15. rocznica śmierci Jana Pawła II

Ostatnią niedzielą w życiu Jana Pawła II była Niedziela Wielkanocna 27 marca 2005 r. Fot. wikipedia.org

Jan Paweł II umierał powoli, a jego odchodzenie uważnie obserwował cały świat. Wielu te chwile nazywało ostatnimi rekolekcjami Jana Pawła II lub też jego 15. Encykliką. W tym roku wracamy do tych wydarzeń w niezwykłych okolicznościach. „Świat zatrzymał się tak, jak zatrzymał się 15 lat temu”– napisał kardynał Dziwisz, zachęcając do wspólnej modlitwy 2 kwietnia.

Papież umierał w czasie niezwykle ważnym dla wierzących. Jego pożegnanie z wiernymi trwało w zasadzie przez cały Wielki Tydzień i oktawę Wielkanocy – dni, które znajdują się w centrum roku liturgicznego. W Wielki Piątek, 25 marca 2005 r., ostatnie w życiu nabożeństwo drogi krzyżowej odprawił w swojej prywatnej kaplicy, obserwując na ekranie telewizora transmisję z Koloseum. Pod koniec nabożeństwa papież wziął w dłonie duży, drewniany krzyż.
Ostatnią niedzielą w życiu Jana Pawła II była Niedziela Wielkanocna 27 marca 2005 r. Tego dnia w południe chory papież podszedł do okna swojego apartamentu, żeby z tego miejsca pozdrowić rzesze wiernych i turystów zgromadzone na placu św. Piotra i udzielić tradycyjnego błogosławieństwa Urbi et Orbi (Miastu i światu). Nie był już jednak w stanie wypowiedzieć żadnego słowa, jedynie pobłogosławił wiernych.

Na dwa dni przed śmiercią Jan Paweł II zawierzył Kościół i świat Bożemu Miłosierdziu. W specjalnym telegramie z 31 marca 2005 na uroczystość Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach r., napisał m.in.: „Pragnę ponownie zawierzyć tej Miłości Kościół i świat, wszystkich ludzi na całym okręgu ziemi, a także siebie samego w mojej słabości”.
Tekst został odczytany w sanktuarium nazajutrz po śmierci papieża, w niedzielę 3 kwietnia.
Odchodzącemu Ojcu Świętemu w kolejnych dniach towarzyszyły tłumy. Nie tylko te zgromadzone na placu Świętego Piotra, ale również w wielu miejscach na całym świecie. Za papieża modliło się także Wilno.

Girl in a jacket
W tym czasie w Watykanie najwięcej było biało-czerwonych flag. Wiele z nich przyjechało także z Wilna Fot. Archiwum prywatne Anny Mroczek

– W sobotę przed niedzielą Miłosierdzia Bożego w kościele św. Ducha była całonocna adoracja. Miałam przeczucie, że wiadomość o śmierci Jan Paweł II zastanie mnie na klęczkach i tak się stało, ledwie tam dojechałam i już za krótki czas przyszedł ks. Mirosław Grabowski – ówczesny proboszcz – i obwieścił tę smutną wieść. Trudno było nawet na modlitwie pozbierać się z tą myślą. Rozdzwoniły się dzwony na starym mieście. Wróciłam do Nowej Wilejki, gdzie też zrobiliśmy podobnie. Chcieliśmy, żeby wszyscy usłyszeli, że Jan Paweł II odszedł – mówi s. Anna Mroczek.

