Nie dać się złapać, działać w ukryciu

81
Kornel Morawiecki (1941–2019) – działacz opozycji demokratycznej w PRL, założyciel i przewodniczący Solidarności Walczącej, podziemnej organizacji antykomunistycznej. Z wykształcenia fizyk, pracował na Politechnice Wrocławskiej. W wolnej Polsce poseł i marszałek senior Sejmu RP VIII kadencji – co ciekawe, w ławach poselskich nie spotkał się z postkomunistami, którzy nie przekroczyli wówczas progu wyborczego. Kawaler Orderu Orła Białego. Ojciec obecnego
premiera RP Mateusza Morawieckiego

Nie bez kozery nazywano Polaków zawodowymi konspiratorami i powstańcami, czego dowodzi historia naszego narodu ostatnich 250 lat. Wyróżnia się na tym tle postać Kornela Morawieckiego.

Najpierw naród nasz musiał przeciwstawiać się zaborcom, by nie zostać zruszczony i zniemczony i zachować polską substancję. W latach 1939–1945 na terytorium okupowanego kraju istniało świetnie zorganizowane Polskie Państwo Podziemne – fenomen na skalę światową – z delegatami rządu na kraj, armią podziemną (SZP, ZWZ, a ostatecznie – AK), Kedywem (Kierownictwo Dywersji), sądami, wydawanymi w podziemiu biuletynami informacyjnymi w nakładach parędziesięciu tysięcy egzemplarzy. Po wojnie działała przez parę lat konspiracja antykomunistyczna – mowa o Żołnierzach Wyklętych – zdławiona ostatecznie przez aparat represji komunistycznego reżimu w Polsce, będącego pod sowieckim protektoratem.

Karnawał Solidarności i junta Jaruzelskiego

Po pamiętnych strajkach w 1980 r. społeczeństwo polskie znów złapało wiatr w żagle, organizując w całym kraju związki zawodowe Solidarność – nie tylko w zakładach pracy, lecz także w środowiskach wiejskich (NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność Wiejska”, NSZZ „Solidarność Chłopska”). W okresie tzw. karnawału Solidarności powstało tysiące niezależnych tytułów różnych gazet, biuletynów (zakładowych i środowiskowych) oraz książek. Nie bacząc na oficjalną cenzurę, masowo przedrukowywano zabronione w Polsce tytuły wydawane na emigracji. Przestano bać się mówić o Katyniu czy 17 września 1939 r.
Przed rokiem 1980 wychodziło na cały kraj zaledwie parę konspiracyjnych tytułów. Jednym z nich był „Biuletyn Dolnośląski” (wydawany od 1979 r.), w którym swoje pierwsze teksty zaczął drukować Kornel Morawiecki. W późniejszym okresie Kornel został redaktorem naczelnym tego pisma, które ukazywało się aż do 1990 r. (razem 86 wydań).
Na I Krajowym Zjeździe Delegatów „Solidarności” w Gdańsku (wrzesień 1981 r.) zabrzmiało posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej – apelowano w nim o wspólną walkę za swoje prawa i wolność zrzeszania się w niezależne organizacje. W gabinetach partyjnych bonzów Warszawy i Kremla zawrzało. Ponoć Breżniew, przeczytawszy posłanie, miał powiedzieć: „niebezpieczny i prowokacyjny dokument”.
13 grudnia 1981 r. towarzysz Jaruzelski ze swoją kamarylą ogłosił w Polsce stan wojenny. W nocy z 12 na 13 grudnia zaczęły się aresztowania aktywnych liderów Solidarności i działaczy antykomunistycznych, pacyfikacje zakładów pracy, wprowadzono godzinę milicyjną, ograniczenia w przemieszczaniu się po kraju (należało mieć specjalne przepustki).
16 grudnia w kopalni Wujek dokonano masakry. Specjalne oddziały wojska, wsparte czołgami, wdarły się do zakładu. Zginęło dziewięciu górników, wielu raniono. Władza strzelała z broni wprost do ludzi! Parę miesięcy później, 31 sierpnia 1982 r., zabito z broni palnej trzech robotników w Lubinie…

Obchody XX-lecia SW, Wrocław, czerwiec 2002 r. Siedzą: Kornel Morawiecki, Zbigniew Romaszewski,
Anna Walentynowicz, Andrzej Gwiazda

