W sprawie reformy edukacji trwa odwracanie kota ogonem

W ostatnich latach co piąty maturzysta z polskiej oraz rosyjskiej szkoły na egzaminie państwowym z litewskiego pozostaje za burtą. Taki stan rzeczy najwidoczniej całkowicie zadowala ministra oświaty, nauki i sportu Algirdasa Monkevičiusa. Na zdjęciu uroczystość przekazania autobusów szkołom litewskim z udziałem premiera Sauliusa Skvernelisa i ministra Monkevičiusa, 27 sierpnia.

Niczym grom z jasnego nieba na Litwę spadła wiadomość, że w tym roku co trzeci uczeń nie zdał egzaminu państwowego z matematyki. Specjaliści od oświaty uznali to za nienormalne, poddając w wątpliwość program nauczania, według którego w 2008 r. zaczęli się uczyć tegoroczni maturzyści.

Minister oświaty, nauki i sportu Algirdas Monkevičius zapowiedział od września zmiany systemowe w kształceniu ogólnym i większą pomoc dla uczniów ze względu na słabe wyniki państwowej matury z matematyki. Od tego roku szkolnego niektóre szkoły zaczną wdrażać zaktualizowany program nauczania ogólnego, który później stanie się powszechny. – Uczniowie muszą być zainteresowani i zmotywowani do umiejętności analitycznych i matematycznych – stwierdził minister.
Tymczasem wiceminister Jolanta Urbanowicz na posiedzeniu sejmowej Komisji Oświaty i Nauki powiedziała, że resort „widzi potrzebę zaangażowania zarówno psychologów, jak i specjalistów ds. rozwoju w nauczanie matematyki, ponieważ gdzieś tracimy motywację uczniów. Bo jeśli uczniowie nie rozumieją, komu ta wiedza jest potrzebna, lub nie stosują jej w praktyce, jest to trudne. Pokolenie się zmienia i my musimy przemyśleć, czy naprawdę dobrze z nim pracujemy”.

Z ujednoliconym litewskim nadal źle, a nawet dobrze?

Matura z litewskiego po ujednoliceniu stała się postrachem dla abiturientów szkół mniejszości narodowych. Mimo nużącej, dodatkowej i samodzielnej pracy, nieprzespanych nocy tegoroczny wynik z litewskiego wielu maturzystów zaskoczył, a sam egzamin rozczarował.
W tym roku, podobnie jak w ubiegłym, państwowego egzaminu z języka litewskiego nie zdał co piąty abiturient szkoły polskiej na Litwie. Wynik abiturientów szkół rosyjskich jest identyczny. Tymczasem pomyślne złożenie państwowego egzaminu z języka litewskiego i literatury jest warunkiem ubiegania się o bezpłatne studia na uczelniach wyższych na Litwie. Aby go zdać, należy zdobyć minimum 30 pkt proc., a z biologii, chemii, fizyki, historii, matematyki, języków obcych i innych przedmiotów wystarczy otrzymać 16 pkt proc.
Tegoroczni maturzyści na własnej skórze przekonali się, że ocena z państwowego egzaminu z języka litewskiego jest subiektywna i w żaden sposób nie odzwierciedla faktycznej znajomości przedmiotu. Litewski na egzaminie traktowany jest jak święta krowa, bowiem nie pozostawia się tu miejsca na twórcze podejście przy napisaniu wypracowania. Wymagana jest jedyna słuszna interpretacja utworu, jakiej uczono w szkole. Problemem jest nie tylko egzamin, ale przede wszystkim przestarzały program nauczania litewskiego, który dawno pozostał w tyle względem poziomu rozwoju intelektualnego dzisiejszej młodzieży.
A jaka była reakcja na wyniki ujednoliconego egzaminu litewskich decydentów od oświaty? Dyrektor Narodowej Agencji Oświaty Rūta Krasauskienė powiedziała: „Abiturienci ze szkół mniejszości narodowych na tegorocznym państwowym egzaminie z języka litewskiego wypadli bardzo dobrze. Polskie szkoły mogą się pochwalić nawet jedną setką. Warto zaznaczyć, że w ciągu ostatnich kilku lat mniejszościom narodowym nie udało się zdobyć stu punktów”.
A więc dyrektor wystarczyła jedna setka na wyciągnięcie wniosku, że z ujednoliconym litewskim na maturze jest już wszystko w porządku! O tym, że w ostatnich latach co piąty maturzysta z polskiej oraz rosyjskiej szkoły na egzaminie państwowym z litewskiego pozostaje za burtą, dyrektor nie wspomniała.
Taki stan rzeczy najwidoczniej całkowicie zadowala jej przełożonych w resorcie oświaty – ministra Algirdasa Monkevičiusa oraz wiceminister Jolantę Urbanowicz, z której przyjściem do ministerstwa społeczność polska wiązała wielkie nadzieje. Wciąż milczą na ten temat zarówno współrządząca krajem AWPL-ZChR, jak i orędownicy polskiej oświaty z Macierzy Szkolnej. Czyżby ocena pani dyrektor agencji oświatowej okazała się aż tak przekonująca? Przypomnijmy, że w swoim czasie nasi parlamentarzyści przecież próbowali ulżyć uczniom szkół mniejszości narodowych w egzaminowaniu z języka państwowego.

