Milionerzy szturmują Sejm

 Do parlamentu starają się trafić zarówno milionerzy, jak i bezrobotni           Fotomontaż Marian Paluszkiewicz
Do parlamentu starają się trafić zarówno milionerzy, jak i bezrobotni Fotomontaż Marian Paluszkiewicz

O 141 mandat poselski w tegorocznych wyborach parlamentarnych walczy aż 150 milionerów. Najbogatszymi kandydatami do litewskiego parlamentu są Rosjanie — Władimir Romanow (Partia Ludzi) i Wiktor Uspaskich (Partia Pracy). Potrafili zgromadzić majątek w wysokości odpowiednio ponad 180 i 60 milionów litów. Jednak jak mówią socjolodzy, milioner nie jest równy milionerowi.

„Wie pan im już więcej niczego w życiu nie trzeba, mają wszystko, więc chyba teraz postanowili, że będą pracować dla ludzi. Jak wybierzemy ich do Sejmu to może i nam pomogą” — jest przekonana wilnianka Stefania Belnik. Od pięciu lat jest na emeryturze. Otrzymuje 780 litów. Również emerytowany małżonek pani Stefanii otrzymuje o 80 litów więcej.
Jak mówią, nawet nie wyobrażają sobie, ile to jest milion litów.
Ale jak powiedział „Kurierowi” dyrektor spółki badań opinii publicznej i rynku „Vilmorus” dr Vladas Gaidys, milioner milionerowi nie jest równy.

„Nawet zwykły emeryt może być milionerem. Wystarczy, że ma duże mieszkanie na wileńskiej Starówce czy ziemię w odpowiednim miejscu w Wilnie, czy okolicach i jest już milionerem. To nieważne, że jego emerytury nie wystarcza na opłatę ogrzewania tego mieszkania. Gdyby kandydował do Sejmu, to w deklaracji majątkowej musiałby wskazać, że jest właścicielem majątku wartego, powiedzmy, milion litów czy nawet więcej” — mówi Vladas Gaidys.

Zdaniem socjologa, milionerów umownie można podzielić na „dobrych” i „niedobrych”. „Gospodarka wolnorynkowa pozwala uczciwie zarobić ów milion. Są uczciwi biznesmeni, również dużo zarabiają sportowcy i ludzie show-biznesu. Milionowymi sumami mogą dysponować właściciele zwróconej ziemi. Ludzi natomiast denerwują ci, którzy zdobyli swoje fortuny w nieuczciwy sposób. Niekoniecznie nawet są milionerami. Mieszkańcy Litwy uważają za niesprawiedliwe, gdy — na przykład — dyrektorzy państwowych spółek zarabiają dziesiątki tysięcy litów miesięcznie” — mówi Gaidys.

Na liście Głównej Komisji Wyborczej są nazwiska 150 osób, których zadeklarowany majątek przekracza milion litów. Najwięcej, bo po 19 milionerów, kandyduje z ramienia Partii Pracy, socjaldemokratów i związku „Taip”.
Lider Partii Pracy Wiktor Uspaskich zarobił ponad 60 milionów litów, a jego koledzy partyjni: Vilija Filipovičienė (9,45 mln), Aidas Gedvilas (5,12 mln), Valerijus Legatas (3,58 mln), Jonas Pinskus (2,04 mln), Živilė Pinskuvienė (1,67 mln), Vydas Gedvilas (1,65 mln), Kęstutis Daukšys (1,47 mln), Saulius Girdauskas (1,35 mln), Romas Venclovas (1,31 mln), Nijolė Jagelavičienė (1,3 mln), Antanas Makarevičius (1,19 mln), Artūras Paulauskas (1,15 mln), ), Dangutė Mikutienė (1,06 mln) i Sergejus Ursulas (1,05 mln).

Wśród socjaldemokratów najbogatszym kandydatem jest poseł na Sejm obecnej kadencji Bronius Bradauskas. Jego majątek wyceniono na 24,91 mln litów. Reszta lewicowych polityków wypada znacznie skromniej. Steponas Vaičikauskas (4,6 mln), Kęstutis Virbickas (3,01 mln), Vaclovas Karbauskis (1,78 mln), Algirdas Balčytis (1,75 mln), , Artūras Skardžius (1,24 mln), Aloyzas Každailevičius (1,21 mln), Marija Aušrinė Pavilionienė (1,19 mln), Vilija Blinkevičiūtė (1,17 mln litų), Vytenis Povilas Andriukaitis (1,17 mln).

