0
Cel, który wskazuje nam Dziewica Wniebowzięta

Ks. Andrzej Szuszkiewicz, rektor Wyższego Seminarium Duchownego św. Józefa w Wilnie. 

Autor jest rektorem Wyższego Seminarium Duchownego św. Józefa w Wilnie.  © 2019 Marian Paluszkiewicz

Apostoł Paweł w Liście do Koryntian pisze: „W Chrystusie wszyscy zmartwychwstaniemy, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, którzy należą do Chrystusa w czasie Jego przyjścia” (1 Kor 15, 22–23).

Spośród tych, co należą do Chrystusa, jego Matka należy do niego w sposób jedyny i nadzwyczajny. Ta, która nosiła go w swoim dziewiczym łonie, która zrodziła go ciszy nocy betlejemskiej, która troszczyła się o jego dobro w codzienności nazaretańskiej, ale przede wszystkim która pozostała z nim aż do końca w dramacie kalwaryjskim. Ona zaraz po zakończeniu swego ziemskiego pielgrzymowania z duszą i ciałem została wzięta do nieba.

Jedność Syna i Matki

Prawda o Wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny jako dogmat wiary została ogłoszona przez papieża Piusa XII w 1950 r. Chociaż to stosunkowo niedawno, wcale to nie oznacza, że była ona w jakiś sposób nowo odkryta. Papież Pius XII w konstytucji apostolskiej „Munificentissimus Deus” podkreśla, że już „ojcowie Kościoła i wielcy doktorowie w homiliach i kazaniach (…) mówili o Wniebowzięciu Bogarodzicy jako o prawdzie znanej i przyjmowanej przez wiernych chrześcijan”. Papież w sposób uroczysty zatwierdził to, co w Tradycji chrześcijańskiej już od wieków było prawdą pobożnie rozważaną i przyjmowaną.

Rozmyślając o tak wzniosłym wydarzeniu, nie można ominąć tematu wielkości i wyjątkowej chwały Maryi. Sobór Watykański II w konstytucji dogmatycznej o Kościele mówi, że Maryja po wniebowzięciu została „wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panującego (por. Ap 19, 16) oraz zwycięzcy grzechu i śmierci” (Konstytucja o Kościele, 59).

Chociaż Maryja jest stworzeniem, któremu potrzebne było Odkupienie, to jednak ona w sposób najbardziej doskonały otworzyła się na Boga, zaufała mu, najpełniej oddała się w ręce tego, który jest Ojcem całego stworzenia, i wypełniła jego wolę. Przyjmując Odwieczne Słowo Ojca do swego łona, ona w sposób niepowtarzalny zjednoczyła się z Bogiem, który stał się człowiekiem. Jedność, która już na ziemi istniała między Synem a Matką, została udoskonalona w wieczności przez wniebowzięcie tej, która „otrzymała jako najwspanialsze zwieńczenie swych przywilejów dar wolności od zepsucia cielesnego, i podobnie jak Syn, po zwycięstwie nad śmiercią, została z ciałem i duszą wzięta do chwały niebios, by tam zajaśnieć jako Królowa zasiadająca po prawicy swego Syna, nieśmiertelnego Króla wieków” (Pius XII, „Munificentissimus Deus”). Wniebowzięcie, podobnie jak Niepokalane Poczęcie albo panieńskie Macierzyństwo, są przywilejami Maryi, które ona w sposób jedyny i niepowtarzalny otrzymała ze względu na zasługi zbawczej ofiary jej Syna.

Ciało jest przeznaczone do wieczności

Podziwiając szczególne wywyższenie Maryi, nie można jednak przeoczyć tego, o czym wniebowzięcie Maryi poucza nas, członków jeszcze pielgrzymującego w doczesności Kościoła Chrystusowego. W chrześcijaństwie jedną z podstawowych prawd jest wiara w zmartwychwstanie ciał. Wierzymy, że ciała zmarłych powstaną z prochu i wszystko, cały wszechświat, w tym również i nasze śmiertelne ciała, zostaną przemienione mocą Chrystusa chwalebnego. Stanie się to w dniu sądu ostatecznego.