Jeden z najbardziej poszukiwanych ludzi w Polsce

Komuniści byli przekonani, że złamali nam kręgosłup. Jakże się mylili! Aresztowanych zastąpili inni, ruszył druk na prymitywnych ramkach i powielaczach. Odradzały się podziemne pisma, biuletyny, tworzyły się grupy oporu społecznego.
Kornel Morawiecki uniknął aresztowania i jeszcze pierwszego dnia stanu wojennego, 13 grudnia, wydrukował numer gazety „Z Dnia na Dzień”. Wiedział, że jest na liście do internowania, więc postanowił „zejść pod ziemię” (prościej mówiąc – nie dać się złapać i działać w ukryciu). W efekcie stał się jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w Polsce.
Musiał zachowywać zaostrzone rygory konspiracji, korzystał z mieszkań życzliwych i sprawdzonych osób; w każdym z tych lokali przebywał zazwyczaj parę dni – i nigdy już tam nie wracał. Ze względów bezpieczeństwa. Tym sposobem gościł w kilkuset mieszkaniach.
Aresztowano go dopiero jesienią 1987 r. Złamał wówczas podstawową zasadę konspiracji – odwiedził kwaterę, w której przemieszkiwał jakiś czas wcześniej. Pech chciał, że od pół roku mieszkanie to było pod ścisłą obserwacją funkcjonariuszy SB…

Powstaje Solidarność Walcząca

Kornel przez parę pierwszych miesięcy 1982 r. działał w RKS (Regionalnym Komitecie Strajkowym) Dolny Śląsk, jednak po pewnym czasie uznał pracę podziemnego RKS za statyczną i zbyt ugodową. Przywódcy podziemnej Solidarności, w tym przewodniczący RKS we Wrocławiu Władysław Frasyniuk, nie mieli pomysłu na walkę z komunistycznym reżimem, unikali jak ognia podnoszenia hasła o pełnej niepodległości Polski.
Kornel ze sporą grupą działaczy Solidarności odeszli z RKS i na przełomie maja i czerwca 1982 r. założyli we Wrocławiu kadrową strukturę podziemną pod nazwą Solidarność Walcząca. Nadrzędnym założeniem organizacji była walka o odzyskanie niepodległości i budowa Rzeczypospolitej Solidarnej, odrzucenie wszelkiej ugody z władzą komunistyczną i prowadzenie walki z reżimem wszelkimi metodami. W rocie przysięgi Solidarności Walczącej znalazł się akcent międzynarodowy: „Przysięgam walczyć o solidarność między ludźmi i narodami”.
By zostać członkiem SW, należało mieć dwie osoby wprowadzające, które były zaprzysiężone, lub ściśle z organizacją współpracowały. Przewodniczącym SW został Kornel Morawiecki. Jako osoba ukrywająca się, mógł firmować działalność podziemnej struktury swoim prawdziwym nazwiskiem.
Z czasem powstawały oddziały SW w całej Polsce, a za granicą organizacja ustanowiła swoich przedstawicieli. Od samego początku SW zajęła się propagandą antysowiecką: drukowano po rosyjsku ulotki informacyjne, które były przerzucane do garnizonów wojsk sowieckich stacjonujących w Polsce. Należy także wspomnieć o ukrywaniu dezertera z armii sowieckiej; chłopak służył chyba w Legnicy. Nie pamiętam, jak skończył się ten epizod i jaki był dalszy los byłego czerwonoarmisty. Ulotki po rosyjsku wkładane były również do zwojów blach z polskich hut, wiezionych koleją do ZSRS. Nie mieliśmy stamtąd sygnałów o efektach naszych akcji.

Demonstracja prolitewska w kwietniu 1990 r., Wrocław

Konspiracyjne gadżety, podziemny kontrwywiad

W podziemnym ruchu wydawniczym odrodziła się gama różnorodnych tytułów gazet, biuletynów, książek, wydawano nawet różne „gadżety” (fikuśne lub rocznicowe banknoty, kartki okolicznościowe i świąteczne, znaczki poczty podziemnej). Solidarność Walcząca wydawała swoją główną gazetę pt. „Solidarność Walcząca” oraz dziesiątki regionalnych tytułów w całym kraju.
Drukowano także książki oraz znaczki pocztowe. Wśród nich znalazły się dwa szczególne, z roku 1985. Jeden o tematyce litewskiej (Matka Boża Ostrobramska, flaga Litwy, Pogoń Litewska oraz napis po polsku i litewsku: „O niepodległość Litwy prosimy Cię, Matko Boska Ostrobramska”). Drugi znaczek poświęcony został Ukrainie, obok św. Jerzego umieszczono flagę ukraińską i napis w językach polskim i ukraińskim: „Św. Jerzy, o niepodległość Ukrainy prosimy Ciebie, patronie nasz”. W 1988 r. wydrukowano także znaczek okolicznościowy z okazji 1000-lecia Chrztu Rusi Kijowskiej.
Z czasem Solidarność Walcząca zorganizowała sprawny wywiad i kontrwywiad. Podsłuchiwano zakresy fal łączności Służby Bezpieczeństwa, złamano ich szyfr, którym esbecy posługiwali się w czasie rozmów. Stworzono Radio Solidarności Walczącej – na częstotliwościach reżimowych programów radiowych i TV emitowano krótkie audycje informacyjne. W drugiej połowie lat 80. udało się wchodzić nie tylko na fonię, lecz także na wizję reżimowego programu TVP. Służba Bezpieczeństwa usiłowała namierzyć nadajniki radiowe SW (poprzez pelengację), jednak rezultaty tych operacji były znikome.

