Kryzys podkręca nacjonalizmy

71
W ubiegłorocznym przemarszu nacjonalistycznym z okazji święta 11 marca wzięło udział około 900 uczestników<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz
W ubiegłorocznym przemarszu nacjonalistycznym z okazji święta 11 marca wzięło udział około 900 uczestników
Fot. Marian Paluszkiewicz

W Wilnie 11 marca planowany jest nacjonalistyczny przemarsz z okazji Dnia Odzyskania Niepodległości Litwy. Z sondażu spółki „Spinter tyrimai” wynika, że tego rodzaju przemarsze popiera już prawie jedna piąta mieszkańców Litwy — 18 proc. Jednak jako optymistyczna przeciwwaga wypadła liczba przeciwników tego rodzaju demonstracji — 44 proc.

Bogusław Grużewski, kierownik Instytutu Pracy i Badań Społecznych, zachowania nacjonalistyczne ocenia jednoznacznie:

— Wszelkie nacjonalizmy, wszelkie nastawienia, które wywyższają jedną grupę nad drugą, w normalnych demokratycznych warunkach mają ujemną wartość i faktycznie powinny być potępiane.

Takie radykalne, nacjonalistyczne nastawienie nie ma większej perspektywy. Poparcie dla pochodu wśród respondentów wyrazili w większości mężczyźni, mieszkańcy centrów rejonowych, z niższym wykształceniem, i w młodszym wieku. Nie zgadzają się na pochód kobiety i mieszkańcy wielkich miast.

 

— W zachowaniach społecznych są pewne prawidłowości. Nastawienie nacjonalistyczne oraz dyskryminacyjne wzmaga się w warunkach upadku gospodarczego i wzrostu trudności ekonomicznych. Wzrasta wtedy napięcie społeczne, które wynika z obniżenia poziomu konsumpcji i możliwości zadowolenia swoich potrzeb przez mieszkańców. Stąd można wyciągnąć następujący wniosek: ponieważ sytuacja gospodarcza i poziom życia na Litwie się nie polepsza, nastawienie nacjonalistyczne i agresja społeczna może się akumulować. Ludzie w taki sposób wyrażają swoje niezadowolenie, które często znajduje ujście w zachowaniach nacjonalistycznych — mówi Bogusław Grużewski. Pytania sondażu dotyczyły także haseł, padających na nacjonalistycznych przemarszach. W poprzednich latach w pochodach zorganizowanych dla uczczenia święta 11 marca faszyzująca młodzież skandowała „Litwa dla Litwinów”, „Nie — dla Wschodu i Zachodu, Litwa — dzieciom Litwy”. Takiej retoryce przytaknęło 12 proc. respondentów, 57,4 proc. wyraziło swój sprzeciw, 26,9 proc. nie miało zdania.

Podobne hasła popiera młodzież do lat 25, mieszkańcy centrów rejonowych. Nie zgadzają się z tymi hasłami respondenci powyżej 36 lat, posiadający wyższe wykształcenie, mający wyższe dochody mieszkańcy wielkich miast. Z okazji święta Odrodzenia Niepodległości Litwy 16 lutego br. odbył się przemarsz Związku Młodzieży Narodowej Litwy w Kownie. Wspólnota Żydów Litwy wyraziła zdecydowany sprzeciw rozniecaniu niezgody narodowej.

„W czasie pochodu brzmiały hasła »Litwa — dla Litwinów«, były niesione plakaty »Wczoraj Juden raus, dzisiaj Litwa dla Litwinów«. To aluzja, że uczestnicy pochodu, wśród których byli też młodzi ludzie z ogolonymi głowami, uważają Litwę za etnicznie litewskie państwo, a wszyscy inni mieszkańcy są ludźmi gorszego gatunku. Takie zachowanie przeczy też orzeczeniu Sądu Konstytucyjnego, że naród — to wszyscy jego obywatele, nie zaś etniczni Litwini” — napisane jest w rozpowszechnionym oświadczeniu Wspólnoty Żydów Litwy, które zostało podpisane przez pełniącą obowiązki prezes Fainę Kukliansky.

Prezes Związku Młodzieży Narodowej Litwy Julius Panka oświadczył, że oskarżenie o hasła antysemickie to pomówienie. Jego zdaniem, hasła skandowane w trakcie pochodu z 16 lutego br. w Kownie „Litwa — dla Litwinów, Litwini — Litwie” nie przynoszą żadnej szkody dla mniejszości narodowych.

— Takie napięcia mogą być elementem gry politycznej, niektórzy politycy w ten sposób poszukują popularności. Nie znam szczegółów, ale trzeba się bliżej przyjrzeć tym, którzy być może stale organizują podobne pochody, od dawna sztucznie nagniatają podobne nastroje — mówi kierownik Instytutu Pracy i Badań Społecznych Bogusław Grużewski. Kierownik biura im. Szymona Wiesenthala w Jerozolimie Efraim Zuroff twierdzi, iż najgorszą rzeczą jest to, że podobnych pochodów nacjonalistycznych nie potępiają politycy litewscy najwyższej rangi.

 

— Jest jeszcze aspekt wartości wpajanych dla młodzieży. Cała polityka szkolnictwa średniego i wyższego, szacunek do inności, tolerancja, możliwości samorealizacji osób młodych — bardzo wpływa na ducha w społeczeństwie i przejawia się w ruchach młodzieżowych. Tutaj również są problemy, gdyż braki finansowe ograniczają możliwości samorealizacji młodzieży, uczestniczenia. Elementem polityki państwowej musi być, by w procesie edukacyjnym był czas na dziecko. Jeżeli jest ono pozostawione samo sobie, to znajdzie dla siebie prądy, które będą tolerowały agresję i nacjonalizm może być jednym z nich. Myślę, że wśród tej młodzieży jest wielu wspaniałych mądrych ludzi, po prostu w ich wychowaniu zabrakło szacunku dla innych ludzi — mówi Bogusław Grużewski.

***

W tym roku samorząd m. Wilna organizatorom przemarszu nie wydał zezwolenia na przemarsz centralną aleją Giedymina, tylko skierował go na ulicę Upės. Organizatorzy przemarszu zaskarżyli taką decyzję stołecznego samorządu w sądzie.