Nie zmarnować ani jednej godziny

23
Jak twierdzi Tadeusz Romanowski, tytuł Polaka Roku otrzymała cała Wspólnota Miłosierdzia Bożego w Solecznikach za swoją pracę społeczną

Tadeusz Romanowski, zdobywca ex aequo, wraz z s. Anną Mroczek, tytułu Polak Roku 2019 „Kuriera Wileńskiego”, to założyciel i kierownik Wspólnoty Miłosierdzia Bożego w Solecznikach. Po cichu i bez rozgłosu w swoim działaniu kieruje się przesłaniem miłosierdzia, obejmując pomocą wielu potrzebujących w rejonie solecznickim, ale też daleko poza jego granicami.

Został Pan, na równi z s. Anną Mroczek ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, zwycięzcą 22. plebiscytu Polak Roku 2019 „Kuriera Wileńskiego”. Jakie to emocje?

Muszę przyznać, że 2019 r. obfitował w nagrody dla naszej wspólnoty w uznaniu za naszą pracę społeczną. Zostaliśmy odznaczeni Złotym Krzyżem Związku Piłsudczyków RP, a w Białymstoku odebraliśmy nagrodę Michały 2019, przyznawaną osobom zasłużonym w szerzeniu kultu Miłosierdzia Bożego, w kategorii „Propagator tradycji i kultury polskiej na Kresach”. Cieszymy się, że zostaliśmy zauważeni i że nasza praca została pozytywnie oceniona. Z kolei tytuł Polaka Roku „Kuriera Wileńskiego” to wielka radość, oznacza, że my, Polacy, jesteśmy obecni tu, na Litwie. Dodam tylko, że w tym roku tytuł Polak Roku otrzymał nie Tadeusz Romanowski, lecz cała Wspólnota Miłosierdzia Bożego w Solecznikach za swoją pracę społeczną. Ta praca nie niesie z sobą wynagrodzenia pieniężnego, ale wynagrodzenie w innym wymiarze, które nazywa się zbawienie.

Pana ojczyste strony to parafia Butrymańce w rejonie solecznickim. To z domu rodzinnego wyniósł Pan wzorzec pomagania innym?

Moja mama zostawiła mi takie przesłanie: „Spróbuj przeżyć życie tak, żeby nie zmarnować ani jednej godziny, ani jednego dnia, żyjąc dla Chrystusa, dla dobra bliźniego swego i dla ojczyzny swej”. Mama tak właśnie żyła. Miała siedmioro swoich kochanych bez wyjątku dzieci. Kiedy po studiach w Moskwie wróciłem do domu, po niedzielnej mszy świętej mama wkładała mi do samochodu różne produkty i niezbędne rzeczy i jechaliśmy razem do samotnych krewnych. Po przywitaniu mama, nic nie mówiąc, porządkowała w domu, ja nosiłem wodę, zostawialiśmy te produkty. Podobnie dzisiaj – niczego nowego nie robię, tylko kontynuuję ten obowiązek rodzinny, który wykonywała moja mama. Ale wszystko się zaczęło od mojej babci, śp. Weroniki Łunkiewicz, mamy mojej mamy. Babcia, podobnie jak bł. ks. Michał Sopoćko, urodziła się w 1888 r., obserwowała jego posługę kapłańską w Taboryszkach i już wtedy była przekonana, że ksiądz zostanie ogłoszony świętym. W czasie I wojny światowej zorganizował on na naszych terenach 30 szkół. Babcia, która pięknie mówiła po polsku, a nie znała żadnego innego języka, została katechetką w jednej z tych szkół. Powtarzała często, że jej najważniejszą rzeczą jest danie mi Boga, co wprawiało mnie wtedy w zdumienie, nie rozumiałem jeszcze tej intencji. Kiedy miałem 15 lat, babcia zmarła, pamiętam do dziś tę swoją rozpacz. Babcia zostawiła mi też inne przesłanie: trwania w polskości, zachowania języka ojczystego, bycia gotowym na przyjście trudnych czasów, ale też trwania mimo to przy swoim.

Jakie były początki Wspólnoty Miłosierdzia Bożego?

