Koszty ogrzewania za luty zaszokowały mieszkańców

144
Najdrożej ogrzewanie w lutym kosztowało mieszkańców nieodnowionych radzieckich bloków Fot. Marian Paluszkiewicz

Większość mieszkańców już otrzymała rachunki za ogrzewanie w lutym i zastanawia się, skąd wziąć pieniądze na ich opłacenie. Rachunki bowiem są średnio o 30 proc. wyższe niż za styczeń. Koszty ogrzewania niektórych mieszkań w Wilnie wynoszą nawet ponad 1000 litów.

Według danych Stowarzyszenia Dostawców Energii Cieplnej Litwy (SDECL) skok cen ogrzewania spowodowały niezwykle silne mrozy w lutym, w niektórych miastach sięgające minus 30 stopni.

Średnia temperatura lutego (minus 10 stopni poniżej zera) była kilkakrotnie niższa niż stycznia (minus 3,5 stopnia). Na wzrost cen wpłynął także rekordowo drogi gaz.

Przedstawiciele SDECL stwierdzili, że najdrożej ogrzewanie w lutym kosztowało mieszkańców nieodnowionych radzieckich bloków, mających słabą izolację cieplną. Takich w naszym kraju jest najwięcej — prawie 56 proc.

Średnia cena ogrzewania w miastach, gdzie jest stosowany gaz, wynosiła około 30 ct/kWh. Ogrzewanie standardowego lokalu o powierzchni 60 mkw miesięcznie kosztowało 575-800 litów.

Z kolei w miastach, gdzie do produkcji energii cieplnej jest wykorzystywane biopaliwo, koszty ogrzewania są mniejsze — około 20 ct/kWh. Tutaj, za ogrzewanie 60 mkw mieszkania trzeba płacić 385-540 litów. W nowych blokach kosztuje ono jeszcze mniej — około 145 litów.

W stolicy ogrzewanej gazem, koszty energii cieplnej są jedne z najwyższych w kraju.

— Nigdy nie myślałem, że zakładając rodzinę i planując dziecko prawie najbardziej trzeba uwzględniać… ceny ogrzewania. Za luty trzeba będzie zapłacić ponad 700 litów! A przecież są jeszcze rachunki za elektryczność, telefony, internet! — oburza się w rozmowie z „Kurierem” 23-letni Jokūbas Vainauskas, ojciec 3-miesięcznego synka. — Moja żona jest jeszcze studentką, nigdzie dotąd nie pracowała, więc musimy jakoś wykręcać się z moim zarobkiem — 1 200 litów. Czyżby to możliwe?

Młoda rodzina mieszka w wileńskich Żyrmunach w 2-pokojowym mieszkaniu, w którym kiedyś mieszkali rodzice Jokūbasa.

— Rodzice mają działkę w dzielnicy Zielonych Jezior. Latem wyremontowali domek i wyprowadzili się z mieszkania, aby moja rodzina miała własny kąt. Niestety, muszę przyznać, że nadal w wielkim stopniu finansowo zależymy od rodziców. Pomagają opłacać rachunki — bez ich pomocy po prostu nie moglibyśmy utrzymać mieszkania… — ze smutkiem konstatuje Jokūbas.

Wysokie koszty ogrzewania odpowiednio wpływają też na rynek nieruchomościowy, utrudniając kupno lub sprzedaż mieszkania. Przykładem tej sytuacji jest 32-letni Michaił Zaicev, który zrezygnował z kupna już trzeciego mieszkania z powodu ogromnych kosztów ogrzewania.

— Ożeniłem się przed trzema laty. Był kryzys, więc wtedy po prostu baliśmy się kupować mieszkanie i postanowiliśmy tymczasowo mieszkać z rodzicami. Trochę zaoszczędziliśmy i sądzimy, że już trzeba znaleźć własny kątek. Ale to bardzo trudne zadanie… — opowiada mężczyzna. — W lutym przez internet znalazłem wyremontowane, 2-pokojowe mieszkanie w Salininkai. Zdjęcia wnętrza były sympatyczne, poza tym miałbym niedaleko do mojej pracy. Jednak gdy tylko wszedłem do mieszkania, zrozumiałem, że go nie kupię — było tak zimno, że marzły mi ręce. A gdy gospodyni pokazała rachunki za ogrzewanie, byłem zszokowany! Za ledwo letnie kaloryfery trzeba płacić po 800-900 litów! Nie zdziwiło mnie więc to, że ta kobieta już od kilku lat nie może sprzedać swego mieszkania.

Z kolei nie dla wszystkich obywateli o 30 proc. droższe ogrzewanie jest problemem. Mieszkańcy lokali w nowych blokach mających autonomiczny system ogrzewania, nie martwią się z powodu większych kosztów.

— Otrzymałam rachunek o wysokości 165 litów, w styczniu było o kilkadziesiąt litów mniej — mówi Liudmila Gaivienė, mieszkanka Północnego Miasteczka. — Nie mam na co się skarżyć, ale współczuję ludziom, którzy płacą kosmiczne ceny za ogrzewanie. Takich przecież w naszym kraju jest większość…