Nieborów, nieodkryty skarb

468
Nieborów – bywali tu królowie, artyści, pisarze i poeci, a nawet przedstawiciele rodu Kennedych

W jego progach gościli monarchowie, myśliciele i wybitni artyści. Nakręcono tu wiele znanych filmów i seriali. Pałac Radziwiłłów w Nieborowie. – Jego wielką siłą jest autentyczność, to jeden z najlepiej zachowanych polskich zabytków, ale wciąż niewypromowany na miarę wartości – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Monika Antczak, kurator muzeum.

Podróż w czasie. Śnili o tym marzyciele wszystkich epok. I choć wehikułu czasu wciąż nikt nie zbudował, to taka wyprawa naprawdę jest możliwa. Wystarczy pojechać do Nieborowa i przekroczyć bramę pałacu. A potem nawet wyobraźnia nie musi zbytnio marszczyć czoła, byśmy poczuli się jak w czasach II, a może nawet I Rzeczypospolitej.
Nieborów leży nieopodal Łowicza, mniej więcej w połowie drogi z Łodzi do Warszawy. Z obu miast można tu dojechać samochodem w godzinę. Jeszcze w pierwszych, zimowych tygodniach 1945 r. w tutejszym pałacu mieszkali… Radziwiłłowie. Dziś mieści się tam oddział Muzeum Narodowego w Warszawie. Szczególnie cenny, bo architektura budynku nie ucierpiała w wojennych zawieruchach, a i z bezcennych skarbów nie rozgrabiono go do szczętu. Oddziałem muzeum kieruje Monika Antczak, pełna pasji kurator, historyk sztuki. Razem z przewodniczką Małgorzatą Gajdą zaprosiły z radością Czytelników magazynu „Kuriera Wileńskiego” na spacer po nieborowskich włościach.

Sypialniapałacu w Nieborowie. Wyposażenia nie rozgrabiono do szczętu podczas wojennej zawieruchy

Droga Radziwiłłów do Nieborowa

Historia współczesnego oblicza pałacu w Nieborowie zaczyna się w 1694 r., gdy ówczesny prymas, Michał Radziejowski, kupił tutejsze dobra od rodu Nieborowskich i na zrębach starego dworu wzniósł barokowy pałac. Zaprojektował go ceniony architekt Tylman z Gameren, spolonizowany Holender.
Prymas Radziejowski to postać wielce kontrowersyjna. Po śmierci króla Jana III Sobieskiego stanął na czele stronnictwa chcącego włożyć polską koronę na głowę francuskiego księcia Conti. W zabiegach skuteczniejszy okazał się jednak elektor saski, i to on, jako August II Mocny, zasiadł na tronie. Radziejowski cieszył się pałacem ledwie kilka lat. W testamencie przekazał Nieborów bliskiej sobie rodzinie Towiańskich, ale i oni nie władali nim zbyt długo. Dobra przechodziły kolejno w ręce Lubomirskich, później Łochockich, a od nich kupił je w 1766 r. hetman wielki litewski Michał Kazimierz Ogiński, który przekształcił pałacowe wnętrza na styl rokoko.
Dwa lata po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej właścicielem Nieborowa został jeden z najbogatszych ówczesnych magnatów, późniejszy wojewoda wileński, książę Michał Hieronim Radziwiłł. Od tej pory aż prawie do końca II wojny światowej dobra były w rękach tego rodu.

Głowa Niobez II w., najcenniejszy eksponat nieborowskiego muzeum

Skarby Michała Hieronima

Michał Hieronim przebudował wnętrza pałacu w stylu wczesnoklasycystycznym. Zgromadził w nich wspaniałą kolekcję obrazów mistrzów holenderskich, niemieckich, włoskich i hiszpańskich oraz portrety osobistości polskich i obcych. Zebrał też kilkanaście tysięcy rycin, księgozbiór unikatowych starodruków, liczne srebra, porcelany, cenne szkła i tkaniny. Na jego zamówienie warszawski architekt, Szymon Bogumił Zug, założył wspaniały, regularny ogród francuski.
– Ale to był człowiek skąpy, nie szastał pieniędzmi. Te wszystkie rzeczy skupował głównie na aukcjach wyprzedażowych, szukał okazji. XVIII-wieczne meble angielskie i francuskie nabywane tą drogą to jedne z najcenniejszych rzeczy w naszych zbiorach. Wśród tych niezwykłych skarbów muszę też wskazać na portret Anieli, krótko żyjącej córki pierwszych Radziwiłłowskich właścicieli, autorstwa Élisabeth Vigée-Lebrun, francuskiej malarki, ulubienicy królowej Marii Antoniny. Zwrócę uwagę na harmonijkę szklaną, również z XVIII w., instrument muzyczny, który można podziwiać w Gabinecie Żółtym. Wydawał bardzo wysokie dźwięki, potrafiące wręcz doprowadzać do rozstroju nerwowego. W Polsce zachowały się takie dwa, nasz jest prawie kompletny i niewiele by trzeba, aby go uruchomić. No i oczywiście rzecz chyba najsłynniejsza, głowa Niobe, rzymska rzeźba z II w., która wita zwiedzających już w sieni głównej pałacu, a której goszczący w Nieborowie Konstanty Ildefons Gałczyński poświęcił swój poemat „Niobe”. Zachowała się tylko dlatego, że pracownicy pałacu, prości ludzie, a świadomi jej wielkiej wartości, zakopali ją podczas okupacji w stosie węgla – opowiada Monika Antczak.

