5
Mniejszości narodowe w południowo-wschodniej Litwie – raport Centrum Studiów Europy Wschodniej

image-83707

Raport na konferencji prasowej zaprezentowali: dyrektorka Departamentu Mniejszości Narodowych Vida Montvydaite, Linas Kojala i Simonas Klimanskis Fot. Marian Paluszkiewicz

W czwartek w Departamencie Mniejszości Narodowych przedstawiono opracowanie „Mniejszości narodowe w południowo-wschodniej Litwie“, które opracowali Simonas Klimanskis, Linas Kojala i Šarūnas Legatas. Studium, które prezentuje sytuację w rejonach zamieszkałych głównie przez przedstawicieli mniejszości, budzi jednak wiele zastrzeżeń.

Raport przygotowany przez Centrum Studiów Europy Wschodniej na zlecenie Departamentu Mniejszości Narodowych miał za cel przedstawienie sytuacji w rejonach zamieszkałych głównie przez mniejszości w bardzo szerokim ujęciu. Dotyka on zarówno spraw ekonomicznych, socjalnych, jak i kultury. Badania dotyczące mniejszości są na pewno cenne i potrzebne, jednak przedstawione opracowanie nie wydaje się wyczerpujące.

Przedstawiciele Stowarzyszenia Naukowców Polaków Litwy zauważają, że można mieć wątpliwości zarówno do metody, jak i do treści raportu. Poziom bezrobocia, średnie zarobki, procent osób otrzymujących wsparcie socjalne czy inwestycje zagraniczne porównywane są jedynie ze średnią litewską, nie zaś z pozostałymi rejonami Litwy. Oczywiście, średnią litewską determinują przede wszystkim trzy duże miasta, tymczasem rejony zamieszkałe przez polską mniejszość to przede wszystkim wsie.

SNPL wskazuje, że bardziej poprawne byłoby np. porównanie wybranych rejonów ze średnią rejonów wiejskich. Trudno zrozumieć, dlaczego autorzy raportu przedstawiają sytuację rejonów wiejskich na tle, na przykład Kowna czy Kłajpedy, podczas gdy dostępne dane dotyczą wsi.
Jeśli wyniki porównujemy z innymi rejonami na Litwie, okaże się, że rejony zamieszkałe przez Polaków nie są wcale inne niż pozostałe rejony Litwy.
Jeżeli dokładnie przyjrzymy się analizie, można znaleźć nawet oczywiste sprzeczności, jak w przypadku zapotrzebowania na mieszkania socjalne czy liczby rodzin socjalnego ryzyka, gdzie komentarze zupełnie nie odpowiadają przedstawionym ilustracjom. W jednych przypadkach dane podane są w jednostkach, w innych w jednostkach na tysiąc mieszkańców, co znacznie zniekształca wynik.

– Wskaźniki w rejonach wileńskim i solecznickim, które zostały przedstawione w opracowaniu, są rzeczywiście bardzo niskie w stosunku do średniej krajowej. Jeżeli autorzy opracowania chcieli pokazać, że są to rejony opóźnione w stosunku do stolicy, to jest to informacja oczywista i nie trzeba robić badań, by to zauważyć – zauważa Alina Grynia, dr nauk ekonomicznych i dodaje, że można mieć również wątpliwości co do samego celu opracowania.

– Na początku autorzy stwierdzają, że celem opracowania jest dokonanie przeglądu regionu na podstawie danych statystycznych. Na to zadanie odpowiadają już w pierwszej części pracy. W opracowaniu jest jednak obecna 2 część, w której autorzy próbują znaleźć sposób na rozwiązanie problemów tych rejonów oraz zapowiedź 3 części, co nie jest związane z przedstawionym na początku celem. Trudno więc do końca zrozumieć, czemu ma to opracowanie służyć.
Niestety, w pracy nie znajdziemy informacji o jej metodologii, nie widzimy, na jakiej podstawie zostały wybrane konkretne wskaźniki. Dlaczego akurat te? Nawet te same sprawy, np. inwestycje zagraniczne czy poziom dochodów, możemy mierzyć za pomocą różnych wskaźników. Przeprowadzenie rzetelnych badań dotyczących sytuacji w poszczególnych rejonach nie jest zapewne łatwe. Niestety, nie mamy na Litwie dostępnych danych w odniesieniu do poszczególnych rejonów czy starostw, które byłyby ogólnie dostępne i zebrane przy zachowaniu tych samych standardów. Nie możemy po prostu dla wszystkich części kraju zastosować tego samego wzoru, nie możemy porównać rzeczy, które faktycznie są nieporównywalne – zauważa nasza rozmówczyni.

