Rzeczpospolita Obojga Narodów śladami jej patriotów

339
Nauczyciele, dziennikarze, ludzie kultury za aktywny udział w projekcie „Dzień dobry, Polsko” byli odznaczeni dyplomami  Fot. Rimas Vilavičius
Nauczyciele, dziennikarze, ludzie kultury za aktywny udział w projekcie „Dzień dobry, Polsko” byli odznaczeni dyplomami Fot. Rimas Vilavičius

Rzeczypospolita Obojga Narodów. Przecież tego państwa dawno nie ma. Na jej dawnym terytorium powstały suwerenne, niepodległe państwa: Polska, Litwa, Białoruś, Ukraina, Łotwa. To wszystko prawda. Ale prawdą jest także to, że w tych krajach żyją potomkowie tych, którzy przed ponad 600 laty decydowali o tym wspólnym państwie.

Przez kilka stuleci stanem, który decydował w większości państw o jego losach, był stan szlachecki. Jeżeli w Anglii liczył on ok. 1 proc. wszystkich mieszkańców, we Francji ok. 2 proc., to w Rzeczypospolitej Obojga Narodów szlachta stanowiła prawie 14 proc. społeczeństwa. To ona przywłaszczyła dla siebie pojęcie „narodu”.

Kiedy w wyniku unii w Krewie w 1385 r., zawartej pomiędzy Królestwem Polskim a Wielkim Księstwem Litewskim, Jagiełło staje się królem Polski, staje się władcą państwa nie tylko zróżnicowanego narodowościowo, religijnie czy kulturowo, ale także różniącego się poziomem aktywności obywatelskiej.

Wielkie Księstwo Litewskie było państwem patrymonialnym, w którym wielki książę był panem życia i śmierci, natomiast w Królestwie Polskim wyodrębniony stan szlachecki mający szereg przywilejów w wielu przypadkach decydował o losach państwa. Momentem przełomowym dla bojarów litewskich była Unia Horodelska (1413), która po wspólnym zwycięstwem Polaków i Litwinów nad Krzyżakami pod Grunwaldem ukazała, jaką siłę daje powstała wspólnota.

Wielkość Jagiełły polega na tym, że był świadom zagrożenia, jakie stwarza prawosławie, stąd też zaczął tworzyć jego przeciwwagę. Przyjęcie chrztu przez jeszcze pogańskich Litwinów, którzy stanowili tylko ok. 20 proc. społeczności państwa, nadanie szeregu przywilejów (Unia w Horodle 1413) tym, którzy przyjmą wiarę katolicką, stworzyły podstawę tworzenia się szlachty litewskiej. Symbolem tego wydarzenia było przyjęcie bojarów litewskich do 47 herbów polskich. Było to wydarzenie niemające swego odpowiednika w ówczesnym świecie. Stosunki polsko-litewskie i wiara rzymskokatolicka Litwie zapewniły możliwość rozwoju na wzór cywilizacji Europy Zachodniej.

Niestety, tego dalekowzrocznego działania Jagiełły nikt nie zauważył. Zresztą takich paradoksów w ocenie tej postaci przez niektórych decydentów na Litwie jest więcej.
Oto przykłady. Odsądzony od czci i wiary, w procesie ludowym w Koszedarach (1830), a także skazany na wykreślenie z historii Litwy Jagiełło został uhonorowany największym zaszczytem, jaki mógł go spotkać. Jego osobisty herb (podwójny złoty krzyż na niebieskim tle) widnieje na tarczy rycerza — Pogoni — będącego oficjalnym herbem Republiki Litewskiej. Także do tego herbu nawiązuje symbol lotnictwa litewskiego — biały podwójny krzyż. Innym przykładem wskazującym na rozdwojenie jaźni jest uznanie przez władze Litwy wspólnego z Polską dziedzictwa Konstytucji 3 Maja i ustanowienie tej daty jako państwowego święta i ufundowanie pomnika Jagiełły i Jadwigi w… Budapeszcie!

Tym wszystkim, którzy zawarte z Polską unie odsądzają od czci i wiary, obecna historia sprawiła psikusa.
To wspólne państwo utworzone przez Litwinów i Polaków istniało ponad 400 lat. Ciekaw jestem, jak ta obecna Unia, w której znalazły się i Litwa, i Polska, będzie oceniana przez potomnych za 600 lat. To tyle gwoli wstępu.

