Mieszkańcy Litwy litom nie wierzą

167
Coraz więcej mieszkańców Litwy, woli przechowywać swe pieniężne oszczędności w bankach, w jedynej europejskiej walucie — euro Fot. Marian Paluszkiewicz
Coraz więcej mieszkańców Litwy, woli przechowywać swe pieniężne oszczędności w bankach, w jedynej europejskiej walucie — euro Fot. Marian Paluszkiewicz

Coraz więcej mieszkańców Litwy woli przechowywać swe pieniężne oszczędności w bankach, w jedynej europejskiej walucie — euro. Zdeponowana w litach na kontach bankowych masa pieniężna szybko topnieje na rzecz euro wskazując, że lit już nie jest uznawany za stabilną walutę.

— To, że zmniejsza się liczba depozytów w litach, a wzrasta w euro, jest normalnym zjawiskiem. W bankach codziennie zawiera się mnóstwo transakcji, ludzie otwierają nowe konta oszczędnościowe — deponując na nich pieniądze — powiedział „Kurierowi” Kęstutis Vanagas, szef departamentu ds. public relations centralnego banku Litwy.

Zdaniem kierownika działu public relations centralnego banku, o jakimś poważnym zjawisku spadku zaufania do krajowej waluty wśród mieszkańców kraju, można by napomknąć, po co najmniej kilkumiesięcznych obserwacjach danych statystycznych odzwierciedlających procesy zachodzące w bankach.

Lit pozostanie stabilną walutą. Zresztą prezydent oraz premier już niejednokrotnie mówili, że żadnej dewaluacji nie będzie. Wszystkie pogłoski są tylko zwykłymi i bezsensownymi słowami — kontynuował Vanagas. Tymczasem, co najmniej od kilkunastu miesięcy litewskie społeczeństwo żyje w cieniu widma dewaluacji krajowej waluty, czyli utraty przez lit części swej wartości. Panika, którą na początku wiosny tego roku spowodowały słowa Kęstutisa Glaveckasa, przewodniczącego Komitetu Sejmu ds. Budżetu i Finansów wypowiedziane podczas prasowej konferencji poświęconej litewskiej gospodarce w ciągu weekendu ogarnęła kraj. Przerażeni dewaluacją obywatele śpieszyli do banków, aby wymienić lity na euro bądź na inną ich zdaniem mocniejszą od lita walutę. „Winowajców” paniki pracownicy bezpieki szukali nawet poza granicami kraju, pośród rzekomo nieprzyjaznych naszemu krajowi zewnętrznych sił.

Proszeni przez „Kuriera” o komentarz w sprawie rosnącej liczby wkładów oszczędnościowych w euro — eksperci z litewskiego Instytutu Wolnego Rynku, stwierdzili, że jest to temat, na który obecnie w prasie wolą się nie wypowiadać, aby w jakiś sposób nie przyczynić się do wzniecenia panicznych nastrojów wśród mieszkańców kraju. Tak więc eksperci z Instytutu z „Kurierem” woleli mówić o ogólnej sytuacji gospodarczej kraju niż o widmie dewaluacji.

— Ostatnio, nawet o najwyższej randze politycy twierdzą, że gospodarka naszego kraju już sięgnęła tak zwanego dna i wkrótce wszystko zacznie się zmieniać na lepsze. Tymczasem wszystkie wskaźniki gospodarcze wykazują, że najgorsze jeszcze przed nami, a zmian na lepsze przyjdzie zaczekać co najmniej do następnego roku — powiedział „Kurierowi” Vytautas Žukauskas, jeden z ekspertów z Instytutu Wolnego Rynku.

__________________________________________________

Coraz mniej  depozytów w litach

Od lipca ubiegłego roku masa pieniężna litów zdeponowanych na kontach i lokatach oszczędnościowych w bankach wyniosła z 19,1 do 16,55 mld litów. Tymczasem środki pieniężne na lokatach w euro wzrosły z 4,6 do 6,6 mld litów. Około 1,3 mld litów mieszkańcy kraju przechowują na lokatach innych walut (funt angielski i dolar amerykański).