Wolności i niepodległości nie podaje się na srebrnym talerzu

4 czerwca 1989 r. odbyły się w Polsce wybory do Sejmu i Senatu, które zakończyły się wielkim zwycięstwem Solidarności. Polska zapoczątkowała proces przemian ustrojowych w bloku wschodnim, który doprowadził do upadku komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej. W wyniku jesieni ludów jeszcze pięć państw – Czechosłowacja, Bułgaria, NRD, Rumunia oraz Węgry – porzuciło system komunistyczny.

Władze Sejmu Restytucyjnego po ogłoszeniu niepodległości Litwy: w środku marszałek Vytautas Landsbergis, z lewej wicemarszałkowie Kazimieras Motieka i Bronislovas Kuzmickas, z prawej wicemarszałek Česlovas Stankevičius i członek prezydium Aloyzas Sakalas. Wilno, 11 marca 1990 r.
| Fot. domena publiczna

11 marca 1990 r. Rada Najwyższa – Sejm Restytucyjny uchwaliła Akt Przywrócenia Niepodległości Państwa Litewskiego, który stał się wzorem dla innych republik sowieckich. Zapoczątkował on rozpad największego ówcześnie państwa świata, zakończony deklaracją o samorozwiązaniu ZSRS, uchwaloną przez Radę Najwyższą tego kraju 26 grudnia 1991 r. W okresie tym wszystkie 15 republik ZSRS ogłosiło swoją suwerenność oraz niepodległość.

16 lipca 1991 r. ukraiński parlament przyjął Deklarację suwerenności państwowej Ukrainy, zaś 24 sierpnia 1991 r. uchwalił Deklarację niepodległości. Referendum i pierwsze wybory prezydenckie odbyły się 1 grudnia 1991 r. Ponad 90 proc. głosujących poparło niepodległość Ukrainy. 

8 grudnia 1991 r. prezydenci – Ukrainy Leonid Krawczuk, Rosji Borys Jelcyn oraz Białorusi Stanisłau Szuszkiewicz – podpisali układ białowieski, który głosił, że ZSRS, jako podmiot prawa międzynarodowego i byt geopolityczny, przestał istnieć, a powstałe w jego miejsce suwerenne kraje powołują Wspólnotę Niepodległych Państw, z której Ukraina po pewnym czasie wyszła.

27 czerwca 2014 r. prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podpisał umowę stowarzyszeniową Ukrainy z Unią Europejską.

Czytaj więcej: „Horpyna” w Wilnie dla Ukrainy [GALERIA]

Różne postawy litewskich Polaków 

Przed 11 marca 1990 r. przywódcy Związku Sowieckiego nie chcieli nawet słyszeć o niepodległości Litwy. Z Moskwy dochodziły pogróżki w rodzaju: „Jeżeli chcecie być niepodlegli, proszę bardzo, ale bez Wilna i Kłajpedy”. Podczas spotkania z przedstawicielami podzielonej KP Litwy, w styczniu 1990 r. w Wilnie, Gorbaczow zapytany o pogląd dotyczący polskiej autonomii m.in. powiedział: „Gratulowałbym poszukiwaniom w tym kierunku”.

Idea polskiej autonomii na Wileńszczyźnie pojawiła się już w 1988 r. i była reakcją na upaństwowienie języka litewskiego w republice. Wielu naszych rodaków pokładało nadzieję, że władza centralna w Moskwie zmusi Litwę, by na terenach zwarcie zamieszkałych przez Polaków zezwolono na używanie oprócz języka litewskiego również języka polskiego jako urzędowego. 

6 października 1990 r. Zjazd Deputowanych do Rad Terenowych Wileńszczyzny przyjął uchwałę o dążeniu do utworzenia Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego w składzie Republiki Litewskiej. 

Z kolei Jan Ciechanowicz, deputowany ludowy wybrany głosami Polaków Wileńszczyzny do Rady Najwyższej ZSRS, wysunął radykalny projekt powołania w ramach ZSRS Wschodniopolskiej Republiki Sowieckiej, obejmującej tereny należące przed 17 września 1939 r. do II RP. O tym miał rozmawiać z Michaiłem Gorbaczowem, który z kolei ponoć oświadczył: „Jeśli potraficie, róbcie swoje”.

Należy zaznaczyć, że władze Litewskiej SRS w okresie odrodzenia narodowego Litwinów nie potrafiły dostrzec, należycie ocenić i zareagować na proces odrodzenia narodowego litewskich Polaków. W atmosferze litewskiej euforii narodowej ludność polska została zapomniana. Sytuacja zaostrzyła się szczególnie w momencie upaństwowienia języka litewskiego w styczniu 1989 r. Wywołało to ruch autonomiczny społeczności polskiej, a przedmiotem były żądania uwzględnienia zgłaszanych propozycji w kwestii posługiwania się językiem ojczystym w życiu publicznym w miejscowościach jej zwartego zamieszkania. Sugestie środowisk polskich nie zostały uwzględnione. Działania ówczesnych władz republiki głównie polegały na negowaniu tych próśb.