Ale w Maryi Bóg już teraz, jeszcze przed powtórnym przyjściem Chrystusa, jakby naszkicował to, co będzie udziałem całego Kościoła. W tajemnicy wniebowzięcia Maryi rozpoznajemy wielkość chwały, która czeka każdego człowieka, ufającego i pokładającego nadzieję w Panu. Maryja będąc „obrazem i początkiem Kościoła mającego osiągnąć pełnię w przyszłym wieku” (Sobór Watykański II, Konstytucja o Kościele, 68), ukazuje nam przyszłość tych, którzy są odkupieni najdroższą krwią Chrystusa Pana.

Dogmat o wniebowzięciu Maryi w sposób bardzo jasny ukazuje ogromny szacunek, z jakim chrześcijaństwo patrzy na ciało fizyczne człowieka. Tak jak Chrystus, powstawszy z martwych, ukazywał się swoim uczniom i zachęcał ich: „Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się” (Łk 24, 39); tak jak Maryja, „dopełniwszy biegu życia ziemskiego z ciałem i duszą wzięta została do chwały niebieskiej i wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego” (Sobór Watykański II, Konstytucja o Kościele, 68); podobnie każdy z nas, gdy nadejdzie chwila przewidziana, z ciałem i duszą wejdzie do wieczności. Nasze ciało, nie tylko dusza, jest przeznaczone do wieczności!

Cielesność narzędziem szerzenia dobra

W filozofii platońskiej, podobnie jak w różnych wierzeniach Wschodu, było uważane, że dusza, która jest wieczna, zostaje uwięziona w ciele, które staje się jakby jej grobem. Nic więc dziwnego, że w takiej wizji duszy i ciała te ostatnie było spostrzegane jako coś złego, jako coś, co przeszkadza i ogranicza, dlatego celem duszy uważano wyzwolenie i powrót do świata idei, z którego ona była zabrana.

W chrześcijaństwie jednak, a także w judaizmie, całkiem inaczej się patrzy na więź ciała i duszy. W Piśmie Świętym człowiek jest całością duszy i ciała. Ciało nie jest więzieniem, ale dziełem rąk Bożych i darem dla człowieka. W pojmowaniu biblijnym ciało ma być narzędziem do pełnienia woli Najwyższego i ma być szanowane jako świątynia Ducha świętego (por. 1 Kor 6, 19).

Tymczasem wielkim zakłóceniem stał się grzech pierworodny. Relacja duszy i ciała została poważnie zraniona. Apostoł Paweł, dostrzegając ułomności ludzkiej, pisze: „Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy,< zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne (…). Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Gal 5, 19–23).

Wiele zagrożeń dla duszy wypływa z cielesności właśnie dlatego, że grzech poważnie zniekształcił jedność duszy i ciała. Ale w takim kontekście właśnie Maryja, której życie zostało uwieńczone wniebowzięciem ciała i duszy, staje się, jak słyszymy w mszalnej prefacji, „dla pielgrzymującego ludu źródłem pociechy i znakiem nadziei”. Źródłem pociechy – bo ukazuje możliwość zwyciężenia tego wszystkiego, co sprzeciwia się Bożej myśli; i znakiem nadziei – bo zapowiada, że wszyscy członkowie Kościoła mogą osiągnąć to, co już stało się rzeczywistością w osobie Matki Zbawiciela.

Dar cielesności w Maryi stał się narzędziem do pełnienia dobra, do całkowitego zrealizowania woli Bożej. Wszystkie czyny Maryi – jej myśli, słowa czy gesty – stały się miłą Bogu ofiarą. Również każdy z nas, za przykładem Najświętszej Maryi Panny, może i musi korzystać z naszej cielesności jak z narzędzia, by szerzyć dobro i zwalczać zło. Bo jeżeli ze złem nie walczymy, ono zatruwa naszą codzienność i niszczy naszą duszę i ciało, niszczy nas samych.

W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny według pięknej tradycji ludowej, niosąc na poświęcenie wiązanki kwiatów, zbóż i roślin, patrzmy na Maryję, „najdoskonalszy owoc ziemi”, i walczmy o to, by ofiarować Bogu „pełne naręcza dobrych uczynków” (modlitwa poświęcenia kwiatów i roślin). Taki nasz wysiłek stanie się jeszcze jednym małym krokiem ku osiągnięciu celu, który wskazuje nam Dziewica Wniebowzięta.

ks. Andrzej Szuszkiewicz

Autor jest rektorem Wyższego Seminarium Duchownego św. Józefa w Wilnie. 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.