Dr Alina Grynia nie zgadza się również z rekomendacjami przedstawionymi przez autorów opracowania.

– Mam bardzo wiele zastrzeżeń do proponowanych rozwiązań. W całym opracowaniu bardzo akcentowana jest odpowiedzialność lokalnej wspólnoty, przed którą stawia się zadania zupełnie przekraczające jej możliwości, np. jak mieszkańcy mogą rozwiązać kwestię inwestycji zagranicznych w regionie?
To nie jest przecież sprawa umowy między panem X a panem Y, ale kwestia promowania konkretnych regionów przez państwo. Chodzi o konkretne zachęty, ulgi czy stworzenie odpowiedniej infrastruktury.
Nie chodzi o to, że lokalna społeczność powinna być bierna, ale najważniejszą kwestią jest finansowanie poszczególnych projektów. To bardzo poważna i skomplikowana sprawa, a w opracowaniu została potraktowana bardzo powierzchownie – mówi.

Rzeczywiście, czytając rekomendacje, zwłaszcza te w dziedzinie oświaty, łatwo się domyślić, dlaczego wyniki raportu są tak niekorzystne dla zamieszkałych przez Polaków rejonów. Powiązanie problemów ekonomicznych czy socjalnych z kwestią etniczną miało uzasadnić większą ingerencję państwa w sprawy rejonów. W rekomendacjach bardzo łatwo zauważyć elementy oczywistej dyskryminacji mniejszości, np. w przypadku zalecenia, by organizować wycieczki i obozy na Litwie, zwłaszcza dla uczniów ze szkół innych niż polskie.
Nic więc dziwnego, że do wyników raportu bardzo sceptycznie odnosi się również mer rejonu solecznickiego, Zdzisław Palewicz.

– Jesteśmy zwolennikami konkretnych rozwiązań. Współpracujemy z obecnym rządem i doskonale wiemy, że istnieją możliwości wsparcia rejonu poprzez programy rządowe. Nie twierdzę, że w rejonie nie ma problemów, jednak nie mogę się zgadzać z opracowaniem, które faktycznie stawia sobie za cel pokazanie, że u nas jest najgorzej – wyjaśnia nam.

Mer podkreśla, że doskonale zna trudności rejonu, jednak nie uważa, że są one wyjątkowe na tle całej Litwy.
– W skali kraju wyglądamy różnie. W niektórych sprawach dobrze, w innych są problemy. Nie są to jednak trudności wyłącznie Solecznik, są zauważalne w całym kraju.
Na pewno pod względem stopy bezrobocia wypadamy bardzo dobrze. Jeśli chodzi o emigrację zewnętrzną, też jest ona mniejsza niż w innych rejonach, mamy jeden z najwyższych wskaźników w kraju.
Liczba ludności co prawda się zmniejsza, co oczywiście również nie jest niczym niezwykłym na Litwie, jednak mamy jedną z najwyższych w kraju liczbę urodzeń. Pod względem liczby ludności w wieku produkcyjnym jesteśmy na 9 miejscu, co jest bardzo dobrym wynikiem.
Mamy najmniejsze w kraju opłaty za przedszkola i za transport. Dobrze byłoby porównać te wskaźniki z poszczególnymi rejonami Litwy. Jakość życia jest dobra, dlatego buduje się u nas coraz więcej nowych domów. Wyraźnie widać, że autorzy używają danych, żeby poprzeć swoją tezę – stwierdza mer.