Majoliki, czyli Radziwiłłowie znów tu są

Po śmierci Michała Hieronima dobra podupadły. Szczególnie źle się działo, gdy znalazły się w rękach jego wnuka Zygmunta. Na licytacji w Paryżu sprzedał on najlepszą część galerii obrazów i biblioteki. Przylgnęła do niego łatka utracjusza, ale pani kurator stara się go bronić.
– Mam słabość do Zygmunta, trochę bym go usprawiedliwiła. Uwłaszczenie chłopów zmieniło sposób funkcjonowania dużych folwarków. Zygmunt znalazł się w nowej rzeczywistości, do której nie był przygotowany, to także miało wpływ na powolny upadek Nieborowa. Na szczęście dla majątku Zygmunt zdecydował przenieść się na stałe do Francji i odstąpił Nieborów w 1879 r. swemu bratankowi, Michałowi Piotrowi Radziwiłłowi. Ten podniósł zaniedbane dobra, założył przy pałacu manufakturę majoliki, uzupełnił uszczuplone wyposażenie wnętrz i wyposażył na nowo bibliotekę pałacową – opowiada Monika Antczak.
– O manufakturze koniecznie trzeba słów kilka, bo jest dowodem na naszą cudowną, od dwóch lat bardzo intensywną współpracę z potomkami rodu Radziwiłłów, a ściśle z ich Fundacją „Trzy Trąby”. Oprócz tego, że wspiera ona muzeum finansowo, współorganizuje wydarzenia kulturalne, to również dzierżawi manufakturę, którą też można w Nieborowie zwiedzać, a która przerastała nasze możliwości utrzymania. Powstają w niej przedmioty wykonywane techniką majolikową, o unikatowej estetyce, łączącej elementy nieborowskiego zdobnictwa i wzornictwa z nowoczesnymi trendami w sztuce użytkowej, dorównującą maestrii poprzedników. Sprzedawane w różnych punktach stają się symbolem powracającego rzemiosła i rękodzieła. Majolikowe talerze wręcza się dzisiaj gościom z całego świata w Łódzkim Urzędzie Marszałkowskim – podkreśla historyk sztuki.

Ogród francuski , zgeometryzowany i uporządkowany, to drugi obok angielskiego najpopularniejszy typ ogrodów
w XVIII w.

Janusz, ostatni ordynat

Michał Piotr Radziwiłł zmarł bezpotomnie w 1903 r. Wdowa po nim sprzedała dobra nieborowskie wraz z pałacem dalekiemu kuzynowi męża, Januszowi Radziwiłłowi, ordynatowi ołyckiemu. Janusz Radziwiłł był znanym działaczem politycznym i gospodarczym okresu dwudziestolecia międzywojennego. Przebudował wnętrza pałacu, ale przede wszystkim nadbudował drugie piętro. Nieborów stał się głośną podwarszawską rezydencją, odwiedzaną przez polityków i inne osobistości życia publicznego w Polsce.
W okresie okupacji hitlerowskiej pałac zajęli Niemcy, Radziwiłłom zostawiając jedynie trzy pokoje. Janusz Radziwiłł dwukrotnie więziony był przez sowieckie NKWD na terenie Związku Sowieckiego, a po Powstaniu Warszawskim był przetrzymywany przez hitlerowców w więzieniu berlińskim. Opuszczając Nieborów w styczniu 1945 r., postarał się, by pałac został oddziałem Muzeum Narodowego w Warszawie. Sam zamieszkał w stolicy, gdzie zmarł w 1967 r. Do Nieborowa od wojny nigdy więcej nie przyjechał. Młodsi członkowie rodziny Radziwiłłów nieborowskich przetrwali najcięższy okres realnego socjalizmu i mieszkają dzisiaj w Warszawie.
– Wkroczenie Sowietów i czasy komunizmu to był bardzo trudny okres dla pałacu – opowiada ściszonym, łamiącym się głosem Małgorzata Gajda. – Jednej z wycieczek mój ojciec, pokazując piękną, czerwoną sofę, którą można podziwiać w bibliotece, opowiedział, jak Rosjanie cięli ją na strzępy, szukając kosztowności. Wkrótce potem dwóch panów wyprowadziło go z pałacu, ale cudem udało się go uwolnić – wspomina przewodniczka.
– Historia ojca pani Małgosi pokazuje coś jeszcze. Wiele okolicznych rodzin związanych było i jest z pałacem przez kolejne pokolenia. Ludzie zżyli się z Radziwiłłami i z reguły była to dobra symbioza. Dzięki takim ludziom tak wiele udało się ocalić – dodaje Monika Antczak.