Będąc na obchodach 600. rocznicy Unii w Horodle nawiązałem kontakty z przedstawicielami szlachty litewskiej. Jednym z nich, poznanym przez internet, a następnie osobiście był Žilvinas Radavičius, a właściwie po polsku Rodowicz. Tak się złożyło, że w dniach, kiedy miałem w Wilnie wykład dla słuchaczy Uniwersytetu III wieku, zostałem zaproszony do udziału w jego projekcie edukacyjnym „Dzień dobry, Polsko” organizowanym we współpracy z Instytutem Polskim w Wilnie.
Hymnem projektu został znany polski utwór zespołu Doniu&Liber „Dzień dobry, Polsko”.

Muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem profesjonalizmu pana Žilvinasa i jego zaangażowania. Uczniowie z kilku wileńskich szkół: wileńskiej średniej szkoły na Starówce, „Menachemo namai” i prywatnym gimnazjum im. Mariny Miżigurskiej pokazali uroki kultury polskiej, litewskiej, romskiej, białoruskiej, ukraińskiej i tatarskiej. Były deklamacje, występy artystyczne, śpiewy, jak też degustacje cynamonowych ciasteczek „przyjaźni” wypiekanych wg zachowanych receptur litewskich i polskich. Miałem odczucie jakby to była dawna Rzeczypospolita wielu narodów w pigułce.

Mój wykład „Tajemnica polskich barw narodowych” był jakby swoistym podsumowaniem uroczystości. Mało kto z Polaków, a tym bardziej Litwinów, ma świadomość, że w naszych polskich barwach narodowych zawarta jest tradycja Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Te biało-czerwone barwy pochodzą od herbu tego państwa, czterodzielnej czerwonej tarczy herbowej, na której przemiennie znajdował się Orzeł biały i biała litewska Pogoń.

Do tego herbu nawiązywała ustawa z 1831 roku, która legła u podstaw naszych barw narodowych.
Uroczystość swą obecnością zaszczycili: Jarosław Czubiński, ambasador RP na Litwie, Maria Ślebioda, zastępca ambasadora, Małgorzata Kasner, dyrektor Instytutu Polskiego w Wilnie, Artūras Melianas, były minister spraw wewnętrznych, Apolonia Skakowska, dyrektor Centrum Kultury Polskiej na Litwie im. St. Moniuszki, Irena Mikulewicz, redaktor naczelna „Tygodnika Wileńszczyzny”, Ryszard Rotkiewicz, redaktor portalu Delfi.pl, Juratė Landsbergytė, muzykolog, dyrektor litewskiego przedstawicielstwa przy ONZ, Anna Kowzan-Rimeikienė i inni.

Jak się obecnie dowiedziałem, uroczystość, na którą byłem zaproszony, wchodziła w skład dużego projektu „Dzień dobry, Polsko”, realizowanego 11 i 14 listopada i 10 grudnia 2014 roku. Zakończenie projektu odbyło się 24 kwietnia 2015 roku w Bibliotece Technicznej Litwy z okazji zbliżającego się święta Konstytucji 3 Maja dzięki dyrektorowi Kazysowi Mackevičiusowi. Ta uroczystość została połączona z wyróżnieniem osób zaangażowanych w jego realizację.

Warto wymienić tu osoby: Liudmiła Isajeva, dyrektorka wileńskiej średniej szkoły na Starówce, Nechama Dina Krinsky, dyrektorka szkoły „Menachemo namai”, Romualda Jefremowa, dyrektorka prywatnego gimnazjum im. Mariny Miżigurskiej, nauczyciele wymienionych szkół — Liubov Tkačiuk, Irina Denisova, Gražina Montrimienė, Danuta Tumasz, Svetlana Kovalionok, Renata Šeštakauskienė i Alina Grigelienė.

Ta uroczystość miała piękne podsumowanie w postaci filmiku z poprzednich spotkań. Jego bohaterami byli miejscowi wileńscy politycy, przedstawiciele ambasady RP i Ukrainy oraz młodzież szkolna biorąca udział w projekcie. Ich prace biorące udział w konkursie były nagradzane nawet pisemnymi podziękowaniami.
Žilvinas Rodowicz, tak będę pisał jego nazwisko, otrzymał szereg podziękowań, listów gratulacyjnych m. in. od dr. Adasa Jakubauskasa, przewodniczącego Związku Wspólnot Tatarskich na Litwie, doradcy premiera, który tak pisał: „Bardzo miło, że znany i szanowany działacz społeczny Žilvinas Radavičius już od kilku lat organizuje bardzo ważne imprezy jednoczące zamieszkałe na Litwie wspólnoty narodowe”.

