Ludzie są stęsknieni uczuć…

0
86
Fot. Bartosz Frączak

Rozmowa z Mikołajem Warfołomiejewem, zasłużonym dla kultury polskiej, dyrektorem artystycznym Teatru Polskiego im. J. I. Kraszewskiego w Żytomierzu, podczas tegorocznych „Wileńskich Spotkań Sceny Polskiej”. W Centrum Kultury w Rudziszkach widzowie mogli obejrzeć spektakl tego teatru pt. „Opętana”.


Dlaczego „Opętana” wg Łesi Ukrainki? Dlaczego zajął się Pan tym właśnie tekstem?

Mikołaj Worfołomiejew: Na początku wystawiliśmy go w języku ukraińskim, ponieważ Łesia Ukrainka napisała go w tym języku. Nie byliśmy do końca zadowoleni z tej wersji. Dopiero, gdy został przetłumaczony na język polski, powstała polskojęzyczna wersja tego spektaklu.

Co było najtrudniejsze w pokazaniu tego tekstu – problem, interpretacja? Co było dla Pana ważne?

Najważniejsze, aby Miriam, opętana, śpiewała i grała na żywo. Jako instrument muzyczny do tego spektaklu wprowadziłem harfę kęską. Wcześniej, w Dziadach”, wprowadziłem bandurę. Ja lubię robić takie rzeczy. Najtrudniejsze było nauczenie się tekstów wierszowanych w języku polskim. To najtrudniejsze…

Po spektaklu widzowie podkreślali aktualność tej sztuki, która dla jednych polegała na zagubieniu w świecie, dla innych, że ludzie cierpią przez ludzi. Jak Pan zinterpretował relację między Miriam a Mesjaszem?

Ten utwór był napisany jako spotkanie w jednym miejscu Nowego i Starego Testamentu. Miriam jako prorokini Starego Testamentu, a Mesjasz – Nowego.

Co Pan chciał wydobyć dzięki takiemu połączeniu?

To spektakl o cierpieniu i miłości. Miłość jest najważniejsza w całym spektaklu.

Pana córka też bierze udział w przedstawieniu?

Mam dwie córki. Starsza obecnie studiuje na Uniwersytecie Warszawskim. Skoro jestem zawodowym reżyserem, córki wychowały się w teatrze. Lubią teatr. Grają w moich spektaklach. Mówią, że teatr musi grać, powtarzają „Kto, jak nie my”.

Macie inną rzeczywistość na Ukrainie niż w Polsce i tu na Litwie. W takim razie, co jest najważniejsze dzisiaj dla Pana w teatrze?

Obserwuję, że ludzie na Ukrainie coraz częściej wybierają się do teatru. Ludzie są stęsknieni uczuć, których telewizja czy kino nie potrafią w całości ukazać. W teatrze inaczej przeżywamy losy ludzi. My w teatrze pracujemy dla ludzi. Ukazujemy ludziom prawdziwe uczucia, wychowujemy na podstawie swoich spektakli.

Czy teatr powinien mówić o sprawach współczesnych?

Oczywiście. Mamy ze sceny mówić o wszystkim. Uważam za sukces aktora czy też reżysera, jeżeli człowiek po wyjściu ze spektaklu o kontrowersyjnym temacie zastanowi się nad problemami współczesnego świata. Na koniec, chciałbym podziękować jeszcze wszystkim, którzy umożliwili nam przyjazd do Wilna, w szczególności Senatowi RP i Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Rozmawiała Magdalena Olszewska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.