Co roku przed 1 września odbywa się ceremonia wyposażania litewskich szkół w nowe autobusy. Jednak prawdziwe problemy szkolnictwa pozostają niezmienne.

Zaprzepaszczona inicjatywa legislacyjna posłów AWPL-ZChR

Zarówno w ubiegłej, jak i na początku obecnej kadencji Sejmu w kwestii edukacji specjalizował się Jarosław Narkiewicz – członek sejmowej Komisji Oświaty i Nauki, który z Ritą Tamašunienė 9 marca 2016 r. złożył w Sejmie projekt nowelizacji art. 38 Ustawy o oświacie, dotyczący możliwości istnienia zróżnicowanych programów nauczania języka litewskiego w szkołach litewskich oraz mniejszości narodowych na Litwie. Miałby je zatwierdzać minister oświaty, uwzględniając niejednakowe warunki używania oraz nauki języka.
Dopiero po dwóch latach, 29 marca 2018 r., Sejm pochylił się nad tym projektem ustawy. Mimo negatywnej opinii sejmowego biura prawnego Sejm zaaprobował projekt w pierwszym czytaniu, wyznaczając wstępnie datę dalszej debaty na 21 czerwca 2018 r. Postanowiono zwrócić się do rządu o opinię odnośnie do tego projektu. Do dalszej koordynacji pracy nad dokumentem wyznaczono sejmową Komisję Oświaty i Nauki, którego przewodniczący Eugenijus Jovaiša zaraz po posiedzeniu oświadczył litewskim dziennikarzom, że „nie może być odmiennych wymagań dla obywateli tego samego państwa”. Z kolei Narkiewicz, pełen optymizmu, polskim dziennikarzom ogłosił, że „zaprezentowane przez AWPL-ZChR poprawki do Ustawy o oświacie miały pozytywne skutki”.
Do debaty nad poprawką w zapowiedzianym terminie Sejm nie przystąpił, bowiem rząd RL dopiero 19 września 2018 r. uchwałą nr 953 w sprawie projektu nr XIIP-4094 nowelizacji art. 38 Ustawy RL o oświacie nr I-1489 sprecyzował swoją opinię odnośnie do tej inicjatywy legislacyjnej.

