Samorząd Wilna nie dał zgody na polską tabliczkę z nazwą ulicy Ostrobramskiej

211
Administracja samorządu wileńskiego odrzuciła inicjatywę odsłonięcia kolejnej dekoracyjnej tabliczki w języku polskim Fot. Marian Paluszkiewicz

Niedawno Polska Frakcja Związku Wolności Litwy złożyła do stołecznego samorządu podanie w sprawie zawieszenia przy ulicy Ašros vartų dekoracyjnej tabliczki z napisem ul. Ostrobramska. Administracja samorządu wileńskiego odrzuciła jednak inicjatywę odsłonięcia kolejnej dekoracyjnej tabliczki w języku polskim.

„Samorząd nie będzie rozważał możliwości zawieszenia przy ulicy Ašros vartų dekoracyjnej tabliczki z proponowaną przez Was nazwą w języku polskim. Jednak pozytywnie oceniamy Wasz pomysł uczynienia Wilna bardziej atrakcyjnym dla turystów. Uwzględniając popularność takiego obiektu jak Ostra Brama, razem ze spółką pożytku publicznego Go Vilnius będziemy rozważać możliwość pojawienia się w Wilnie turystycznych wskazówek m.in. w języku polskim” – napisała w odpowiedzi na podanie dyrektorka administracji samorządu miasta Wilna, Alma Vaitkunskienė.

Dyrektorka zaznaczyła również, że celem wywieszenia w Wilnie dekoracyjnych tabliczek nie jest tłumaczenie nazw ulic na język nielitewski. „Te tabliczki są przeznaczone nie dla zaznaczenia wszystkich napisów w języku nielitewskim, tylko dla okazania szacunku symbolom różnych społeczności i narodów” – czytamy w odpowiedzi przedstawicielki stołecznego samorządu.

W ciągu roku w Wilnie zawieszono ogółem dziesięć dekoracyjnych tabliczek z nazwą ulicy w języku innym niż litewski.
Są to tabliczki w języku holenderskim, islandzkim, angielskim, rosyjskim, tatarskim, jidysz i hebrajskim, niemieckim, karaimskim, łotewskim oraz polskim.
Jesienią ubiegłego roku sprawa dwujęzycznych tablic została podana do sądu przez przedstawicielkę rządu w okręgu wileńskim, Vildę Vaičiūnienė. Przedtem poprosiła samorząd o usunięcie tablic.
Mer Wilna, Remigijus Šimašius, zapewnił wówczas, że symboliczne tablice z dwujęzycznymi napisami nie znikną, a pojawi się ich jeszcze więcej.

– Niestety okazało się, że były to tylko piękne słowa. Mer zachęcił, aby zwracać się w tej sprawie, jednak gdy przyszła kolej na działania, zostawiono nas z niczym. Teraz samorząd nawet nie chce rozważać tego pytania. To dziwne, bo z jednej strony politycy deklarują, że pragną dobrych kontaktów z Polską i polską mniejszością narodową na Litwie. Jednak gdy przychodzi czas na działanie i zwracamy się, czy to w sprawie wsparcia mediów, reformy szkolnej, pisowni nazwisk, czy też już wspomnianych tabliczek, to doskonale widzimy, że nie ma woli politycznej, aby okazać solidarność swoim własnym obywatelom – nie ukrywa rozczarowania Zygmunt Klonowski, prezes Polskiej Frakcji Związku Wolności Litwy, wydawca „Kuriera Wileńskiego”.
Prezes frakcji zaznaczył, że pomysł pojawienia się w Wilnie polskiej tabliczki z nazwą ulicy Ostrobramskiej nie zostanie zapomniany i podczas najbliższego posiedzenia organizacja podejmie decyzję, co dalej robić w tej sprawie.