Jako osoba fizyczna nie byłem w stanie udzielać pomocy w takim stopniu, żeby zaspokoić wszystkie rosnące potrzeby, stale tej pomocy było za mało. Założenie organizacji pozarządowej stworzyło szansę na rozszerzenie działania. Wspólnota powstała w 2016 r., roku ogłoszonym przez papieża Franciszka Rokiem Miłosierdzia Bożego.

Już od kilku lat dzięki wspólnocie dzieci mają możliwość spędzania czasu na letnich koloniach w Polsce i na Litwie

Kto należy do wspólnoty?

Takim dobrym duchem jest pani Ola Kowzan, która na okrągło ogarnia całą pracę, jest matką wszystkich przychodzących do nas dzieci, dba również o uzupełnianie naszej strony internetowej. Wspólnota liczy dziś ok. 230 zdeklarowanych osób, które nam pomagają. Wspólnota działa nie tylko na terenie naszego rejonu, ale też w Polsce, na Białorusi, trochę w Rosji i Kazachstanie. Wszelką pomoc w postaci paczek żywnościowych otrzymanych z Polski przekazujemy dalej pod konkretny adres. Opieką objęliśmy również naszych rodaków mieszkających na Białorusi. Dla nich jest ważne nie tyle to, że otrzymali paczkę żywnościową, ile znak, że się o nich pamięta. W Kazachstanie mamy kontakt z ks. Jerzym Lubiańcem pochodzącym z naszych terenów, mającym wielką potrzebę szerzenia idei miłosierdzia, a który zorganizował przy kościele polską szkołę.

Czym ostatnio zajmowała się wspólnota?

Objęliśmy pomocą wszystkie szkoły w rejonie, rozdaliśmy w nich paczki, które dotarły do nas od rodaków z Polski. Te materialne dowody pamięci o nas, Polakach na Wileńszczyźnie, trafiły do uczniów, nauczycieli, pracowników polskich szkół. Poza tym codziennie udzielamy pomocy – do potrzebujących trafiają ubrania, obuwie, środki czystości, a także żywność.

Jako radny Samorządu Rejonu Solecznickiego i przewodniczący komitetu opieki społecznej i zdrowotnej ma Pan rozeznanie w sytuacji mieszkańców rejonu. Jak duże są potrzeby?

Ostatnio wskaźnik ubóstwa w rejonie nieznacznie uległ poprawie. Na Litwie 600 tys. mieszkańców żyje w skrajnym ubóstwie. W naszym rejonie wspólnota objęła opieką 430 rodzin, ponieważ dla wielu na co dzień brakuje żywności, wody, ciepła. W skali państwa to może nie jest dużo, ale to, że dzieciom brakuje elementarnych rzeczy, jest przerażające. Wszystkich potrzebujących znamy z imienia i nazwiska, dzieci z tych rodzin już od trzech lat zapraszamy na coroczne letnie kolonie w Polsce. Korzysta z nich co roku 200–220 dzieci, czyli już ponad 600 dzieci zostało objętych opieką. Pomagają nam dobrzy ludzie.
Nasi rodacy z Polski mocno nas wspierają, dzięki czemu możemy ogarnąć pomocą wielu potrzebujących ludzi, nakarmić głodnych. Bo niestety, na wsiach ciągle jeszcze mieszkają ludzie, którzy nie radzą sobie, nie mają pracy, nie mają jedzenia w lodówce. Myślę, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak wykształcenia, kwalifikacji. Tę sytuację pogłębia jeszcze obecny system składania egzaminów maturalnych, kiedy niezłożony ujednolicony egzamin z języka litewskiego przekreśla szanse na bezpłatne studia.

Czym się jeszcze zajmuje Wspólnota Miłosierdzia Bożego?

Ostatnio postawiliśmy też na edukację i sport. W Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach dzieci i młodzież chętnie uprawiają polskie sztuki walki – koluchstyl. Poza tym w ramach unijnego projektu przygotowujemy centrum dziennego pobytu dla dzieci, w którym obejmiemy opieką 12 osób w różnym wieku.

Czy Pana przybrana córka Karina również angażuje się w pomaganie innym?
Widzę, że jest to dla niej ważne. Cieszymy się z żoną Lusią, że ją mamy. Cieszę się, że Karina potrafi dzielić się z innymi tym, co ma. Chodzi już do VI klasy i zapowiada się na dobrego człowieka.


Fot. Marian Paluszkiewicz


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 5(13) 01-07/02/ 2020