Kontynuujemy cykl rozmów z młodymi Polakami Wilna i Wileńszczyzny.
Ambitnymi, pracowitymi, do wielu z nich pasuje określenie: utalentowanymi. Jak realizują swoje plany i marzenia? Co im sprzyja, co przeszkadza? Jacy w ogóle są. Mamy nadzieję, że dzięki tym wywiadom powstanie coś w rodzaju mówionej fotografii młodego pokolenia Polaków — z urodzenia lub wyboru — na Litwie.
Na wstępie powiedz kilka słów o sobie…
Urodziłem się w Wilnie, w mieszanej rodzinie litewsko-polskiej. Jedni mówią do mnie — Simas, Simonas, drudzy — Szymon. Ukończyłem Szkołę Średnią im. S. Stanevičiusa. Potem studiowałem filologię fińską na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Uzyskałem stopień licencjata. Mam 24 lata.
Wiem, że pochodzisz z rodziny, w której dominowały nauki ścisłe. Rodzice — architekci, babcia i dziadek Regina i Romuald Brazisowie — fizycy. Skąd Twoje zainteresowanie filologią?
W dzieciństwie lubiłem czytać napisy w różnych językach na opakowaniach. Próbowałem coś zrozumieć. Przyczyną też może być dwujęzyczność wyniesiona z domu.
Kiedy odkryłeś tak na poważnie zamiłowanie do języków obcych?
W wieku 15 lat zainteresowałem się językiem łotewskim. Nawet kupiłem sobie litewsko-łotewskie rozmówki. Na urodziny dostałem słownik litewsko-łotewski. Uczyłem się tego języka. Gdy nadarzyła się okazja, próbowałem mówić po łotewsku. Pomyślałem sobie, że dobrze by było nauczyć się szwedzkiego i norweskiego. Tak się szczęśliwie złożyło, że podróżowałem z rodzicami po krajach skandynawskich. Pierwszy raz tam byłem, gdy miałem siedem lat. Potem tych wojaży było bodaj jeszcze pięć: jechaliśmy przez Szwecję, Norwegię, Finlandię. Wracaliśmy przez Estonię i Łotwę. Zwiedzaliśmy także inne kraje Europy, ale najbardziej pociągała nas Skandynawia. Powiem szczerze, że czułem się źle, gdy przebywając w jakimś kraju, nie mogłem się porozumieć w jego języku.
Na pierwszy ogień z języków skandynawskich…?
Norweski. Najpierw swoim zwyczajem uczyłem się samodzielnie i nawet w Wilnie uczęszczałem na kursy tego języka. Niestety, trochę zapomniałem tego, czego się nauczyłem, bo po prostu nie miałem z kim rozmawiać po norwesku, a w Norwegii nie byłem już cztery lata. Szkoda, bo mówiono mi, że dobrze opanowałem intonację norweską, potrafiłem mówić z dobrym akcentem.
Ostatecznie jednak wybrałeś fiński?
Zainteresował mnie, ponieważ jest najtrudniejszy. Ma aż 15 przypadków deklinacji. Dla porównania – język polski — siedem. Pomyślałem sobie, że szwedzki i norweski przy dobrej chęci potrafię opanować samodzielnie, a nad fińskim trzeba poważnie popracować.
Ładny to język?
Bardzo podoba mi się jego brzmienie. Jest inny od szwedzkiego i norweskiego, które należą do grupy języków germańskich — podgrupa północna — lub skandynawskich. Natomiast fiński jest spokrewniony m. in. z estońskim, karelskim, węgierskim. Należy do grupy języków ugrofińskich.
Byłeś w Karelii…
Uczestniczyłem w ekspedycji naukowej (socjolingwistycznej) w tym kraju. Załapałem się przypadkowo. Kolega zaproponował, a profesor — koordynator projektu — zgodził się. Porozumiewałem się tam po fińsku, ponieważ Karelowie są spokrewnieni z Finami. Oczywiście posługiwałem się też rosyjskim. Muszę przyznać, że z powodu pewnego ograniczenia językowego byłem raczej obserwatorem niż aktywnym uczestnikiem. Mój kolega Fin bardzo dobrze mówi po karelsku. Wędrowaliśmy po wsi Tuksa z dyktafonem i aparatem fotograficznym.
Dokąd najbardziej chciałbyś wyruszyć w ekspedycję?
Na moich nowych studiach co najmniej jedna ekspedycja będzie obowiązkowa. Pragnę zwiedzić znowu Karelię, Udmurcję i inne ugrofińskie kraje na terenie Rosji.
Jakie jeszcze języki chciałbyś opanować?
Uczę się udmurckiego. Do nauki zmotywowali mnie moi znajomi z Udmurcji. Mam podręczniki, próbuję korespondować ze swoimi przyjaciółmi po udmurcku. Jeśli czegoś nie pojmuję — wyjaśniają. Język ten podobny jest do języka Komi, należy do tej samej grupy ugrofińskiej, jest tylko w innej podgrupie.
Ile w tej chwili znasz języków?
Polski, litewski, rosyjski, angielski i fiński. Na niższym poziomie — estoński, norweski, szwedzki, trochę — serbski. Poznałem wymarły w XVI wieku język pruski, przez rok na studiach w Poznaniu uczyłem się łaciny.
Najbliższe plany?
Rozpocząłem studia magisterskie na Uniwersytecie w Helsinkach. Kierunek — języki i kultury ugrofińskie. Chciałbym też zrobić doktorat na tej uczelni. Zająć się pracą naukową, wyruszać w ekspedycje, podróżować. Słowem, marzę być językoznawcą.
Twoje hobby prócz języków?
Ostatnio dużo jeżdżę rowerem. W Finlandii koniecznie kupię sobie rower. Tam są wspaniałe trasy rowerowe z odcinkiem tzw. autostrady rowerowej.
Fascynuje mnie wędkarstwo, które szczególnie popularne jest w Finlandii, krainie tysiąca jezior. Ponadto lubię fotografować.
Pozdrów, proszę, Czytelników „Kuriera Wileńskiego” po fińsku.
Bardzo chętnie.
Terveiset Helsingistä hyvät Kurier Wilenskin lukijat! Hyvää syksyn jatkoa!