Rząd Skvernelisa za, a nawet przeciw

Rząd zaakceptował cel projektu nowelizacji art. 38 Ustawy o oświacie – zapewnienie znajomości języka litewskiego zgodnie z programami zatwierdzonymi przez ministra oświaty i nauki, biorąc pod uwagę nierówne warunki używania i uczenia się litewskiego języka ojczystego i państwowego języka litewskiego – jednakże zaproponował Sejmowi RL, aby nie rozpatrywał projektu ustawy. W przygotowanej przez Ministerstwo Oświaty, Nauki i Sportu powyższej uchwale rządowej decyzja uzasadniona została wyszczególnieniem dotychczas podjętych oraz planowanych przez resort oświaty kroków, skierowanych na wzmocnienie nauki języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych realizujących programy edukacji przedszkolnej, wczesnoszkolnej oraz szkolnej. Rząd wyraził opinię, że istniejąca regulacja prawna jest wystarczająca do zapewnienia opanowania języka litewskiego zgodnie z programami zatwierdzonymi przez ministra oświaty i nauki, biorąc pod uwagę nierówne warunki używania i uczenia się litewskiego języka ojczystego i państwowego języka litewskiego.
Naiwnością byłoby spodziewać się innej opinii rządu, czyli różniącej się od zdania, jakie wypowiedział w sprawie projektu przewodniczący sejmowej Komisji Oświaty i Nauki, prof. Jovaiša. Nawiasem mówiąc, stanowisko tego wpływowego w partii chłopskiej polityka, który na liście jej kandydatów w jesiennych wyborach do Sejmu plasuje się w czołówce, jest bardzo ważne w kształtowaniu polityki oświatowej obecnej koalicji rządzącej, w tym kwestii edukacji polskiej mniejszości narodowej na Litwie.
À propos, jednym z wpływowych doradców posła jest młody polityk Vytautas Sinica, specjalizujący się m.in. w temacie „integracji” litewskich Polaków do życia społeczno-kulturalnego Litwy oraz ich „lojalności” wobec Litwy, w specyficznym jego pojmowaniu, oczywiście. Jest on przeciwnikiem „koncepcji kupowania lojalności mniejszości narodowych kosztem ustępstw ich żądaniom” i sugeruje wprowadzenie do szkół mniejszości narodowych na Litwie łotewskiego modelu edukacji.

W tym roku jeden z uczniów polskich szkół otrzymał na egzaminie z języka państwowego setkę. To jeszcze nie świadczy o tym, że z ujednoliconym litewskim na maturze jest już wszystko w porządku! Na zdjęciu rozpoczęcie roku szkolnego w Gimnazjum im. Szymona Konarskiego w Wilnie

Wóz nadal przed koniem

Przytoczona w uchwale rządowej wyliczanka realizowanych przez resort oświaty przedsięwzięć skierowanych na polepszenie nauczania języka litewskiego niestety nie stanowi logicznego systemu gwarantującego jednakowy poziom opanowania ojczystego języka litewskiego przez Litwinów i państwowego języka litewskiego przez młodzież mniejszości narodowych. Toteż w dokumencie nie ma mowy o efektywności istniejącej regulacji prawnej tej kwestii, czyli o wynikach ujednoliconego państwowego egzaminu z języka litewskiego.
Jeszcze w marcu 2011 r. konserwatywno-liberalna koalicja rządząca, przy pełnej akceptacji ówczesnej prezydent Dalii Grybauskaitė, przyjęła kontrowersyjną nowelizację Ustawy o oświacie, na mocy której uczniowie szkół mniejszości narodowych już po upływie dwóch lat, od 2013 r., musieli składać egzamin z języka litewskiego na tych samych zasadach co uczniowie szkół litewskich. Tymczasem grupa litewskich naukowców, pod kierownictwem prof. Gediminasa Merkysa, jeszcze w 2006 r. doszła do wniosku, że „stosowanie tych samych norm konkurencyjnych na egzaminie z języka zarówno dla osób litewskiego pochodzenia, które w rodzinie rozmawiają po litewsku, naukę ze wszystkich przedmiotów pobierają w języku litewskim, jak też dla osób mniejszości narodowej, które w rodzinie po litewsku nie mówią, a przedmioty szkolne mają w języku nielitewskim, byłoby nie całkiem poprawne i po części dyskryminujące (…). Ujednolicenie wymagań egzaminacyjnych z języka litewskiego dla szkół litewskich i nielitewskich będzie miało sens tylko wtenczas, gdy przedtem zostaną ujednolicone programy i standardy (curriculum) nauczania języka państwowego. (…)
W idealnym wypadku dla mniejszości narodowych, pobierających naukę w ojczystym języku, ujednolicone wymogi z języka litewskiego na egzaminach maturalnych będzie można zastosować dopiero wówczas, gdy wyrośnie pokolenie abiturientów, którzy w ciągu wszystkich 12 lat nauki uczyli się według jednolitych standardów i programów”.
Tymczasem w życiu kolej rzeczy została odwrócona – egzamin ujednolicono od 2013 r., zaś nowe programy weszły w życie 1 września 2017 r. A więc wóz postawiono przed koniem, czyli najpierw ujednolicony egzamin, dopiero potem program. Wóz jest tam do dziś, czyli woluntaryzm sławetnego ministra oświaty Gintarasa Steponavičiusa i spółki jest kontynuowany. Dopiero w 2029 r. 12-letnią edukację zakończy pokolenie, które języka litewskiego uczyło się od początku według jednolitych standardów i programów. Po licznych protestach były wprowadzone na jakiś czas nieco obniżone, bliżej nieokreślone kryteria oceny na ujednoliconym egzaminie. Co roku wyniki egzaminów miały być analizowane i na tej podstawie korygowane kryteria oceny egzaminów na kolejny rok. Niestety, nie rozwiązało to problemu stworzonego przez wolurantystyczne decyzje polityków, świadectwem czego są wyniki egzaminu państwowego z języka litewskiego na maturze w tym roku.

