Tamašunienė o Jedzińskim: Najważniejsze jest stanowisko frakcji

489
Rita Tomašunienė Fot. Marian Paluszkiewicz
Fot. Marian Paluszkiewicz

Minister spraw wewnętrznych Rita Tamašunienė oświadczyła, że w sprawie Białorusi jest ważne stanowisko frakcji, a nie konkretna wypowiedź posła Zbigniewa Jedzińskiego, który jest „jedynką” AWPL-ZChR w jesiennych wyborach do Sejmu.

„Ten komentarz jest oceniany od miesiąca na wszelkie możliwe sposoby. Chciałaby powiedzieć, że przede wszystkim najważniejsze jest stanowisko naszej frakcji. Wszyscy, którzy uczestniczyli na posiedzeniu jednogłośnie zagłosowaliśmy za rezolucję w sprawie Białorusi. To jest wspólne stanowisko całej Litwy. I to jest nasza gruntowna odpowiedź na całą sytuację” – powiedziała LRT Tamašunienė.

Minister nie chciała oceniać postawę posła Jedzińskiego. „Swoje stanowisko wyraziłam głosując za rezolucją i jako minister spraw wewnętrznych dużo uwagi poświęcam teraźniejszej sytuacji. Sądzę, że prace są wykonywane spójnie, odpowiednio i szybko, aby odpowiednia pomoc dotarła do tych, którzy ją potrzebują” – zaznaczyła Tamašunienė.

18 sierpnia Sejm Litwy przyjął rezolucję, w której wezwano do nieuznawania prawomocności wyboru Aleksandra Łukaszenki i wprowadzenia sankcji względem białoruskich urzędników odpowiedzialnych za stosowanie przemocy wobec protestujących. Rezolucję poparło 120 posłów ze 122 zarejestrowanych. Dwóch parlamentarzystów, Povilas Urbšys oraz Vytautas Bakas, wstrzymało się od głosu. Bakas nie poparł rezolucji, ponieważ parlament nie uwzględnił jego propozycji dotyczącej powołania międzynarodowej komisji ds. przestępstw reżimu Łukaszenki. W posiedzeniu sejmowym nie wzięło udział 18 posłów, w tym również posłowie frakcji AWPL-ZChR Zbigniew Jedziński, Czesław Olszewski oraz Irina Rozowa.

Wcześniej Jedziński na Facebooku zamieścił wpis, w którym stwierdził, że białoruscy milicjanci, bijąc protestujących, stoją na straży konstytucji. „Łukaszenko nauczył się od litewskich konserwatystów jak pacyfikować protesty. Różnica polega na tym, że na Białorusi policja stoi na straży konstytucji, a na Litwie w 2009 r. policja była po stronie tych kto złamał konstytucję, a mianowicie policjanci bronili władzę konserwatystów, która w wyniku tak zwanej „nocnej reformy” łamiąc konstytucję ucięła emerytury i płace zarobkowe” – napisał polityk.
Wypowiedź posła, który jest „jedynką” na liście wyborczej partii, wywołała w kraju falę oburzenia. Polityk został skrytykowany również przez swych partnerów koalicyjnych lidera „chłopów” Ramūnasa Karbauskisa oraz ministra spraw zagranicznych Linasa Linkevičiusa.

Swego kolegę partyjnego bronił prezes AWPL-ZChR Waldemar Tomaszewski. „Ten wpis jest dedykowany Kubiliusowi i jego partnerom liberałom, którzy wówczas wykazali się postawą nie mniej agresywną przeciwko ludziom niż w chwili obecnej omonowcy na Białorusi. Jedyna różnica polega na tym, że w Mińsku minister spraw wewnętrznych przeprosił za przemoc wobec ludzi, a na Litwie za antykonstytucyjne działania landsbergistów nikt nie przeprosił. Podobnie jak nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności za strzelanie do swoich ludzi” – skomentował sprawę dla delfi.lt europoseł. Poza tym europoseł skrytykował Linasa Linkevičiusa, że specjalnie zaognia sytuację.

Wczoraj stołeczna rada samorządowa przyjęła rezolucję potępiającą łamanie praw człowieka i represje na Białorusi. Rezolucja została przyjęta przez aklamację.

Na podstawie LRT i inf. własnej