Tu, gdzie zaczęła się Białoruś

1040
Sobór Sofijski – projekt fasady, szczytu i ołtarza głównego wykonał Jan Krzysztof Glaubitz, znany wilnianom architekt

Uznawany jest za najstarsze miasto Białorusi. Do 1772 r. leżał w granicach Rzeczypospolitej. Słynie z dwóch niezwykłej urody zabytków sakralnych, ale nie tylko dla nich warto przyjechać do pięknego, klimatycznego Połocka.

To jest takie miejsce, do którego powinien przyjechać każdy, kto chce poznać Białoruś – mówi Aleksandr Michajłow, jeden z moich znajomych z Mińska. – Tu zaczyna się cała historia naszego narodu, bez wizyty w Połocku nie można jej zrozumieć.
By mnie zaintrygować, więcej dodawać nie musi. Z Wilna to raptem 250 km na wschód. Trzy i pół godziny jazdy samochodem. No to ruszamy.

Lekcja historii

Liczący dzisiaj nieco ponad 80 tys. mieszkańców Połock został założony przez słowiańskie plemię Krywiczan. Wyrósł w miejscu, gdzie Połota wpada do Dźwiny. W X w. był już stolicą odrębnego księstwa, które uniezależniło się od Rusi i wkrótce sięgało od Bałtyku po Smoleńsk. Na początku XIV w. ziemie te opanowali Litwini. Księstwo Połockie stało się uposażeniem młodszych synów wielkich książąt, ale jeszcze przez jakiś czas utrzymywało odrębność. Zlikwidował ją dopiero wielki książę Witold.
W 1498 r. miastu nadano prawo magdeburskie, co znacznie przyspieszyło jego rozwój, a reforma administracyjna przeprowadzona przez Aleksandra Jagiellończyka uczyniła z byłego księstwa województwo połockie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Połock był jego stolicą w latach 1500–1772. W czasie wojny litewsko-rosyjskiej wojska moskiewskie cara Iwana Groźnego zdobyły miasto 15 lutego 1563 r., topiąc w Dźwinie wszystkich połockich Żydów. Po unii lubelskiej między Polską a Litwą inicjatywę odzyskania utraconych terytoriów podjęły wojska króla Stefana Batorego, które przy wsparciu sił węgierskich w sierpniu 1579 r. odbiły Połock. Sukces ten stał się preludium do dalszych podbojów Batorego na wschodzie.
W mieście Stefan Batory założył kolegium jezuitów, w którym rektorem był ks. Piotr Skarga, pierwszy rektor Uniwersytetu Wileńskiego. W rezultacie Połock, którego ludność w przeważającej większości wyznawała prawosławie, stał się najważniejszym w regionie ośrodkiem misji katolickiej. W granicach Rzeczypospolitej miasto pozostawało do czasu I rozbioru. Później – choć w 1919 r. zajęły je wojska Piłsudskiego – nigdy już do niej nie wróciło.

Sobór Sofijski

 

By wejść na teren klasztoru, musimy wypożyczyć i włożyć na siebie sporo za duże i sporo za szerokie spodnie

Gdyby pokazać oglądającemu samą tylko budowlę soboru św. Zofii i spytać, w którym mieście jego zdaniem się znajduje, niechybnie musiałby wskazać na Wilno. Argumentów na poparcie swojej tezy znalazłby aż nadto. Projekt fasady, szczytu i ołtarza głównego wykonał Jan Krzysztof Glaubitz. To nazwisko wyjaśnia nam wszystko. Świątynia powstała w stylu baroku wileńskiego.
Stoimy na wysokim wzgórzu, które stromo opada ku malowniczo okalającej go błękitnej strużce rzeki Dźwiny. To teren tzw. Górnego Zamku, na którym w IX w. zaczyna się historia miasta. – Pierwsza świątynia z kamienia i kształtek ceglanych została tu wzniesiona przez księcia Wsiesława Briaczysławicza w połowie XI w. – opowiada nasza przewodniczka Nadieżda Żuk. – Była katedrą prawosławną, jedną w pierwszych chrześcijańskich budowli na terenie obecnej Białorusi. Trzecią w Europie Wschodniej, po Kijowie i Nowogrodzie, pod wezwaniem św. Zofii. W czasach Rzeczypospolitej nabrała cech obronnych. Po unii brzeskiej z 1596 r. trafiła w ręce unitów. Potem jeszcze kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk między Kościołem prawosławnym a grekokatolickim. W czasie wojny północnej w 1705 r. żołnierze cara Piotra I dokonali rzezi opiekujących się katedrą bazylianów, po czym zamienili ją na magazyn prochu i amunicji. Pięć lat później doszło do wybuchu, który prawie w zupełności zrujnował cerkiew. To dlatego później arcybiskup połocki Florian Hrebnicki wraz z bazylianami rozpoczął budowę nowej świątyni, oddając sprawy w ręce Glaubitza, za sprawą którego przybrała barokowe szaty. Prace nad obecnym wyglądem zakończono w 1765 r.
– W świątyni przetrwały niektóre fundamenty, freski i mozaiki z XI w., krucyfiksy i unicki murowany ikonostas z XVIII w. – kontynuuje przewodniczka. – Malowidła przeważnie się nie zachowały, tak samo jak obrazy ołtarzy bocznych. W kryptach cerkwi mieści się obecnie Muzeum Historii i Architektury Soboru Sofijskiego, a ona sama wykorzystywana jest jako sala koncertowa. Liturgicznie świątynia jest użytkowana przez prawosławnych jedynie 5 czerwca, na wspomnienie św. Eufrozyny Połockiej, oraz podczas okrągłych jubileuszy najważniejszych wydarzeń państwowo-cerkiewnych. Wyznawcy prawosławia czynią starania prowadzące do odzyskania świątyni, państwo nie decyduje się jednak na likwidację muzeum ani sali organowej.