Rzutowało to na postawy części polskich deputowanych podczas głosowania na projekty dokumentów dotyczących restytucji niepodległego państwa litewskiego. Spośród 130 deputowanych biorących udział w głosowaniu swój głos za niepodległością Litwy oddało 124, w tym czterech Polaków (M. Czobot, Cz. Okińczyc, R. Rudzys, Z. Balcewicz), nikt nie głosował przeciwko. Sześciu deputowanych Polaków (S. Akanowicz, L. Jankielewicz, R. Maciejkianiec, S. Pieszko, W. Subocz, E. Tomaszewicz) wstrzymało się od głosu. Wyniki głosowania były w pewnym sensie odzwierciedleniem nastrojów części mieszkańców Wileńszczyzny, którzy wierzyli, że władze centralne w Moskwie nie pozwolą ich skrzywdzić pod względem językowym. A te ostatnie, jak wiadomo, takowe nadzieje podsycały.

Spośród 130 deputowanych biorących udział w głosowaniu swój głos za niepodległością Litwy oddało 124, w tym czterech Polaków. Powyżej: Akt Przywrócenia Niepodległości Państwa Litewskiego | Fot. domena publiczna

Czytaj więcej: Polski Teatr „Studio” wesprze Ukraiński Teatr Dramatyczny im. Marii Zańkowieckiej

Zaprzepaszczone ustalenia

Dzięki wyważonej oraz umiarkowanej postawie, stawianiu trudnych, ale realistycznych celów frakcji polskiej w Radzie Najwyższej RL udało się doprowadzić, by styczeń 1991 r. zaowocował trzema korzystnymi dla ludności polskiej ustaleniami. Rada w ciągu kilku dni uchwaliła nowelizację ustawy o mniejszościach narodowych, przyjęła chociażby połowiczne rozwiązanie kwestii pisowni polskich nazwisk oraz uchwałę w sprawie opracowania, do 31 maja 1991 r., projektu utworzenia na bazie Wileńszczyzny obwodu z własnym statusem, który uwzględniałby specyfikę regionu, zaspokajał narodowościowe, kulturalne, społeczne i gospodarcze potrzeby mieszkańców. 

Tymczasem wciągnięte do rozgrywek politycznych rady samorządów rejonów wileńskiego oraz solecznickiego, zamiast konkretnej pracy skierowanej na przywrócenie roli języka polskiego w życiu publicznym, na co zezwalała znowelizowana ustawa o mniejszościach narodowych, zamiast przygotowania do zwrotu zagrabionej ziemi prawowitym spadkobiercom, nadal główną uwagę skupiały na „walce” – nasilaniu konfrontacji politycznej z władzą centralną. Do analogicznych celów była wykorzystywana Rada Koordynacyjna ds. utworzenia Wileńskiego Polskiego Kraju Narodowościowo-Terytorialnego. Jeszcze przed upływem terminu wykonania uchwały RN RL z 29 stycznia przeforsowała przeprowadzenie kolejnego zjazdu deputowanych w Mościszkach, który zaaprobował dość kontrowersyjny projekt statutu Kraju. 

Wszystkie te działania, jak również poparcie przez część deputowanych rady solecznickiej sierpniowego 1991 r. puczu moskiewskiego, posłużyły jako pretekst do rozwiązania rad rejonów wileńskiego oraz solecznickiego jako zagrażających integralności terytorialnej państwa litewskiego. Wprowadzenie na ich terytorium 12 września 1991 r. bezpośredniego zarządzania, które trwało do połowy 1993 r., przyniosło niepowetowaną szkodę nie tylko w odrodzeniu polskości, lecz także w rozwoju społeczno-gospodarczym Wileńszczyzny, w tym – zwrotowi ziemi. W takich okolicznościach trudno jest dziś określić, na ile były szczere intencje władz dotyczące uchwały RN RL z 29 stycznia 1991 r. odnośnie do utworzenia obwodu wileńskiego z własnym statusem. 

Litwa wytrzymała

Władze Związku Sowieckiego uznały Akt Niepodległości za niezgodny z prawem. Michaił Gorbaczow domagał się unieważnienia dokumentu i rozpoczął wprowadzanie sankcji gospodarczych przeciwko Litwie, włącznie z blokadą ekonomiczną.

Początek 1991 r. to kluczowy moment w obronie Niepodległości. 13 stycznia sowieckie oddziały zaatakowały wieżę telewizyjną w Wilnie. Pod nią, jak również pod parlamentem, były tysiące obrońców wolności. Ogółem życie straciło 14 osób. Głównie to byli młodzi ludzie, którzy w obronie swojej ojczyzny byli gotowi poświęcić życie. Wielu ludzi zostało rannych. Litwa wytrzymała.

Wcześniej były masakry w Tbilisi i Baku. 

Bakcyl dżumy nie umiera: teraz Ukraina

Pod pretekstem obrony praw rosyjskojęzycznej ludności samozwańczych Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych (a właściwie w celu odbudowy imperium, które rozpadło się wraz z upadkiem Związku Sowieckiego) 24 lutego 2022 r. o godz. 5.55 czasu moskiewskiego prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił, że „podjął decyzję o rozpoczęciu operacji wojskowej na Ukrainie”. O godz. 5 czasu lokalnego rozpoczęła się krwawa inwazja Rosji na Ukrainę. 

Tego samego dnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret o wprowadzeniu stanu wojennego na okres 30 dni w związku z militarną agresją Rosji. Późnym wieczorem podpisał także dekret o powszechnej mobilizacji. 

Ukraińcy bardzo dzielnie bronią nie tylko własnej Ojczyzny, lecz także świata, nas wszystkich, przed dżumą XXI w., która znów dotknęła ludzkość. Tym razem z pandemią.

Chwała Ukrainie!


Zbigniew Balcewicz
Autor jest sygnatariuszem Aktu Niepodległości Litwy.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 9(27) 05-11/03/2022