image-83708

„Jeśli ktoś chce troszczyć się o polską mniejszość, może np. wspierać działalność polskojęzycznych szkół czy mediów” ― mówił Zygmunt Klonowski (po środku) Fot. Marian Paluszkiewicz

– To prawda, brakuje u nas inwestycji zagranicznych, ale to nie jest problem rejonu, tylko całego kraju. Dziś przecież rząd przyznaje, że brakuje nam polityki regionalnej, która przychodzące inwestycje kierowałaby nieco dalej od największych miast. Niestety, Litwa to nie jest Eldorado dla inwestorów. Jesteśmy pod tym względem na szarym końcu w UE. Tak, to prawda, że w naszym rejonie nie ma przemysłu, ale nigdy go przecież nie było. Bardzo dobrze wypadamy natomiast pod względem rolnictwa. W rejonie solecznickim prawie nie ma ziemi, która leżałaby odłogiem, mimo że nie mamy najlepszych warunków naturalnych. Niestety, ziemia jest u nas o wiele mniej urodzajna niż w innych rejonach Litwy, ale w skali kraju mamy bardzo dobre wyniki. Nie ma co spekulować, najlepiej przyjechać i zobaczyć – zauważa Zdzisław Palewicz.

Mer podkreśla, że są sprawy, w których państwo może i powinno wspierać rejon.

– Trzeba brać pod uwagę również to, że nadal ciąży na nas przeszłość, bo Wileńszczyzna była naprawdę zaniedbana w porównaniu do reszty kraju, żeby to wyrównać, nie trzeba żadnych specjalnych funduszy czy programów. Wystarczy zwiększyć finansowanie na konkretne, zauważalne potrzeby, jak np. na drogi. Niestety, ich finansowanie było od dawna na bardzo niskim poziomie, a zwiększono je dopiero od 2014, ale nawet wtedy sięgnęło zaledwie poziomu z roku 2008. Bez zwiększenia nakładów nie da się poprawić sytuacji – zauważa mer.

Obecny na prezentacji opracowania Zygmunt Klonowski, prezes polskiej frakcji ZWL, zauważa, że troska państwa o polską mniejszość jest na pewno potrzebna, potrzebne są również badania na ten temat. Potrzeba jednak takich rozwiązań, które faktycznie mogłyby się przyczynić do poprawy sytuacji Polaków na Litwie.

– Polacy zamieszkują nie tylko rejon solecznicki czy wileński. Są obecni przede wszystkim w Wilnie. Dobrze byłoby, gdyby Departament Mniejszości Narodowych pamiętał np. o finansowym wspieraniu ich działalności. Jeśli ktoś chce troszczyć się o polską mniejszość, może np. wspierać działalność polskojęzycznych szkół czy mediów. Niestety, na razie nie odczuwany pomocy ze strony państwa – stwierdza.