W romantycznej Arkadii

– Będąc w Nieborowie, obowiązkowo trzeba złożyć wizytę w Arkadii – zachęca kurator muzeum.
Dzisiaj to osobna miejscowość, położona w odległości czterech kilometrów od pałacu. To tu małżonka pierwszego nieborowskiego Radziwiłła, Helena z Przeździeckich, przystąpiła w 1778 r. do zakładania ogrodu, a rozwijała go i komponowała aż do swojej śmierci w roku 1821, przeobrażając zgodnie z duchem czasu z ogrodu w stylu angielskim w ogród romantyczny. W tym czasie rozwinął się on z niewielkiego i zamkniętego obszaru na rozległe pola położone za rzeczką Skierniewką. Od początku istnienia zdominowany był przez symbolikę znaczeń zaszyfrowanych w kompozycji założeń architektonicznych, w małych formach ogrodowych, w sentencjach umieszczanych na budowlach, tablicach i głazach, nawet w ukształtowaniu nasadzeń. Stąd nazwy poszczególnych budowli i konstrukcji ogrodowych, jak Przybytek Arcykapłana, Świątynia Diany, od której rozchodziły się promieniście alejki, Grota Sybilli, Grobowiec na Wyspie Topolowej, Domek Gotycki, Grobowiec Złudzeń, Zakątek Melancholii czy Brama Czasu.
Helena Radziwiłłowa zgromadziła w Arkadii bogatą kolekcję sztuki antycznej oraz rzeźb antykizujących i kopii dzieł antycznych, z których utworzyła swoiste muzeum w Świątyni Diany. Znalazły się w nim głowa Niobe, o której już była mowa, popiersie Rzymianki, grecko-rzymskie stele, sarkofagi i urny grobowe. Osobliwością kolekcji są sprowadzone przez księżną z Podola „baby”, kultowe rzeźby połowieckie z XII–XIII w.
Zygmunt Radziwiłł sprzedał Arkadię z całym jej unikatowym wyposażeniem. Michał Piotr Radziwiłł zdołał ją na szczęście odkupić.
– Arkadia ma olbrzymi potencjał, takich ogrodów w naszej części Europy jest bardzo niewiele. Mamy pomysły na jej rozwijanie, ale to wszystko wymaga olbrzymich nakładów – kończy Monika Antczak.

Biblioteka pałacowa została wyposażona na nowo przez Michała Piotra Radziwiłła

Niezapomniane filmy, wspaniali goście

Nieborów i Arkadia są piękne o każdej porze roku i wiele się w nich dzieje. Oprócz wystawy stałej są ciekawe wystawy czasowe, a od dwóch lat latem i w plenerze wystawiana jest opera, która przyciąga miłośników z odległych zakątków Polski. Niezwykła sceneria ściąga też filmowców. W pałacu i otaczającym go ogrodzie kręcono m.in.: „Akademię Pana Kleksa”, „Pana Samochodzika i niesamowity dwór”, „Karierę Nikodema Dyzmy”, „Plebanię”, „Lalkę”, „Wielką miłość Balzaka”.
Bywali tu ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski, król pruski Fryderyk Wilhelm i car Aleksander II. Nazwiska goszczących tu artystów, pisarzy i poetów można mnożyć – Maria Dąbrowska, Zofia Nałkowska, Władysław Tatarkiewicz, Tadeusz Kotarbiński czy choćby wspomniany Gałczyński.
Wydarzeniem o wydźwięku politycznym stała się wizyta w 1961 r. sióstr prezydenta Johna Kennedy’ego, Eunice Shriver i Jean Smith, a nieco później Karoliny Lee Bouvier-Radziwiłłowej, siostry Jacqueline Kennedy, małżonki Stanisława Albrechta Radziwiłła wychowanego w Nieborowie. On sam też odwiedził Nieborów. Od tego czasu stało się regułą, że zamieszkali za granicą członkowie rodziny Radziwiłłów nieborowskich chętnie odwiedzali swoją rodową rezydencję, oprowadzani przez Izabelę Radziwiłłową. Lepszej zachęty, by odwiedzić to niezwykłe miejsce, chyba nie trzeba.


Tekst i zdjęcia Jarosław Tomczyk


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 2(4) 11-17/01/ 2020