Najważniejszą i najcenniejszą budowlą na terenie klasztoru jest wniesiona przez Eufrozynę cerkiew Przemienienia Pańskiego

Święta Eufrozyna

– Wnuczką wspomnianego Wsiesława Briaczysławicza, zwanego Czarodziejem, była Przedsława – opowiada Nadieżda Żuk. – Po ukończeniu 12 lat, bez zgody rodziny, udała się do żeńskiego monasteru, na czele którego, jako ihumenia, stała jej ciotka Romana. W tajemnicy Przedsława złożyła wieczyste śluby mnisze, przyjmując imię Eufrozyna, w innym wariancie – Frasynia. Według przekazów, służąc w soborze św. Zofii, Frasynia trzykrotnie miała sen, w którym anioł przywiódł ją na miejsce zwane Sielec, gdzie znajdowała się drewniana cerkiew. Za zgodą biskupa połockiego Eliasza, który miał podobne widzenie, założyła w tym miejscu ok. 1128 r. nowy żeński klasztor, zaś jakieś 30 lat później – także męski. Eufrozyna zamieszkiwała w celi przy cerkwi Przemienienia Pańskiego, głównej świątyni żeńskiego monasteru. Oba monastery utrzymywały się nie tylko dzięki darczyńcom, lecz także dzięki przepisywaniu ksiąg, kopiowaniu ikon i pracom jubilerskim. Wyposażone w bogate biblioteki były ośrodkami życia monastycznego, a także kulturalnego.
W 1161 r. Eufrozyna zamówiła wykonanie na potrzeby cerkwi niezwykle ozdobnego krzyża. Był z drewna cyprysowego, ze złotymi i srebrnymi plakietami, zdobiony również kamieniami szlachetnymi. Znajdowały się w nim cząstka Krzyża Świętego, w którą miała wsiąknąć krew Chrystusa, cząstka Grobu Pańskiego, cząstki relikwii świętych Pantelejmona i Szczepana oraz krew św. Dymitra.
Krzyż przechodził różne koleje losu. W końcu zaginął w zawierusze wojennej w 1941 r., a jego utrata porównywana jest z zaginięciem Bursztynowej Komnaty. Mimo ponawianych poszukiwań wciąż nie został odnaleziony.
Jak się okazało, na koniec życia Frasynia odbyła pielgrzymkę do Ziemi Świętej, gdzie spotkała się z łacińskim patriarchą Jerozolimy. Po drodze odwiedziła też dwór w Konstantynopolu. Zmarła w klasztorze w pobliżu Jerozolimy. Jej ciało zostało później przewiezione do Kijowa, do Ławry Pieczerskiej. Do Połocka wróciło dopiero w 1910 r.

Klasztor Spaso-Eufrozyński

W świątyni przetrwały niektóre fundamenty, freski i mozaiki z XI w., krucyfiksy i unicki murowany ikonostas z XVIII w.

