Brexit — co możemy stracić?

289

brexi 18tReferendum w Wielkiej Brytanii coraz bliżej, a wyniki sondaży coraz bardziej wskazują na to, że Brytyjczycy mogą zdecydować się na opuszczenie Unii Europejskiej. Ewentualny Brexit jest problemem nie tylko dla polityków i ekonomistów. Oznacza niepewną przyszłość dla ponad 3 mln imigrantów z UE.

Wielka Brytania jest teraz bliżej nas niż kiedykolwiek w historii i to nie tylko ze względów gospodarczych czy politycznych. Wyspy to najpopularniejszy kierunek wyjazdów zarówno Polaków jak i Litwinów, którzy szukają lepszego życia. Ilu już wyjechało? Oficjalne dane podają, że w Wielkiej Brytanii mieszka na stałe 800 tys. Polaków i przeszło 120 tys. Litwinów.

Tymczasem Anglicy mają już dosyć unijnych ingerencji i tłumów pracowników przyjezdnych z biedniejszych części Europy, którzy — według nich — żerują na państwowym budżecie wyłudzając świadczenia. Nie bez znaczenia jest prosty rachunek ekonomiczny: od dłuższego czasu Wielka Brytania wkłada dużo więcej do budżetu UE, aniżeli otrzymuje w zamian.

W ocenie wydarzeń podzieleni są nie tylko Anglicy, ale też sami emigranci. „Gdybym miała prawo głosu w tym referendum, to nie wiem jak bym zagłosowała, bardzo możliwe, że za wyjściem z UE” — mówi Sonia, Polka mieszkająca w Birmingham.

„Referendum jest głównym przedmiotem wiadomości każdego dnia — zauważa Monika, z Watford. — Większość osób, z którymi rozmawiałam jest za pozostaniem w Unii, ale badania opinii publicznej pokazują, że jest to wielka niewiadoma. Szczerze powiedziawszy, nie sądzę, żeby Wielka Brytania wyszła z Unii, bo wiąże się z tym ryzyko i wielka niewiadoma”.

Czas decyzji się zbliża — referendum już za kilka dni. Jaką decyzję podejmą Anglicy?

Według sondaży Ipsos Mori szanse są niemal wyrównane: 51 proc. wszystkich ankietowanych jest za wyjściem kraju z UE, a 49 proc. za pozostaniem we Wspólnocie. Warto jednak zauważyć, że zdecydowanych na udział w referendum jest więcej pośród zwolenników opuszczenia Unii. Co więcej, kampania prowadzona na rzecz odłączenia się od Unii Europejskiej jest skuteczna: jeszcze miesiąc temu ośrodek badawczy prognozował, że 57 proc. uprawnionych zagłosuje za pozostaniem w UE, a 43 proc. za wyjściem.

Przed opuszczeniem Unii ostrzega jedna z najbardziej znaczących angielskich gazet: „Wielka Brytania może opuścić Unię Europejską, ale nie może opuścić Europy. Z minionych wieków wiemy, że musimy mieć wpływ na to, co dzieje się w Europie, ponieważ bezpośrednio dotyka to Wielką Brytanię. Jeśli Niemcy są zbyt silne, powinniśmy pracować z Francją, aby zapewnić równowagę. Jeśli Francja chce, aby Unia Europejska była mniej liberalna, powinniśmy pracować z Holandią i państwami skandynawskimi, aby to powstrzymać” — argumentują dziennikarze „The Economist”.

Podobne stanowisko zajął „Financial Times” i tygodnik „New Statesman”. „The Sun” przeciwnie — popiera Brexit.

Jeśli Wielka Brytania wyjdzie z Unii, stracą na pewno Niemcy i Francja. Zdaniem Berlina, Brexit grozić może nawet dezintegracją UE. „Stanowiłby szok dla UE, na skutek którego należałoby upewnić się nawzajem, że UE jest zabezpieczona i że udany proces kilkudziesięcioletniej integracji nie zakończy się rozpadem” — ostrzegał niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier na konferencji prasowej z szefem dyplomacji Francji Jean-Markiem Ayraultem.

Ucierpieć może także Polska, która straci najsilniejszego sprzymierzeńca w walce o wspólne interesy w ramach Unii. Bez wątpienia straci także polska gospodarka, a poważne problemy finansowe mogą spotkać niejedną rodzinę.

Co nam grozi? Trudno powiedzieć, co się stanie w przypadku wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. To przecież pierwszy taki przypadek w historii. Czy Brytyjczycy grzecznie wyproszą emigrantów? Raczej nie, a już na pewno nie wszystkich. Sprawa jest jednak poważna. Według opracowania, jakie przygotował Polski Instytut Spraw Międzynarodowych (PISM), w najgorszym scenariuszu Wielką Brytanię będzie musiało opuścić nawet 400 tysięcy Polaków.

Zagrożeni mogą więc czuć się na pewno ci, którzy przyjechali po 2012 roku. „Zgodnie z brytyjskim prawem imigranci, którzy przebywają na Wyspach legalnie przez okres powyżej pięciu lat, mogą ubiegać się o prawo stałego pobytu, co umożliwia im życie i pracę w Wielkiej Brytanii bez ograniczeń” — czytamy w biuletynie PISM.

Można się spodziewać, że Wielka Brytania po opuszczeniu Unii Europejskiej wprowadzi szereg przepisów imigracyjnych dla obywateli państw unijnych, a wtedy mogą być pewne problemy z uzyskaniem prawa stałego pobytu.

Nie znaczy to jednak, że pozostanie w Wielkiej Brytanii nadal będzie się opłacać. Prawo unijne nakazuje rządom traktowanie obywateli Unii jednakowo. W przypadku Brexitu, emigranci mogą utracić prawa do zasiłków, które są ważną częścią budżetu niejednej rodziny.

Łukasz Piechowiak, główny ekonomista serwisu Bankier.pl pisze: „Martwić mogą się Polacy, którzy mieszkają na Wyspach stosunkowo od niedawna. W ich wypadku, scenariusz zakładający zmuszenie ich do powrotu np. poprzez trudności ze znalezieniem pracy, jest prawdopodobny”.

Nawet jednak w przypadku czarnego scenariusza — nic nie zmieni się z dnia na dzień. Samo wychodzenie z UE ma zająć Brytyjczykom do dwóch lat. Tyle czasu będą mieć emigranci pracujący i mieszkający w Anglii, Walii, Szkocji i Irlandii Północnej na przemyślenie własnej sytuacji.

„Anglia jest na chwilę obecną bardzo atrakcyjnym miejscem, jeśli chodzi o zarobki, jednak jeśli opuści Unię, wydaje mi się, że może spowolnić się jej gospodarka i — zauważa Sonia — może część osób zdecyduje się na powrót do Polski. Wysokość dopłat dla rodzin z dziećmi jest w Polsce w chwili obecnej na podobnym poziomie co w Anglii”.

Emigracja jest jednym z poważniejszych problemów zarówno Polski jak i Litwy. Brexit może sprawić, że spełni się marzenie naszych polityków: tysiące młodych, wykształconych Polaków i Litwinów powrócą do kraju. Czy jednak będą mieli po co? Czy mieszkanie w Wilnie lub Warszawie nie będzie przypadkiem przystankiem w dalszej podróży, do krajów, gdzie żyje się szczęśliwiej?

Ilona Lewandowska