Konserwatyści: Wileńszczyznę ma uratować podniesienie cen na alkohol i papierosy

84
 Przez podniesienie cen na alkohol i papierosy konserwatyści chcą ratować podwileńskie rejony Fot. Marian Paluszkiewicz
Przez podniesienie cen na alkohol i papierosy konserwatyści chcą ratować podwileńskie rejony Fot. Marian Paluszkiewicz

Półtora miesiąca przed wyborami parlamentarnymi trzech posłów konserwatystów, w tym minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis, przygotowali plan ratowania Wileńszczyzny. Pieniądze na ten szczytny cel będą pozyskane z podniesienia cen na alkohol i wyroby tytoniowe.

Polacy nazywają ten plan zagrywką przedwyborczą konserwatystów.

Posłowie Audronius Ažubalis, Paulius Saudargas i Valentinas Stundys zgłosili w Sejmie projekt Ustawy o Funduszu Rozwoju Litwy Południowo-Wschodniej. Fundusz ma finansować socjalno-gospodarczy rozwój zamieszkałej w większości przez Polaków Wileńszczyzny. Według autorów projektu ustawy, rejony wileński i solecznicki wyróżniają się wysokim poziomem bezrobocia i przestępczości, niską płacą zarobkową, słabym rozwojem kultury i sportu. Sytuację właśnie ma poprawić nowy Fundusz.

Środki na niego zostaną pozyskane przez podniesienie o 1 proc. podatku akcyzowego na alkohol i wyroby tytoniowe. Według wstępnych szacunków, w przyszłym roku Fundusz dzięki podniesieniu podatku uzyskałby około 13 mln litów.  Pieniędzmi dysponowałaby 11 osobowa rada, do której po jednym przedstawicielu delegowałyby samorządy rejonów wileńskiego i solecznickiego oraz zrzeszenia mieszkańców. Pozostałych siedmiu członków rady desygnowałby rząd.

Jak powiedział dla portalu 15min.lt jeden z pomysłodawców Paulius Saudargas:
„Ten region wymaga szczególnego wsparcia ze strony państwa”.
Zdaniem posła, pozostawić region wyłącznie w gestii samorządów rejonów wileńskiego i solecznickiego nie dając żadnego dodatkowego wsparcia ze strony państwa, jest rzeczą niedopuszczalną, w tym również z powodów bezpieczeństwa narodowego.
„W sensie bezpieczeństwa narodowego w tych rejonach mogą występować napięcia w tej sytuacji, jeśli sprawy pozostaną bez zmian. Można powiedzieć, że musimy rozwijać wszystkie regiony, ale ten region szczególnie” — uważa Saudargas.

Zdaniem Polaków, tworzenie Funduszu jest zagraniem przedwyborczym konserwatystów.
Jak powiedział „Kurierowi” Jarosław Narkiewicz, poseł z ramienia AWPL:
„Obecna koalicja rządząca miała całą kadencję, cztery lata, aby konkretnym czynem wykazać troskę o rozwój Wileńszczyzny.  Nie zrobili nic. Co więcej, ten sam pan Stundis konsekwentnie odrzucał nasze postulaty dotyczące zwiększenia finansowania szkolnictwa. Odrzucano również nasze projekty socjalne. Teraz w toku kampanii wyborczej ogarnęła ich raptem troska o ten region”.
Polacy obawiają się, że pieniądze z Funduszu będą wykorzystane na lituanizację Wileńszczyzny.
„Podejrzewam, że gdyby doszło do realizacji planów tych panów, to mielibyśmy kontynuację sławetnego projektu rozwoju Litwy Południowo-Wschodniej. Jak wiadomo, miliony wydane na ten projekt poszły nie na socjalno-gospodarczo-kulturalny rozwój regionu, a na jego lituanizację. Między innymi, na budowę litewskich szkół na Wileńszczyźnie. Obejdziemy się więc bez takich funduszy. Mam nadzieję, że nowa koalicja rządząca, która powstanie po październikowych wyborach opracuje i zrealizuje program, który rzeczywiście odpowiada potrzebom Wileńszczyzny” — uważa poseł AWPL.

Również redaktor naczelny 15min.lt Rimvydas Valatka jest przekonany, że inicjatywa konserwatystów jest podyktowana zbliżającymi się wyborami do Sejmu.
„Pan Ažubalis i inni panowie mają poważne problemy z zostaniem w Sejmie na kolejną kadencję. Myślą, że dzięki takim śmiesznym inicjatywom uda się wygrać wybory. Gwoli sprawiedliwości, obecna rządząca ekipa ostatnio zgłasza wiele nierealnych pomysłów. Co się tyczy Wileńszczyzny. To centralne władze musiałyby na początku przynajmniej zacząć rozmawiać z ludźmi, którzy tam mieszkają” — uważa Rimvydas Valatka.