzary” są sztuką o wzmagającym się szaleństwie i błędnych decyzjach, z których każda nieubłaganie prowadzi do katastrofy. Wszystko kończy się jednak… szczęśliwie.

Polski Teatr Dramatyczny „Fantazja” z Sydney działa od 18 lat. Jego repertuar stanowią utwory literatury polskiej. Na festiwal przybyła cała trupa teatralna, czyli 14 osób. Na scenie w czasie spektaklu wystąpił również Zespół Pieśni i Tańca „Zgoda”.
Spektakl Teatru Fantazja premierę miał w 2014 r. Tytułowi huzarzy (Major – Andrzej Świtakowski, Edmund – Bogusław Szpilczak, Rotmistrz – Jacek Samborski, Grzesio – Michał Macioch, Kapelan – Wiesław Rogoliński) beztrosko wypoczywają w domu Majora. Niespodziewanie ich spokój zostaje zakłócony przez przyjazd sióstr Majora: pani Orgonowej (Marta Kieć-Gubała), pani Dyndalskiej (Jolanta Szewczyk) i panny Anieli (Ela Chylewska) oraz ich trzech służących – Fruzi (Ula Orczykowska), Józi (Marta Zubek) i Zuzi (Agata Kruszka). Szybko okazuje się, że wizyta dam nie jest przypadkowa, bowiem panie chcą zeswatać Majora z Zosią (Kasia Werner), córką pani Orgonowej. Huzarzy, nienawykli do towarzystwa dam, wpadają w popłoch, popełniają całą masę gaf i doprowadzają do zabawnych sytuacji.

Aktorzy w różnym wieku, posługują się poprawną polszczyzną. Niektórzy zasługują na szczególne wyrazy uznania, a w szczególności; Grzesio, Zosia, pani Orgonowa oraz Major. Spektakl trwający 2,5 godziny z 20-minutową przerwą wydawał się trochę za długi. Powodem tego mógł być brak dynamiki, szczególnie w części pierwszej i podanie tekstu w całości bez współczesnej redakcji. Spektakl nie trzymał widza w ciągłym napięciu, winą tego były przerwy między wejściami na scenę, rytm i tempo w dialogach, zabrakło aktorom trzymania się zwykłej zasady podczas gry na scenie: łapanie grającego aktora za ostatnie słowo.

CZYTAJ WIĘCEJ: Polskie Studio Teatralne prezentuje: „Polskie poniedziałki na Pohulance”

Było to bardzo tradycyjne, „po bożemu” odczytanie mistrza Fredry. Oczekiwałam czegoś innego, chciałam zobaczyć, jak sobie radzą na scenie Polacy z Australii, jak współcześnie rozumieją polskość. Jednak „suma plusów dodatnich” zdecydowanie przewyższa uwagi negatywne.
Trafne dialogi Aleksandra Fredry bawiły widza i czasami zmuszały do zastanowienia się nad własnym zachowaniem w stosunkach damsko-męskich. Czy dzisiaj śmiejemy się bezrefleksyjnie, kiedy pani Orgonowa przekonuje Majora, by poślubił jej córkę? Wprawia w zakłopotanie scena, w której Zosia uwodzi Majora i mimiką przekazuje dwuznaczne emocje.

Nie mogła nie rozbawić postać Grzesia, który żałował, że nie jest Turkiem i nie może poślubić wszystkie trzy panie. Był za to bardzo dumny z własnej „trąbki”. Publiczność żywo reagowała na każde pojawienie się Grzesia na scenie, Michał Macioch, najmłodszy z całego zespołu Fantazji, zagrał najstarszego huzara i stworzył niezapomnianą kreację.
Wydarzeniom na scenie towarzyszyła muzyka na żywo (pianino). Specjalnie do spektaklu została skomponowana piosenka ze słowami Eli Chylewskiej (scenicznej Anieli), którą pięknie zaśpiewała, wyróżniająca się wysokimi umiejętnościami aktorskimi, sceniczna Zosia (Kasia Werner).

Scenografia była bardzo prosta, przez cały przebieg oglądaliśmy wyświetloną na białym ekranie starą chatę – posiadłość Majora (szum wyświetlacza czasami podkradał uwagę widza), oświetlenie również pozostawiało wiele do życzenia. Kostiumy aktorów były dopasowane do czasów Aleksandra Fredry. Czasami widz mógł się zastanowić, dlaczego właśnie pani Orgonowa na szyi miała zawieszony gwizdek i do czego miałby służyć?
Tak czy inaczej, widownia w sobotę miała okazję obejrzenia dobrego spektaklu polonijnego teatru z Sydney. Sympatia widzów została zdobyta, o czym świadczyły żywe reakcje oraz głośne brawa na stojąco po zakończeniu sztuki oraz zatańczeniu na bis przez huzarów i tancerki z wileńskiego zespołu Zgoda poloneza z filmu „Pan Tadeusz” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Niektórych widzów przechodziły po plecach „ciary”. Ze wzruszeniem reagowali też sami aktorzy oraz towarzysząca im reżyser Joanna Borkowska-Surucic.
Aleksander Fredro, „Damy i Huzary” w wykonaniu Polskiego Teatru Dramatycznego „Fantazja” z Sydney. Reżyseria i adaptacja: Joanna Borkowska-Surucic. Scenografia: Nicholas Surucic. Muzyka: Wojciech Kilar “Polonez” z filmu “Pan Tadeusz” Andrzeja Wajdy. Oprawa muzyczna: Konstancja Kotowska. Obsada: Orgonowa – Marta Kieć-Gubała, Dyndalska – Jolanta Szewczyk, Aniela – Ela Chylewska, Zosia – Kasia Werner, Fruzia, Rembo – Ula Orczykowska, Józia – Marta Zubek, Zuzia – Agata Kruszka, Major – Andrzej Świtakowski, Edmund – Bogusław Szpilczak, Rotmistrz – Jacek Samborski, Grzesio – Michał Macioch, Kapelan – Wiesław Rogoliński. Czas trwania: 150 minut z przerwą.

Anna Pawiłowicz-Janczys

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.