Gitanas Nausėda zachęca Francję do odegrania roli mediatora na Białorusi

 Fot. Dainius Labutis, ELTA

Zachęcam Francję do odegrania roli mediatora na Białorusi – powiedział prezydent Litwy Gitanas Nauseda w wywiadzie dla francuskiego dziennika „Le Figaro” w poniedziałek, w dniu wizyty prezydenta Emmanuela Macrona na Litwie.

Skrytykował podejmowane w Rosji próby pisania historii na nowo i opowiedział się za sankcjami wobec władz Białorusi.

Pytany o cel wizyty Macrona na Litwie, Nauseda poinformował, że rozmowy będą dotyczyć stosunków z Rosją, wydarzeń na Białorusi oraz stosunków gospodarczych.

„Litwa i Francja obchodzą w tym roku 100. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych i mogę zapewnić, że nasze dwa kraje mają wspólną wizję w wielu obszarach: wartości europejskich, praw człowieka, globalnej agendy UE. Bardzo doceniam rolę, jaką odegrał prezydent Macron podczas lipcowej Rady Europejskiej, podczas której broniliśmy przyjęcia planu naprawy” – powiedział Nauseda.

„Chciałbym zachęcić kraje europejskie, w szczególności Francję, do zaangażowania się w rolę mediatorów w celu nawiązania pokojowego dialogu między władzami w Mińsku i białoruskim społeczeństwem obywatelskim a Rosją. Już rozpoczęliśmy taki wysiłek, ale chcielibyśmy, aby dołączyły do nas inne kraje” – dodał prezydent Litwy.

„UE musi wprowadzić politykę sankcji. Rada Europejska w sprawie Białorusi odbyła się 19 sierpnia. Od tamtej pory, mimo że wszyscy przywódcy bardzo jasno wypowiadali się w kwestii wartości i praw człowieka, nie udało nam się dojść do porozumienia. Mam nadzieję, że ta kwestia zostanie rozwiązana na następnym szczycie. Musimy okazać naszą solidarność, w przeciwnym razie wizerunek i wiarygodność Europy zostaną nadszarpnięte” – zauważył Nauseda.

Wskazał, że Litwa ma „specyficzną historię, która różni się od historii wielu krajów europejskich”. „Pierwsza okupacja Litwy miała miejsce w 1940 roku, druga – po zwycięstwie ZSRR nad armią niemiecką. Dlatego jesteśmy bardzo zaniepokojeni wysiłkami Rosji w pisaniu historii na nowo i manipulowaniu nią (zwłaszcza poprzez obronę paktu Ribbentrop-Mołotow – +Le Figaro+) – wyjaśnił. – Chcielibyśmy, aby w tę dyskusję włączyli się politycy i historycy z innych krajów”.

„Chcę powiedzieć prezydentowi Macronowi, że oczywiście musimy zacieśnić współpracę między Wschodem a Zachodem, ale to nie może odbywać się kosztem wartości, za którymi się opowiadamy. Jednym z priorytetów jest dla nas bezpieczeństwo krajów w pobliżu Rosji i Białorusi. W naszych oczach NATO powinno pozostać jego filarem” – podkreślił Nauseda.

Pytany o stwierdzenie Macrona o „śmieci mózgowej” Sojuszu Północnoatlantyckiego Nauseda odpowiedział, że „chciałby bardziej szczegółowych wyjaśnień na ten temat”.

„Rdzeń transatlantycki pozwala zarówno na rotacyjną obecność na naszej ziemi wojsk francuskich, jak i na przyjmowanie kontyngentów niemieckich i amerykańskich. Z pewnością możemy uczynić NATO bardziej skutecznym poprzez łączenie wysiłków, ale nie poprzez tworzenie różnych organizacji, które ryzykują konkurowanie ze sobą. Nasza jedność jest najskuteczniejszą odpowiedzią na agresywną politykę niektórych krajów. Jest to bardzo ważne dla mojego kraju i dla mieszkańców regionu” – zaznaczył szef litewskiego państwa.

Zwrócił uwagę, że Litwa przeznacza 2 proc. swojego PKB na budżet obronny, zgodnie z zasadami NATO oraz planuje dalsze zwiększenie tego wkładu.

Pytany, czy pomyłką było wznowienie dialogu prezydenta Macrona z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w sierpniu 2019 roku, Nauseda odparł: „Podchodzimy do Rosji i jej zachowania bardzo realistycznie, dlatego z ostrożnie przyjęliśmy tę inicjatywę. Zatrucie Nawalnego i rosyjska ingerencja na Białorusi są oczywiście przeszkodą w wysiłkach prezydenta Macrona. Dodam, że ważne jest rozważenie konsekwencji takiej inicjatywy w dłuższej perspektywie. Ale kto, jeśli nie Litwa i kraje regionu bałtyckiego, może wyjaśnić, co się dzieje w regionie?”.

Nauseda wyraził również zaniepokojenie projektem elektrowni atomowej w Ostrowcu na zachodniej Białorusi, której uruchomienie ma się rozpocząć 7 listopada. To duże zagrożenie dla regionu. Pamiętajmy, co wydarzyło się w Czarnobylu w 1986 roku – ostrzegł prezydent Litwy.

PAP