Więcej

    Jak się biegło „Tropem Wilczym”? Super, choć są niuanse

    To był rześki i dżdżysty poranek, z czego to raczej łagodny opis. – Tak skąd oni mogli wiedzieć, jaka pogoda będzie? Wszystko dobrze, jeszcze rozgrzejemy się – mówiła do młodszej siostry bądź koleżanki aspirantka lekkoatletyki. Obie mijałem, gdy szedłem do miejsca zbiórki próbując przynajmniej marszem nabrać zapasu ciepła.

    Czytaj również...

    Choć do rozpoczęcia IX Biegu „Tropem Wilczym” (IX edycja w Wilnie, ale XI ogółem) była jeszcze godzina, to już pierwsi biegacze schodzili się na miejsce startu.

    Popatrzywszy chwilę na obcujących nawzajem uczniów szkół polskich, odebrałem swój pakiet startowy – podkoszulek, numer uczestnika z czipem, komiks i jakieś inne gadżety.

    Czytaj więcej: IX Bieg „Tropem Wilczym” na Zakrecie [GALERIA]

    Trzech półmaratończyków od „Konarskiego”

    Wychodzę, znajome twarze. – Biegnę 1963 metry, więcej mi nie trzeba – wyjaśniał kolega. Obok stała liczna reprezentacja Gimnazjum im. Szymona Konarskiego. Nie musiałem nawet pytać skąd są, większość przebrana była w niebieskie koszulki z napisem „Konarski Team”. 

    –  „Konarski” zawsze licznie stawia się – dowiedziałem się u pani obok. Podszedłem.

    – Mamy trzech półmaratończyków. Jakub, nauczyciel informatyki pan Paweł oraz nasz wuefista – z nieksrywaną dumą poinformowała pani Olga, nauczycielka rzeczonego gimnazjum. Chciałem rzucić żartem, że trzech półmaratończyków to więcej niż jeden maratończyk, ale nie było czasu na dowcipy. Z jednym z półmaratończyków zdążyłem zamienić słowo.

    – Biegnę, bo chcę udowodnić sobie, że mogę, długo przygotowywałem się. Temat kondycji jest mi bliski. Chcę studiować cyberbezpieczeństwo w Niemczech – wyjaśnił Jakub z „Konarski Team”.

    – A pan Paweł pobiegnie też maraton w Rydze! – reklamowała dalej swój zespół pani Olga. Później przy okazji opowiedziała, że pan informatyk to fenomen, nawet Sylwestra spotykał biegiem, sam dla siebie. 

    Gdy później startowałem, kilka razy bezskutecznie próbowałem pana Pawła wyprzedzić – ale ewidentnie moje dobre oceny z informatyki (za moich czasów!…) nie przełożyły się na bieg.

    W tle rozgrzewkę robili „karatecy” od Marka Kubiaka, mistrza klubu karate i prezesa wileńskiego oddziału ZPL-u. Cały zespół biegł w kimonach. Wyglądało to bardzo ciekawie, zresztą na zdjęciach widać – białe na mokrym zielonym.

    | Fot. Apolinary Klonowski

    Szpila w kumpiak

    Pokręciłem się jeszcze i popytałem o wrażenia na temat biegu. Niestety muszę tu wbić szpilę społeczności w kumpiak – nie wszyscy uczestnicy rozumieli ideę biegu. O ile zespół „Konarski” był obeznany, tak wśród zagadywanych zdarzali się tacy, którzy w ogóle nie wiedzieli, że jest jakiś inny cel, niż po prostu sport. Może to być ciekawa informacja dla organizatorów biegu, którzy biegiem chcą pielęgnować pamięć o Żołnierzach Wyklętych. 

    Również dobrze wypadła na tym tle grupa z Gimnazjum im. Jana Pawła II, którą złapałem: Izabela, Dominika i Timofiej.

    – Biegniemy by upamiętnić Żołnierzy Wyklętych, którzy w obliczu okupacji nie złożyli broni – wyjaśniła Izabela.

    Dominika obok dodała: 

    – Stąd dystans 1963 metrów, bo w tym roku poległ ostatni z żołnierzy. Na Wileńszczyźnie też walczyli.

    – Pobiegłbym i 10 kilometrów, gdyby nie ta pogoda – ze smutkiem przyznał uczestniczący w całej pogawędce Timofiej.

    Pytani przeze mnie Litwini łączyli Żołnierzy Wyklętych z Leśnymi Braćmi. Cieszy, że już zaczyna się ten etap historii postrzegać jako historię wspólną, a nie historię zwalczania się Litwinów i Polaków.

    Biegli także litewscy wojskowi, pasjonaci i studenci. 

    – Wziąłem półmaraton, żaden problem. Fajnie jest, nie wiem, czy jest nas jakaś grupa, ale widziałem i innych z wojskowymi elementami na stroju sportowym – podzielił się emocjami przed biegiem Ewald, student kierunku dowódczego na Akademii Wojskowej im. gen. Jonasa Žemaitisa. Patron owej akademii również był Leśnym Bratem.

    Rekordowa liczba uczestników

    W tym roku z mokrym szurnięciem buta ruszyło 900 uczestników. Jest to rekord tradycyjny, bo podbijany co roku – zeszłej edycji uczestników było 800.

    Wśród biegaczy byli harcerze (przewodniczącą Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie Ewelinę Kieżun dopingowano już z daleka), sportowcy zawodowi i mniej, a nawet osoby starsze. Po dotarciu do mety każdy otrzymywał medal pamiątkowy i butelkę wody. Niewielu zostawało na pogaduszki, pogoda skutecznie odwodziła od tej myśli. Opuszczając zbiorowisko widziałem jeszcze biegnących kolejne okrążenie półmaratończyków – tak ich niemało było, że kto wie, może następnej wiosny (byle cieplejszej) doczekamy się maratonu?

    Czytaj więcej na temat Biegu w relacji: Bieg „Tropem Wilczym”: Wyraz hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji

    Afisze

    Więcej od autora

    Wkrótce rozpoczną się Wileńskie Targi Książki 2026. Mer poleca m.in. powieść Felicji Romanowskiej

    Z okazji targów swoimi przemyśleniami postanowił podzielić się mer Wilna Valdas Benkunskas, który w nadesłanym komunikacie polecił czytelnikom dwa tytuły przybliżające historię i tożsamość miasta. Jedna z pozycji o...

    Insiderskie niuanse Antoni Jankowski wyjaśnił już dwie dekady temu

    Antoni Jankowski – który polskiej oświacie na Litwie poświęcił niemal 70 lat pracy zawodowej – obchodzi 21 lutego swoje 90-lecie. Chociaż faktycznie urodził się wcześniej, o czym opowiada w...

    Luminarz polskiej oświaty na Litwie obchodzi 90-lecie. „W oświacie dwie rzeczy mnie niepokoją”

    Apolinary Klonowski: Pana data urodzin — 21 lutego — jest w istocie umowna. Przez pierwsze tygodnie życia w ogóle nie był Pan wpisywany do ksiąg kościelnych. Dlaczego?Antoni Jankowski: Mama...