W Wilnie Trójkąt Lubelski stał się czworokątem

Forum miało na celu nie tylko upamiętnienie rocznicy śmierci Jerzego Giedroycia, ale także próbę realizacji, dalszego rozwijania idei słynnego intelektualisty. Na zdjęciu: organizatorzy konferencji Andrzej Pukszto (od lewej) i Alvydas Nikžentaitis

Kiedy zawodzą oficjalne stosunki między krajami, wkracza środowisko akademickie. W ubiegłym tygodniu w Wilnie odbyło się forum intelektualistów z Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy. Konferencja miała miejsce w Pałacu Prezydenckim w czwartek, 24 września.

60 lat temu redaktor paryskiej „Kultury” Jerzy Giedroyć ogłosił tzw. koncepcję ULB, którą w skrócie można wytłumaczyć w ten sposób, że bez wolnych i demokratycznych Ukrainy, Litwy i Białorusi nie będzie wolnej i demokratycznej Polski. Właśnie dlatego Polska powinna zaakceptować granice zatwierdzone na konferencji jałtańskiej w 1944 r.

Współpraca polsko-litewska układa się ostatnio bardzo dobrze. Stosunki między Wilnem a Kijowem oraz między Warszawą a Kijowem również są na dobrej drodze. Do niedawna w układance Jerzego Giedroycia brakowało Białorusi. Jednak sfałszowane wybory oraz późniejsze protesty społeczne spowodowały, że pojawiła się nadzieja, iż Białoruś dołączy do Litwy, Polski i Ukrainy.

Pomoc narodowi białoruskiemu

Właśnie po to została zorganizowana konferencja, w której uczestniczyli dyplomaci, politycy, wykładowcy, dziennikarze i duchowni. Gości konferencji powitał prezydent Litwy Gitanas Nausėda. W przemówieniu nawiązał on do Trójkąta Lubelskiego, czyli formatu współpracy litewsko-polsko-ukraińskiej. Zdaniem prezydenta, teraz trzeba mówić o „Czwórce lubelskiej”. „Czwórka lubelska łączy wartości europejskie. To są kraje powiązane silnymi więziami historycznymi. Sądzę, że nowa nazwa „Czwórka lubelska” zachowa się w naszej pamięci, jako wspólny symbol Białorusi, Polski, Ukrainy i Litwy odpowiedzialności za region” – oświadczył prezydent.

Gitanas Nausėda dodał, że teraz najważniejsza jest pomoc dla Białorusi, by mogła stać się normalnym krajem europejskim. „Naszym zadaniem jest pomóc narodowi białoruskiemu w walce o wolność swego kraju. Musimy pokazać, że Białoruś nie jest samotna” – dodał Nausėda.

Sporym echem medialnym odbiła się sprawa niewpuszczenia na konferencję kilku dziennikarzy. Urząd Prezydenta poinformował organizatorów, że dyskusje nie mogą być moderowane przez dziennikarzy Vytautasa Bruverisa i Rimvydasa Valatkę. Nie podano przyczyny, dlaczego wymienieni dziennikarze trafili na „czarną listę”. Przypuszcza się, że tak mogło się stać, ponieważ te osoby są znane z krytyki prezydenta.

Prezydent Nausėda w przemówieniu nawiązał on do Trójkąta Lubelskiego, czyli formatu współpracy litewsko-polsko-ukraińskiej, rozszerzonego o współpracę z Białorusią

Nie zezwolono na podróż

Wśród gości byli m.in.: Przemysław Żurawski vel Grajewski, biskup Tadeusz Kondrusiewicz, ekspert Paweł Kowal. Panele dyskusyjne odbywały się na dwóch płaszczyznach. Jedna dotyczyła bardziej spraw bieżących, natomiast druga historycznych. Na konferencję zostali zaproszeni również przedstawiciele białoruskiego świata akademickiego. Niestety, władze nie zezwoliły im na przyjazd do Wilna.
– W przypadku, jeśli myślimy o perspektywie długoterminowej w regionie, to wiąże się z tym wiele spraw. Jedną z podstawowych kwestii, która jest bardzo ważna, jest bezpieczeństwo. Dlatego musimy zrozumieć, że jedną z gwarancji bezpieczeństwa są dobre relacje z sąsiadami – oświadczył w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” współorganizator konferencji prof. Alvydas Nikžentaitis, prezes Forum Dialogu i Współpracy im. Jerzego Giedroycia.

Nikžentaitis jest przekonany, że w obecnej sytuacji, kiedy na Białorusi trwają protesty, trzeba nawiązywać kontakty ze społeczeństwem obywatelskim

Próba rozmowy

Nikžentaitis jest przekonany, że w obecnej sytuacji, kiedy na Białorusi trwają protesty, trzeba nawiązywać kontakty ze społeczeństwem obywatelskim.
– Jest czymś oczywistym, że między sąsiadami zazwyczaj są spory. Dlatego trzeba je rozwiązywać w formacie przyjacielskim. Na tym właśnie polegała idea Giedroycia, że bez niezależnej Białorusi nie może być niezależnej Litwy – podkreślił prof. Nikžentaitis.

Naukowiec zaznaczył, że ani Polska, ani Litwa nie mogą podejmować decyzji za naród białoruski.

– Po prostu musimy im powiedzieć otwarcie: czekamy na was. I to, że są oczekiwani w ramach koncepcji ULB. Nic więcej nie możemy zrobić w tej materii. Musimy próbować rozmawiać z ludźmi z Białorusi. Teraz to są ludzie z tzw. kręgu nieoficjalnego. Innej drogi nie ma – powiedział Alvydas Nikžentaitis.

Kolejny organizator konferencji, Andrzej Pukszto, sądzi, że w takich niestandardowych sytuacjach środowisko akademickie jest bardzo pomocne.
– W obecnych czasach ważne są decyzje polityczne, ale ważna jest też miękka siła. Ważna jest dyplomacja kulturalna. I tutaj dużo mogą zrobić dziennikarze, naukowcy, analitycy czy pisarze. Dlatego mamy dwa cele. Z jednej strony, chcemy stworzyć jeszcze szerszą platformę dotyczącą współpracy polsko-litewsko-białorusko-ukraińskiej. Czyli, jak u Jerzego Giedroycia, koncepcja ULB. Z drugiej strony, chcemy pokazać, że obok polityków i dyplomatów duży wpływ mogą wywierać kręgi niepolityczne, czyli akademickie – powiedział w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” politolog i historyk Andrzej Pukszto z Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie. Jego zdaniem, miękka dyplomacja ma sens, kiedy nie da się nawiązać dialogu między oficjalnymi instytucjami.


Fot. Marian Paluszkiewicz