Pogrzeb Jana Pawła II miał miejsce 8 kwietnia 2005 roku w Rzymie i stał się największym w dziejach świata zgromadzeniem przedstawicieli różnego rodzaju władz i instytucji. W pożegnaniu papieża wzięło udział dwieście oficjalnych delegacji z szefami państw i rządów oraz przedstawicielami rodów królewskich i książęcych, przywódcami wyznań i religii z całego świata i szefami największych organizacji międzynarodowych. Z całego świata podążały też tłumy wiernych, którzy za wszelką cenę chcieli wziąć udział w wydarzeniu. W tym czasie w Watykanie najwięcej było biało-czerwonych flag. Wiele z nich przyjechało także z Wilna.
– Starania o wyjazd do Rzymu rozpoczęłam bardzo szybko, gdy tylko rozpoczęły się przygotowywania. Z Polski odbierałam wiadomości, iluż to moich znajomych się wybiera i oczywiście ja też chciałam, ale z Wilna było to nieco trudniejsze. Pobiegłam więc do kurii wileńskiej, spotkałam się ze świętej pamięci biskupem Juozasem Tunaitisem, żeby dowiedzieć się, czy Wilno też będzie organizować jakiś wyjazd. Okazało się, że tak, pojedziemy. Po drodze czytam książkę Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość”. Pogrzeb Jana Pawła II to było jedno z największych przeżyć wspólnoty duchowej i międzyludzkiej. Nie do opisania była ta ogromna, wzajemna życzliwość ludzi, którzy się wcale nie znali. Traktuję to wydarzenie jako znak Królestwa Bożego. Choć od tamtego czasu minęło już 15 lat, nie miałam większego doświadczenia wspólnoty Kościoła Powszechnego – mówi o wydarzeniach, które zapadły głęboko w pamięć wszystkich wierzących, s. Anna Mroczek.
Jan Paweł II, który w 2014 r. ogłoszony został świętym, wywarł niewątpliwie wielki wpływ na losy świata i poszczególnych ludzi. Jego pontyfikat trwał 26 lat 5 miesięcy i 16 dni i był trzecim co do długości w historii papiestwa – po św. Piotrze i Piusie IX. W audiencjach generalnych u Jana Pawła II uczestniczyło w sumie około 18 milionów osób. W czasie swoich pielgrzymek odwiedzał wierzących na całym świecie. Tuż po odzyskaniu niepodległości odwiedził także Litwę, dzięki czemu stał się jeszcze bliższy jej mieszkańcom.
Zwykle obchodom rocznicy śmierci papieża towarzyszy szereg wydarzeń. W tym roku w związku z zagrożeniem pandemią solidarność wyrażamy inaczej niż 15 lat temu, gdy kościoły i place były wypełnione ludźmi czuwającymi razem z papieżem. Również teraz zaproszeni jesteśmy do pamięci o papieżu, który wywarł wielki wpływ na dzieje świata, kościoła i wielu z nas.

Pogrzeb Jana Pawła II miał miejsce 8 kwietnia 2005 r. w Rzymie i stał się największym w dziejach świata zgromadzeniem przedstawicieli różnego rodzaju władz i instytucji Fot. Anna Mroczek

Osobisty sekretarz Jana Pawła II, kard. Stanisław Dziwisz, zaapelował do wiernych o wspólną modlitwę 2 kwietnia o godz. 21.37 czasu polskiego (22.37 czasu litewskiego) w 15. rocznicę śmierci Ojca Świętego. „Potrzebujemy siebie nawzajem, by wspólnie, za wstawiennictwem Świętego Papieża, wołać do miłosiernego Boga i błagać Go, by ustała pandemia koronawirusa” – napisał kard. Dziwisz.

„Gdy 15 lat temu św. Jan Paweł II odchodził do domu Ojca, na placu św. Piotra w Watykanie, w kościołach i kaplicach całego świata, na miejskich placach i przy przydrożnych krzyżach trwało wielkie modlitewne czuwanie milionów ludzkich serc. Nasze ulice i świątynie wypełniał cichy szept rozmodlonych ludzi, którzy pragnęli być w tych dniach razem i jednoczyli się przy umierającym papieżu, by towarzyszyć mu swoją miłością i w ten sposób podziękować za dar jego życia i świętości” – wspomina kard. Stanisław Dziwisz w przekazanym komunikacie.
„On wiedział o tym, że odchodzi otoczony wielką rodziną, jak ojciec wśród kochających dzieci” – napisał krakowski metropolita senior, zauważając, że gdy patrzy dziś na opustoszały plac św. Piotra i widzi „puste świątynie i zamarłe ulice”, myśli, że „świat zatrzymał się tak, jak zatrzymał się 15 lat temu” .