Pandemia uderzyła w kulturę

96
„Siłą teatru nie jest obraz, ale kontakt aktora z widownią. Tego nie da się zrobić online” – mówi Edward Kiejzik Fot. Marian Paluszkiewicz

Po przeszło 40 dniach bez imprez masowych, teatrów czy nawet wizyty w muzeum, kryzys odczuwają nie tylko twórcy, którzy nierzadko borykają się z poważnymi trudnościami finansowymi z powodu odwołanych wydarzeń, ale także odbiorcy kultury. Co prawda, internetowych propozycji nie brakuje, ale nie zastąpią one tych, w których moglibyśmy wziąć realny udział.

Jak radzą sobie ci, dla których kontakt z kulturą jest ważną częścią życia lub przestrzenią pracy zawodowej? Odpowiedzią na kwarantannę, tuż po jej ogłoszeniu, była bardzo duża ilość wydarzeń online. Od pojedynczych spektakli aż po całe festiwale, jak festiwal filmowy Kino pavasaris. Do tego rodzaju propozycji dołączają bezpieczne, bo samochodowe seanse kinowe. W Wilnie można obejrzeć film prosto ze swojego samochodu w kinie samochodowym ŽMONĖS Cinema drive-in, znajdującym się na parkingu centrum wystawienniczo-kongresowego Litexpo oraz na dachu Centrum handlowego OZAS. Nie wysiadając z samochodu można brać udział także w koncertach.
Dla większości instytucji, które zajmują się kulturą, kwarantanna oznacza jednak okres wymuszonej stagnacji. Organizatorzy wydarzeń kulturalnych rac

Bożena Mieżonis ma nadzieję, że na pandemii nie ucierpią wakacyjne projekty dla dzieci Fot. Marian Paluszkiewicz

zej nie liczą na szybką poprawę sytuacji.

– Raczej pesymistycznie patrzę na najbliższe pół roku, ale nie tracę nadziei, że w przyszłości sytuacja się poprawi. Co najmniej do września trudno jednak liczyć na poprawę w dziedzinie kultury – mówi Bożena Mieżonis, koordynatorka projektów kulturalnych w Domu Kultury Polskiej w Wilnie.

Mieżonis zauważa, że ograniczenia związane z kwarantanną w dziedzinie kultury przeżywa nie tylko jako część swojej pracy, ale również jako odbiorca kultury.
– Tęsknię już za teatrami, za żywym spotkaniem ze sztuką. Największe festiwale, jakie Wilno organizuje co roku wiosną, albo odbyły się online, albo są przenoszone na jesień, a nie wiem, jak sytuacja będzie wyglądać wtedy. Jeśli chodzi o polskie imprezy kulturalne również nie powinniśmy spodziewać się cudów. Będziemy musieli na nie jeszcze trochę poczekać – zauważa w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.
Koordynatorka projektów kulturalnych DKP ma nadzieję, że na pandemii nie ucierpią wakacyjne projekty dla dzieci.

– Nie są to jeszcze potwierdzone projekty, bo nadal czekamy na informację o dofinansowaniu, ale planujemy latem półkolonie, warsztaty muzyczno-plastyczne dla dzieci i kolonie dla Polaków z Łotwy i Litwy. Czy się odbędą, to zależy zarówno od sytuacji z pandemią, jak i tego, czy otrzymamy potrzebne środki – zauważa Mieżonis.

Przedstawicielka DKP uważa, że inicjatywy online, których obecnie mamy bardzo dużo, nie mogą spełnić potrzeb ani widzów, ani twórców kultury.
– Nie oszukujmy się, spektakle teatralne nie są przeznaczone do oglądania na ekranie, chyba że były realizowane specjalnie na potrzeby telewizji. Te inicjatywy są bardzo potrzebne, ale nie zastąpią kontaktu ze sztuką. Nawet najlepsza wystawa online nie zastąpi kontaktu z obrazem, wyjścia do muzeum czy galerii. Mamy bardzo wiele koncertów dostępnych w Internecie, ale naprawdę nie wiem, jaki trzeba mieć w domu sprzęt, by poczuć rzeczywiście przekaz koncertu na żywo. Według mnie, kwarantanna to przede wszystkim bardzo dobry czas na czytanie książek – mówi Bożena Mieżonis.
Jak DKP w sferze kultury przeżywa czas kwarantanny?

– Nie mamy wielu możliwości. Pracujemy przede wszystkim na jesień, przygotowujemy się do projektów w następnych miesiącach. Za pośrednictwem Internetu przez Białostocki Oddział Instytutu Pamięci Narodowej zorganizowany został Przystanek Historia w Wilnie, który opublikował portal zw.lt – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

W czasie pandemii bardzo wiele propozycji przygotowało Polskie Studio Teatralne w Wilnie. Przypomnijmy, że kwarantanna rozpoczęła się dokładnie w czasie, gdy PST planowało coroczne Idy Teatralne. Jak zapowiadają organizatorzy, wydarzenia odbędą się po odwołaniu pandemii. Na razie jednak pozostaje Internet.
– Mamy w tym czasie bardzo dużo propozycji. Z PST w Wilnie pokazujemy online nasze stare spektakle, nagrywamy specjalnie bajki czy środy literackie, których można słuchać w Radiu Znad Wilii. To sposób na czas pandemii, ale nie oszukujmy się – to, co robimy, nie jest do końca dobre – mówi Edward Kiejzik.
– Siłą teatru nie jest obraz, ale kontakt aktora z widownią. Tego nie da się zrobić online. W tym ważnym dla nas roku, 60-lecia działalności, chcemy, by nasza widownia nie zapomniała o nas i abyśmy, po odwołaniu kwarantanny, mogli spotkać się jak najliczniej. Ale nie mam złudzeń – Internet nie zastąpi prawdziwej sceny i widowni. Bardzo wiele inicjatyw realizujemy również w Trokach, gdzie jestem dyrektorem Pałacu Kultury. Miasto jest w tym roku litewską stolicą kultury, nie chcemy więc rezygnować z aktywności, przenosimy ją do środków masowego przekazu. To ma swoje dobre strony. Coś po tej pandemii zostanie, jakiś ślad w kulturze, sztuce, jak choćby wystawa 3D Bartosza Frątczaka, więc warto się starać. Ale czekam na prawdziwe spotkanie z widzami. Tego nic nie zastąpi – zauważa Kiejzik.
Kwarantanna powoli jest łagodzona. Niestety, z punktu widzenia walki z pandemią, kultura jest bardziej niebezpieczna niż wizyta w sklepie budowlanym czy jazda miejskim transportem. Na wizyty w teatrze będziemy musieli jeszcze poczekać, ale od poniedziałku mogą znów działać muzea i biblioteki.