PROF. HENRYK MALEWSKI, PREZES SNPL, O RAPORCIE NA TEMAT MNIEJSZOŚCI

Każdy projekt naukowo-badawczy dotyczący mniejszości narodowych jest sam w sobie a priori pozytywnym zjawiskiem, ważnym krokiem w poznaniu otaczającej nas rzeczywistości. Dlatego i pracę „Tautinės mažumos Pietryčių Lietuvoje“, którą opracowali Simonas Klimanskis, Linas Kojala i Šarūnas Legatas, z tego punktu widzenia, można uznać za wkład zmniejszający niewiedzę (zwłaszcza Litwinów) o sprawach bieżących mniejszości narodowych na Wileńszczyźnie. Każdy taki projekt musi być jednak ukierunkowany na poznanie prawdy, eliminację stereotypów i zakorzenionych mitów, które często nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Każdy projekt badawczy musi się opierać na poprawnej metodologii naukowej.
Analiza, a tym bardziej wieloaspektowa, dotycząca istnienia i funkcjonowania mniejszości narodowych wymaga nie tylko wszechstronnej i głębokiej wiedzy z wielu dziedzin naukowych, odpowiedniego przygotowania metodologicznego, ale i patrzenia na nie przez pryzmat podmiotu (a nie przedmiotu) współdecydującego o losach kraju.
Rozwiązanie każdego problemu rozpoczyna się od jego rozpoznania oraz identyfikacji, określenia charakteru, cech szczegółowych, określenia metod i technik jego rozwiązywania oraz opracowania harmonogramu działań, które go (według zdania badacza) mają przezwyciężyć. Sprawy mniejszości narodowych możemy postrzegać i analizować przez pryzmat wielu dziedzin naukowych. Biorąc pod uwagę newralgiczność tych spraw dla normalnego współistnienia różnych etnosów narodowych w państwie, każdy badacz musi ze szczególną empatią, uwagą i dokładnością prowadzić takie badania.
W badaniach naukowych zawsze wysuwamy określone hipotezy, ale bardzo niebezpiecznym jest przystępowanie do badań z określoną, zawczasu sformułowaną wizją.
Przedstawiona część projektu badawczego w dużej mierze jest oparta na kompilacyjnej, powierzchownej analizie danych pobranych ze źródeł internetowych bez ich głębszej analizy czy poszukiwania przyczyn istniejących zjawisk. Eksponowanie przez autorów jednych faktów, przy równoczesnym pomijaniu innych, budzi wątpliwości co do zasadności wniosków, w szczególności dziedziny oświaty.

 

5 odpowiedzi to Mniejszości narodowe w południowo-wschodniej Litwie – raport Centrum Studiów Europy Wschodniej

  1. Jur mówi:

    Niestety w takich badaniach powinni brać udział Fundacji Helsińskiej, EFHR ,oraz eksperci z Polski bo chodzi o polską mniejszość. A jak wiadomo nie przestrzegane sąi negowane są zapisy Umowy Polsko -Litewskiej. Zastrzeżenia UE i opinie niezależnych obserwatorów w tym zakresie są ignorowane.Przeciąganie tych spraw ma blisko już 20 lat . Wprowadzenie obowiązku mówienia po litewsku, fałszywe treści nauczania historii w szkole, zlitewszczanie nazwisk Polaków na litewsko brzmiące , oraz małżeństwa polsko- litewskie – powodują asymilację polskiej mniejszości.

  2. Dudak mówi:

    Ten raport ma tylko jeden cel : pokazać,jak źle się żyje Polakom na tych terenach pod rządami AWPL -ZCHR. To dlatego nie zaproszono ekspertów międzynarodowych – w tym z Polski czy chociażby spośród miejscowych Polaków,Rosjan,Białorusinów.Czy nie ma na Wileńszczyźnie ludzi o takich kompetencjach? Byłoby obiektywniej i rzetelniej.Co zaś dotyczy asymilacji – jest ona na dalszą metę nieunikniona,bo przecież nie zmusimy miejscowych Polek,by wychodziły za mąż za Polaków,choć te przekręty administracyjne szczególnie w urzędach z nazwiskami i imionami stają się już nużące,a o przedstawieniu historii w podręcznikach szkół litewskich – nie polskich – już nie mówię. Tylko się czyta : MES,LAIMĖJOM,LDK – jednym słowem Litwa to pępek świata.Czytałem – wiem .

  3. Arek mówi:

    To popracowanie jest tendencyjne i ma wymiar propagandowy, uderzający w polskie samorządy – w sumie to nic nowego, wszystkie litewskie oficjalne opracowania są podobne.
    Fałszywe i niechlujne.
    Zwykła szmira.

  4. N. mówi:

    Zblazowana mina młodzika Linasa Kojali (w środku) mówi wszystko o tym opracowaniu o wartości papieru toaletowego…

  5. W.Litwin mówi:

    Kolejny paszkwil durnego urzędu. Wyśmiany i zmasakrowany przez naukowców. Jak można porównywać wieś do miast. Nawet gimnazjalista wie, że należy zestawiać jakieś elementy do porównania przy zachowaniu pewnych norm. To tak jakby porównywać Real Madryt i Żalgiris Wilno

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.