Także poseł na Sejm RL Kęstutis Masiulis składając gratulacje pisał: „Jeżeli nie Polacy, Rosjanie i inne narody, to byśmy nie mieli takiego bogatego dziedzictwa historii, architektury i kultury…”.
Podobnego zdania była Aurelija Stancikienė, dyrektor przedstawicielstwa Litwy przy ONZ, dr Juratė Landsbergytė czy Vytautas Landsbergis, były przewodniczący Rady Najwyższej RL.

Autor publikacji opowiada o Fladze Rzeczypospolitej Polskiej Foto. Iwona Klimaszewska
Autor publikacji opowiada o Fladze Rzeczypospolitej Polskiej Foto. Iwona Klimaszewska

Uzyskując więcej informacji od Rodowicza chciałem dodać, że program artystyczny był także prezentowany jako międzynarodowy. Wystąpili: Ištvan Kvik, Oleg Mozarskij, Aleksander Bełkin, muzykolog Juratė Landsbergytė, skrzypaczka z Kanady Audra Sharp, zespół tańca i pieśni Romów „Sare Roma”, znana baletnica Helena Tumiłowicz-Strumskienė, kompozytor Lidja Koroliova, pianista — laureat międzynarodowych konkursów szopenowskich Dominika Dmuchowska, członek „Russkiej Szlachty” Litwy Jelizavieta Orłova, znana malarka Emilija Gaspariunaitė, artysta fotograf Rimas Vilavičius i inni.

Muszę przyznać, że społeczna działalność Radavičiusa-Rodowicza wywarła na mnie duże wrażenie. Postanowiłem go bliżej poznać. Tak jak ja ma on pochodzenie szlacheckie. Jego ród pieczętował się herbem „Rudnica”. My, Rodziewiczowie, pieczętowaliśmy się kilkoma herbami, m. in. także tym. Dotyczyło to Rodziewiczów mieszkających w rejonie Kowna.

Ród Žilvinasa pochodzi ze Żmudzi, on sam urodził się w Wilnie w rodzinie kultywującej tradycje litewskie. Szukając swoich korzeni poznał bardzo dużo osób noszących to nazwisko, zasłużonych i zapisanych w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Takim momentem przełomowym w jego życiu było potwierdzenie jego szlacheckiego pochodzenia na podstawie jego poszukiwań genealogicznych. Stało się to 9 września 2000 roku. To wydarzenie uzmysłowiło mu, że nie można odcinać się od historii swego rodu, swojej małej ojczyzny. Zrozumiał, że oba kraje — Litwa i Polska — ich historia są tak samo ważne. Jako nauczyciel postanowił działać na rzecz zbliżenia obu tych narodów.

Bardzo duże wrażenie zrobiło na nim spotkanie z Marylą Rodowicz. Działając razem z nią, jak i innymi Rodowiczami, postanowili otoczyć opieką kościół pw. św. Franciszka z Asyżu i św. Bernarda w Wilnie. Postanowiono dokonać restauracji ołtarza św. Dydaka z XVIII wieku oraz ufundować witraż do tego kościoła. Inicjatorami tego przedsięwzięcia byli znana piosenkarka Maryla Rodowicz i przedsiębiorca z Warszawy Jan Rodowicz. Tak się składa, że był to także mój kościół. Urodziłem się w Wilnie i mieszkaliśmy w pobliżu.

Dowiedziałem się, że 6 lipca 2005 roku w tym samym kościele za pośrednictwem prezesa szlachty wileńskiej Jonasa Ragauskasa szlachta wileńska przekazała w darze trzy witraże z 12 herbami szlacheckimi Rzeczpospolitej. To był bardzo dobry pomysł Žilvinasa Radavičiusa. Jeden z nich, to herb „Rudnica” (naprzeciw ołtarza św. Dydaka z cudotwórczym podobno obrazem tego świętego).
Działalność Žilvinasa Radavičiusa zmierzająca do polepszenia stosunków litewsko-polskich trwa już ponad 15 lat.

Warto wiedzieć, że dużo osób wymienionych w tym artykule ma pochodzenie szlacheckie i wcale tego nie ukrywa. I tak Kazys Mackevičius herbu „Gierałt”, Ryszard Rotkiewicz herbu „Jastrzębiec”, Juratė Landsbergytė i Vytautas Landsbergis herbu „Landsberg”, Aurelia Stančikienė herbu „Jelita”, Emilija Gaspariunaitė-Taločkienė herbu „Ostoja”, Anna Kowzan-Rimeikienė herbu „Trąby”…

Leszek Rodziewicz, wilniuk,
pomysłodawca i inspirator Dnia Flagi RP
Łuskowo