Wśród 19 milionerów w ruchu „TAIP” mera Wilna Arturasa Zuokasa najbogatszym jest sam lider partii. Dysponuje majątkiem wysokości 6,42 mln Lt. Dalej idą Vaidotas Vaitkevičius (6,13 mln), Snaigė Valentukevičienė (3,84 mln), Danutė Budreikaitė (3,57 mln), Algimantas Liubinskas (3,08 mln), Mečislav Subel (2,92 mln), Kęstutis Nėnius (1,93 mln), Žilvinas Silgalis (1,91 mln), Ruslanas Kovaliovas (1,86 mln), Gintautas Šivickas (1,77 mln), Vilma Venslovaitienė (1,41 mln), Žydrūnas Garšva (1,41 mln), Arvydas Jakas (1,35 mln), Darius Maskoliūnas (1,33 mln), Nerijus Dunauskas (1,29 mln), Žydrūnas Savickas (1,23 mln), Andrejus Zadneprovskis (1,03 mln).

ajbogatszymi kandydatami do litewskiego parlamentu są Rosjanie Władimir Romanow i Wiktor Uspaskich              Fot. Marian Paluszkiewicz
Najbogatszymi kandydatami do litewskiego parlamentu są Rosjanie Władimir Romanow i Wiktor Uspaskich Fot. Marian Paluszkiewicz

15 milionerów na swej liście ma Związek Liberałów i Centrystów. Najbogatszy tu jest Laimonas Paura — 2,96 mln litów. 14 milionerów jest w Związku Liberałów. Tu liderem jest Vidmantas Martikonis 47,54 mln.
12 milionerów kandyduje z ramienia partii „Porządek i Sprawiedliwość”. Największym majątkiem dysponuje Vidas Anilionis — 6,99 mln.
Tyle samo milionerów jest na liście Związku Chłopów i Zielonych.
Tu najbogatszym jest lider partii Ramūnas Karbauskis — 37,42 mln.
Z ramienia rządzącej obecnie partii konserwatystów kandyduje 11 milionerów. Na czele rankingu ich milionerów jest Artūras Listavičius 6,34 mln Lt.Jednak niekwestionowanym liderem wśród najbogatszych kandydatów do Sejmu jest Władimir Romanow z Partii Ludzi.

Jego majątek oszacowano na 180,67 mln litów. Na liście tej partii jest jeszcze 6 milionerów — w tym koszykarze, których do niedawna uważano za Polaków — bracia Kšyštof i Darjuš Lavrinovičiai 5,99 i 4,32 mln litów odpowiednio. W deklaracji zgłoszonej do Głównej Komisji Wyborczej oświadczyli, że są Litwinami.
Pięciu milionerów jest w partii republikanów. Po czterech w koalicji „Za Litwę na Litwie” i partii „Szlak odważnych”. W Demokratycznej Partii Pracy i Jedności wdowy po prezydencie Algirdasie Brazauskasie Kristiny Brazauskienė jest trzech milionerów. Tu najbogatszą jest sama pani Kristina z 3,08 mln litów. Tyle samo milionerów w partii chrześcijańskiej.  Zaledwie po jednym milionerze jest na listach Socjalistycznego Frontu Ludowego, partii Emigrantów oraz Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Kandydatka AWPL, wicemer rejonu trockiego Teresa Sołowjowa zadeklarowała majątek w wysokości 2,03 mln litów. Milionowych kwot nie zadeklarowali kandydaci partii „Jaunoji Lietuva”, Związku Walczących o Litwę, „Lietuvos sąrašas”, Ruchu Zielonych, Partii Żmudzinów i „Lietuvos kelias”.

Jak mówi dyrektor spółki badań opinii publicznej i rynku „Vilmorus” Vladas Gaidys, rekordowy wysyp milionerów na listach kandydatów wcale nie oznacza, że na Litwie wzrósł poziom życia.  „Sądzę, że tam, w Sejmie, po prostu jest dobrze. Do parlamentu więc starają się trafić i milionerzy, i bezrobotni nie mający żadnego majątku i mający ciekawą i dobrze płatną płacę gwiazdy litewskiego show-biznesu. Ale co dotyczy kandydatów w sferze biznesów, to nie wykluczam, że obecność w parlamencie ułatwia co poniektórym załatwianie swoich spraw” — mówi socjolog.
Na pytanie, czy posiadanie fortun pomoże kandydatom w walce o fotele w parlamencie, Vladas Gaidys nie daje jednoznacznej odpowiedzi. „Bogactwo może zarówno przyciągnąć, jak i odstraszyć wyborców. Wiktorowi Uspaskich na przykład jego miliony nie przeszkadzają”.
Robert Mickiewicz