Przepustka wystawiona dla autora do gmachu Sejmu RL w czasie obrony styczniowej w 1991 r.

Schyłek PRL, odrodzenie niepodległej Litwy

Z ukrywającym się Kornelem spotkałem się kilkakrotnie, po raz ostatni trzy tygodnie przed jego aresztowaniem, jesienią 1987 r. Przyjechaliśmy do Wrocławia z Jadwigą Chmielowską (od 1982 r. była również ścigana listem gończym), by poinformować Kornela o utworzeniu przez nas Autonomicznego Wydziału Wschodniego Solidarności Walczącej.
Po paromiesięcznym areszcie Kornel Morawiecki wraz z Andrzejem Kołodziejem zostali wydaleni z Polski do Włoch. Po paru dniach Kornel usiłował wrócić do kraju, lecz został z powrotem wepchnięty do samolotu przez agentów SB i deportowany do Wiednia.
W sierpniu 1988 r. udało mu się przekroczyć polską granicę samochodem, nielegalnie, na cudzym paszporcie. Będąc już w Polsce, Kornel wznowił działalność konspiracyjną. Dopiero w czerwcu 1990 r. ujawnił się i został zdjęty z niego list gończy. Jadwiga Chmielowska przeszła tę procedurę w sierpniu tegoż roku.
Po nawiązaniu przez Autonomiczny Wydział Wschodni SW kontaktów z ugrupowaniami niepodległościowymi na Litwie, Łotwie, w Estonii, Gruzji i na Ukrainie (1989) rok 1990 okazał się nasycony wizytami przedstawicieli tych organizacji w Polsce. W Jastrzębiu-Zdroju Lech i Wiola Osiakowie oraz Marek Bartosiak uczyli naszych gości ze Wschodu sztuki druku.
W marcu 1990 r. przyjechał do Polski działacz Ligi Wolności Litwy Leonardas Vilkas. Jego wizyta zbiegła się z podpisaniem 11 marca w Wilnie Aktu Przywrócenia Państwa Litewskiego. Leonardas we wszystkich odwiedzanych miastach widział tłumy Polaków popierających niepodległość swojego kraju. Największe demonstracje odbyły się przed placówkami dyplomatycznymi ZSRS w Krakowie i Warszawie.
We Wrocławiu doprowadziliśmy do spotkania Leonardasa z Kornelem Morawieckim – została podpisana umowa o współpracy pomiędzy Ligą Wolności Litwy a Solidarnością Walczącą. Podobny dokument Kornel podpisał we Wrocławiu z niezależnym Ukraińskim Związkiem Studentów (Igor Kljujew, Wołodymyr Sokur).

Konferencjazałożycielska Centrum Koordynacyjnego Warszawa 90, grudzień 1990 r.

Dwa lata dobijania komunistycznej bestii

W grudniu 1990 r. w Warszawie odbyła się międzynarodowa konferencja moderowana przez Władimira Bukowskiego i Kornela Morawieckiego. Przybyli licznie przedstawiciele niepodległościowych partii i organizacji niemal ze wszystkich zakątków Związku Sowieckiego, Rumunii, Bułgarii, Laosu. Zostało utworzone Centrum Koordynacyjne Warszawa 90.

Znaczki poczty podziemnej, w tym solidaryzujące

Rozpoczęła się intensywna ponaddwuletnia współpraca polityczna i informacyjna; w ZSRS przeprowadziliśmy kilka konferencji Centrum Koordynacyjnego. Wraz z Jadwigą Chmielowską i Maciejem Ruszczyńskim wojażowaliśmy po całym imperium sowieckim, spotykając się z działaczami antykomunistycznymi. Równolegle szukaliśmy środowisk polskich w poszczególnych republikach.
Autonomiczny Wydział Wschodni SW miał swoje biura w Krakowie i Warszawie. W stolicy założono również biuro Centrum Koordynacyjnego Warszawa 90.
Gdy uczestniczyliśmy w styczniu 1991 r. w tragicznych wydarzeniach na Litwie, Kornel Morawiecki współorganizował demonstracje antysowieckie we Wrocławiu, a nasi ludzie przekazywali otrzymane od nas informacje do prasy polskiej i zagranicznej…

Koniecznie trzeba zamieścić:
• Kornel Morawiecki nr 7 lub 58
• Kornel z Vilkasem w kraciastych spodniach, scan15 lub 16 lub 17
• Znaczki poczty podziemnej – ustaw dowolnie, ale wszystkie

Inne:
• autor przed litewskim parlamentem SKAN32
• któreś z tych wyblakłych, jeśli są do uratowania scan150303


Piotr Hlebowicz

FOT. ARCHIWUM AUTORA (3), ARCHIWUM MARIANA CHARUKIEWICZA (1)


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 10(28) 07-13/03/ 2020