Polskie postulaty zamienione na stołki

W lipcu 2019 r. doszło na Litwie do rekonstrukcji rządu. AWPL-ZChR weszła do koalicji rządzącej. Negocjacje w imieniu polskiej partii prowadził poseł Narkiewicz. Jak napisał później pewien „politolog, ekspert ds. polonijnych i międzynarodowych” – „dzięki skuteczności negocjacyjnej AWPL-ZChR podstawowe tezy programowe partii znalazły się w porozumieniu koalicyjnym”.
Najwidoczniej kwestie związane z ujednoliceniem państwowego egzaminu maturalnego z języka litewskiego zostały pominięte w tej umowie koalicyjnej, bowiem po otrzymaniu przez autorów projektu nowelizacji Ustawy o oświacie tek ministerialnych ich inicjatywa legislacyjna została zapomniana. Pogrążone w skandalach kierownictwo AWPL-ZChR ma obecnie na głowie o wiele ważniejsze niż polskie sprawy – wybory sejmowe. Również Aleksander Łukaszenka spędza im sen z powiek. Wyniki egzaminów maturalnych z języka litewskiego polskich polityków nie interesują.
Tymczasem wiceminister oświaty Jolanta Urbanowicz, w której gestii są też m.in. sprawy polskiego szkolnictwa na Litwie, jeszcze z końcem marca br., przed wprowadzeniem zdalnego nauczania, zapowiedziała, że „na dalszy plan odsuwają się tzw. polskie problemy, takie jak egzamin maturalny z języka litewskiego czy z języka ojczystego. Od tego roku na maturze uczniom szkół mniejszości narodowych żadne ulgi już nie przysługują. Resort oświaty pracuje jednak nad zmianami w programach nauczania, których celem jest podniesienie poziomu wiedzy zarówno z języka litewskiego, jak i polskiego”.
Jaka jest korelacja między pandemią a przygotowaniem nowych programów nauczania i od kiedy planuje się ich wdrożenie, wiceminister nie sprecyzowała. Najprawdopodobniej jednak nowy program nauczania języka litewskiego dla wszystkich szkół, zarówno litewskich, jak i mniejszości narodowych, będzie ten sam.
A co z maturą z litewskiego dla abiturientów szkół nielitewskich? Czas, aby resort oświaty wreszcie usłyszał rekomendacje naukowców o tym, że „ujednolicone wymogi z języka litewskiego na egzaminach maturalnych można zastosować dopiero wówczas, gdy wyrośnie pokolenie abiturientów, którzy w ciągu wszystkich 12 lat nauki uczyli się według jednolitych standardów oraz programów”.


Zbigniew Balcewicz
Autor był sygnatariuszem Aktu Przywrócenia Państwa Litewskiego 11 marca 1990 r.


Fot. Marian Paluszkiewicz


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 37(106) 12-18/09/2020