0
Muzyczna podróż z Krzysztofem Cugowskim

Sobotni koncert w wileńskiej sali koncertowej Compensa przypadł w roku 50-lecia kariery scenicznej Krzysztofa Cugowskiego

W czasach, gdy na scenie aż się roi od wszelkiego rodzaju hucznych i barwnych show, rozpieszczonego widza trudno jest czymś zadziwić. Jednak Krzysztofowi Cugowskiemu, który wraz z Zespołem Mistrzów w minioną sobotę gościł w Wilnie, udało się przypomnieć publiczności, jak intensywne emocje może wzbudzić prosty, mocny wokal i jakościowo wykonana muzyka.

Sobotni koncert w wileńskiej sali koncertowej Compensa przypadł w roku 50-lecia kariery scenicznej Krzysztofa Cugowskiego, byłego lidera kultowego polskiego zespołu Budka Suflera, który w 2014 roku zawiesił swoją działalność. Ponad rok temu została skompletowana nowa grupa, która obecnie towarzyszy legendarnemu wokaliście w jego solowej karierze. W składzie Zespołu Mistrzów, z którym Cugowski wystąpił w Wilnie, znaleźli się muzycy wybitni, doskonale znani na polskiej scenie rockowej i jazzowej: Jacek Królik (gitara), Cezary Konrad (perkusja), Łukasz Adamczyk (gitara basowa) oraz Tomasz Kałwak (fortepian).

W towarzystwie nowego zespołu Cugowski zachwycił wileńskich widzów, wykonując hity „Budki” z różnych okresów. Wybrzmiały: „Noc nad Norwidem” (1976), „Twoje radio” (1993), „Cisza jak ta” (1993), „Ratujmy, co się da” (1988), „Martwe morze” (1998), „Pieśń niepokorna” (1976), „Młode lwy” (1993), „Jest taki samotny dom” (1975), „Cień wielkiej góry” (1975). Nowością muzyczną była piosenka „Zaklęty krąg” z albumu, który ukazał się w 2016 r. w trakcie współpracy Krzysztofa Cugowskiego z synami Piotrem i Wojciechem. Nie zabrakło też wirtuozerskich jazzowych improwizacji w wykonaniu Zespołu Mistrzów.

Z głośnych braw na stojąco i okrzyków „Jeszcze!”, można wywnioskować, że 1,5-godzinny koncert był jednak nieco za krótki. Jak po występie przyznali niektórzy widzowie, zabrakło dla nich też takich przebojów jak „Takie tango” czy „Bal wszystkich świętych”. Jednak w opinii większości widzów sobotnia podróż muzyczna była „nostalgiczna, piękna i mocna”.

Natomiast sam Krzysztof Cugowski po koncercie zaznaczył, że jest niezmiernie wdzięczny wiernej, wileńskiej publiczności za ciepłe przyjęcie.

– Po raz ostatni w Wilnie byłem 12 lat temu i stęskniłem się za tym wspaniałym miastem. Dla mnie, jak zresztą dla każdego chyba Polaka, Wilno budzi sentyment. Miasto jest piękne i bardzo żywe, a ludzie tutaj są ciepli i życzliwi – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” wokalista.

Na pytanie, który utwór sam lubi najbardziej, Cugowski odparł, że największy sentyment czuje do piosenki „Sen o dolinie” z 1974 r., której to właśnie zawdzięcza udany początek swojej muzycznej kariery.

W opinii większości widzów, którzy razem śpiewali dawne przeboje Budki Suflera, sobotnia podróż muzyczna była „nostalgiczna, piękna i mocna”

Warto zaznaczyć, że po zakończeniu działalności Budki Suflera, jesienią 2015 roku Cugowski wydał solową płytę „Przebudzenie” i rozpoczął koncertowanie z założonym przez swoich synów zespołem „Bracia”. Współpraca, co prawda, trwała niedługo, gdyż, jak zaznaczył sam muzyk, „każdy chciał iść własną drogą”. Wokalista przyznał jednak, że jest bardzo dumny ze swoich dzieci. Zarówno idących drogą muzyczną Piotra i Wojciecha, jak też najmłodszego – Krzysztofa, który obecnie studiuje aktorstwo w Anglii.

– Nie będę skromny i powiem, że uważam, że moi synowie są świetnymi muzykami. Jestem dumny ze wszystkich swoich dzieci i bardzo się z tego cieszę, bo w życiu przecież różnie bywa i nie zawsze rodzice z dziećmi mają dobre relacje. Ja natomiast jestem chyba tym szczęśliwym człowiekiem, który może stwierdzić, że gdyby była możliwość zmienić coś w swoim życiu, to bym z tej możliwości nie skorzystał. W zasadzie niczego mi nie brakuje, jestem spełnionym muzykiem, mam wspaniałą rodzinę, którą bardzo kocham i zdrowie też mi na razie dopisuje.

Na scenie jestem od tak dawna, że ludzie chyba tyle nie żyją. Oczywiście, nie ma co się oszukiwać, więc rozumiem, że kiedyś nastąpi kres mojej działalności muzycznej i biologia zrobi swoje. Ale dopóki przychodzą ludzie i mam siłę, zostanę na scenie i będę starał się śpiewać dla swoich słuchaczy najlepiej, jak w danym momencie potrafię – powiedział Krzysztof Cugowski.

Fot. Marian Paluszkiewicz

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.