Założony przez Eufrozynę klasztor Spaso-Eufrozyński znajduje się w północnej części Połocka, kilka kilometrów od centrum. Jadąc do niego samochodem, można odnieść wrażenie, że właściwie jest już poza miastem. Przed wejściem znajduje się skromny sklepik prowadzony przez mniszki. Można w nim nabyć wypiekane przez nie ciasta i inne produkowane według tradycyjnych receptur specjały, a także napić się herbaty. Na teren klasztoru ani mężczyźni, ani kobiety nie mogą wejść z odsłoniętymi choćby częściowo nogami. By przejść dalej, musimy – podobnie jak inni zwiedzający – wypożyczyć i włożyć na siebie sporo za duże i sporo za szerokie spodnie.
Nad założeniem klasztornym góruje sobór Podwyższenia Krzyża Świętego. Nakrywa go pięć kopuł, z których największa wznosi się na dwunastobocznym bębnie. Wejść można z trzech stron. Wnętrza są niezwykle skromne – prosty ikonostas i ołtarze. To tu jednak w trumnie pod baldachimem znajdują się relikwie św. Eufrozyny, przy których modlą się mniszki i wierni.
Najważniejszą i najcenniejszą budowlą na terenie klasztoru jest wniesiona przez Eufrozynę cerkiew Przemienienia Pańskiego. – Wedle podań powstała w 30 niedziel od poświęcenia miejsca – informuje Nadieżda Żuk. – Zachowała sporo ze swego XII-wiecznego kształtu. Wnętrze jest trójnawowe, a najcenniejsze w nim są oryginalne freski z czasów powstania świątyni, które przez wieki ukryte były pod późniejszymi warstwami tynku.

Odkryto je w roku 1825, ale odsłonięcia ich specjaliści podjęli się dopiero ponad sto lat później. Odsłonięte freski są uznawane za najlepiej zachowane tego typu dekoracje z XII w.  Zobaczyć freski nie jest łatwo, bo wokół cerkwi górują rusztowania.
Od kilku lat trwa remont zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Mniszki są nam jednak życzliwe. Uważając na deski nad głowami i gwoździe pod stopami, wchodzimy zobaczyć choć niewielki fragment wnętrza. Piękno jest zniewalające. Dominują wizerunki świętych i mniszek, prawdopodobnie jedną z nich jest Eufrozyna. Niezwykłym odkryciem są freski w jej celi. Widzimy na nich wizerunki Zbawiciela, Matki Bożej, św. Jana, apostołów Piotra i Pawła oraz archaniołów Michała i Gabriela. Aż strach pomyśleć, że jeszcze w latach 1985–1989 istniał projekt, ostatecznie szczęśliwie zarzucony, zaadaptowania świątyni na planetarium.
Wychodząc z klasztoru, który podobnie jak sobór Sofijski kandyduje do wpisania na Listę światowego dziedzictwa UNESCO, zabieramy ze sobą oprócz błogosławieństwa także źródlaną wodę. Nie tylko gasi pragnienie, ale ma ponoć moc uzdrawiającą.

Pomnik litery

Pomnik poświęcony literze „Ў” – występuje ona wyłącznie w alfabecie białoruskim

Schodząc z Górnego Zamku w stronę centrum, mijamy tereny znacznie późniejszego tzw. Dolnego Zamku. Ostały się z niego umocnienia wału obronnego z czasów Iwana Groźnego. Otaczają dziś… boisko piłkarskie. W śródmieściu, w porównaniu do innych białoruskich miast, zachowało się sporo zabudowań z czasów sprzed realnego socjalizmu. Na głównym pl. Wolności można obejrzeć pochodzące z XVIII w. domy gubernatora i wicegubernatora. Stoi tu też pomnik Franciszka Skaryny, drukarza, który w sprzyjających rozwojowi nauki i kultury czasach Wielkiego Księstwa Litewskiego wydał pierwszą Biblię w rodzimym, białoruskim języku.
Z pl. Wolności wchodzimy właśnie w Prospekt Skaryny. Nazwa „prospekt” może się kojarzyć z szeroką betonową arterią, tymczasem trafiamy na klimatyczny zielony bulwar, obok którego rozkwitły sklepiki pamiątkarskie, galerie, restauracje i kawiarnie.
Nadieżda Żuk prowadzi nas do niezwykłego pomnika – poświęconego literze „Ў”. Występuje ona wyłącznie w alfabecie białoruskim. Kawałek dalej inny pomnik, Symeona Połockiego, kolejnego po Skarynie sławnego obywatela miasta. Więcej o tym myślicielu i humaniście można się dowiedzieć w budynku po dawnym klasztorze Bogojakleńskim, gdzie mieszczą się Muzeum-Biblioteka Symeona Połockiego oraz Muzeum Białoruskiego Drukarstwa, w którym można zobaczyć księgi pochodzące z drukarni Skaryny i inne starodruki. Tuż obok, nad brzegiem Dźwiny, jest dom Piotra I, w którym car mieszkał latem 1705 r., przygotowując wojska do wojny północnej. W barokowym budynku urządzono ekspozycję ukazującą miasto sprzed ponad stu lat.
Po takiej ilości wrażeń czas już zakończyć ten upalny, letni dzień w Połocku. Najlepiej w jednej z nastrojowych kawiarenek przy głównym prospekcie nad szklaneczką chłodnej białoruskiej lemoniady.


Tekst i zdjęcia Jarosław Tomczyk


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 32(91) 08-14/08/2020