Plener w pigułce: pięć dni na własną twórczość

Czytaj również...

Przez pięć lipcowych dni odbywały się zajęcia z malarstwa, fotografii, grafiki pod kierunkiem dyplomowanych artystów

W rejonie trockim w dniach 21–26 lipca odbywał się plener artystyczny dla młodzieży, organizowany jak co roku przez Dom Kultury Polskiej w Wilnie.

Myślę, że osoby, które tu przyjeżdżają, wiedzą, że jest to taki plener „w pigułce”. Uczestnicy rozumieją, że ilość wiedzy, jaką stąd wyniosą, zależy od nich samych – mówi Katarzyna Pietrzak, która zajęcia plenerowe prowadziła już po raz czwarty.
Przez pięć lipcowych dni odbywały się zajęcia z malarstwa, fotografii, grafiki pod kierunkiem dyplomowanych artystów sztuk wizualnych: Weroniki Elertowskiej z Zespołu Szkół Plastycznych im. J. Brandta w Radomiu i dr Katarzyny Pietrzak z pracowni grafiki warsztatowej na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego w Radomiu. Na zakończenie pleneru odbył się wernisaż wykonanych prac. Zaprezentowano naprawdę bogatą wystawę: obrazy olejne, fotografie, a także grafiki.
Plener jak zwykle odbywał się nad jeziorem, w otoczeniu przyrody, jednak nie była to propozycja dla tych, którzy chcą wypocząć i tylko przy okazji coś namalować. – Nie mamy wiele czasu. Uczestnicy, zwłaszcza ci, którzy przyjeżdżają kolejny raz, doskonale wiedzą, czego chcą, i naprawdę wkładają w to ogromy wysiłek – mówi Bożena Mieżonis, organizatorka pleneru.

Prowadzące zajęcia w plenerze potrafią dodać odwagi i zachęcić do odkrywania nowych, własnych dróg twórczych

– To jest praca bardzo ciężka i siermiężna, ale to właśnie dzięki niej powstają takie świetne prace, jakie widzimy tu na wystawie – cieszy się Katarzyna Pietrzak. Uczestnicy mieli wiele swobody – to oni wybierali tematykę prac, decydowali o tym, jaką techniką i jak długo chcą pracować. – Postawiłyśmy na bardzo indywidualne podejście do każdego. Mamy tu uczestników, którzy na plenerze byli kilka razy, a studiują sztukę na uczelniach wyższych. Są też osoby, które tu przyjechały po raz pierwszy i nie zajmowały się do tej pory malarstwem ani grafiką – wyjaśnia Pietrzak.

Zabieram swój obraz, nad którym pracowałam w czasie pleneru, bo bardzo go polubiłam – mówi Agata Tracewicz

Anna Chostegian uczestniczy w plenerze już po raz czwarty. Jak podkreśla, zawsze wyjeżdża stąd z nowymi pomysłami, bo prowadzące zajęcia potrafią dodać odwagi i zachęcić do odkrywania nowych, własnych dróg twórczych. – Właśnie zakończyłam pierwszy rok studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Wilnie, studiuję grafikę. W czasie tego pleneru postanowiłam zrobić swój mały projekt – książkę o przygodach wydry. Elementy grafiki, odciski wydry z linoleum, umieściłam na namalowanym już tle – mówi o swojej plenerowej pracy.

Niektórzy uczestnicy przeżywali w tym czasie chwile pełne emocji z zupełnie innego powodu. – Wczoraj zostały opublikowane wyniki rekrutacji na uczelnie wyższe. Dowiedziałam się, że dostałam się na kierunek, na którym najbardziej mi zależało, czyli na animację. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym studiować coś poza sztuką. Moim planem awaryjnym była grafika, ale animacja jest tym, co najbardziej mnie interesuje, dlatego ten plener był dla mnie wyjątkowo szczęśliwy. Poza tym zabieram swój obraz, nad którym pracowałam w czasie pleneru, bo bardzo go polubiłam. Jest jeszcze niedokończony, ale myślę, że będzie dobrze – mówi Agata Tracewicz, absolwentka „Mickiewiczówki”, która czytelnikom „Kuriera Wileńskiego” znana jest ze swoich rysunków.
W plenerze w tym roku wzięło udział 17 osób. Jak zwykle – chętnych nie brakowało. Projekt był współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu RP nad Polonią i Polakami za granicą przy współpracy z Fundacją „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Projekt został także dofinansowany przez Departament Mniejszości Narodowych przy rządzie Republiki Litewskiej.

Fot. Marian Paluszkiewicz


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 30(146); 03-09/08/2019

Afisze

Więcej od autora

Między państwem a przedsiębiorcami. A. Radczenko o nowej misji, wyzwaniach i dialogu

Aleksander Radczenko, nowo powołany kontroler sejmowy ds. małej i średniej przedsiębiorczości opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” o pierwszych tygodniach pracy, planach budowania instytucji od zera, relacjach z organizacjami biznesowymi — także polskimi — oraz o tym, dlaczego jego nominacja ma znaczenie symboliczne dla polskiej mniejszości narodowej na Litwie.

Narracja historyczna jest częścią naszej odporności, tak samo jak odporność militarna czy bezpieczeństwo energetyczne

Ilona Lewandowska: Kilka dni temu ukazała się Pani książka „Pora się godzić. Wyzwania dyplomacji historycznej”, która jest nie tylko zapisem pracy ambasadorskiej, lecz także świadectwem czasu, w którym Polska...