Wciąż brak decyzji w sprawie płacy minimalnej w 2021 roku

Obecnie minimalna płaca na Litwie wynosi 607 euro brutto, czyli na rękę pracownik otrzymuje 437 euro

Rada Trójstronna po raz kolejny nie doszła do porozumienia w sprawie zwiększenia minimalnego wynagrodzenia. Pracodawcy są przeciw podwyżce, związki zawodowe proponują zwiększyć minimum o 56 euro do 663 euro brutto, natomiast rząd o 35 euro do 642 euro.

Wiceminister opieki socjalnej i pracy Eglė Radišauskienė podkreśliła, że ​​celem Rady Trójstronnej jest dialog społeczny, dlatego ważne jest, aby znaleźć kompromis. Ale skoro Rada Trójstronna po raz kolejny nie doszła do porozumienia w sprawie zwiększenia minimalnego wynagrodzenia, każda ze stron złoży własną propozycję, a o wysokości minimalnej pensji zadecyduje rząd.
Związki zawodowe twierdzą, że minimalne wynagrodzenie powinno obowiązkowo wzrosnąć.

– Nie interpretujemy wzoru, lecz operujemy realnymi liczbami. Według naszych obliczeń minimalne wynagrodzenie powinno wynosić 663 euro brutto. Byliśmy po prostu w szoku, gdy usłyszeliśmy, że rząd zgadza się, że wynagrodzenie minimalne powinno wzrosnąć o 35 euro, ale ta decyzja ma zapaść dopiero po wyborach – powiedziała „Kurierowi Wileńskiemu“ Inga Ruginienė, przewodnicząca Litewskiej Konfederacji Związków Zawodowych.
Minimalne wynagrodzenie powinno mieścić się w przedziale od 45 do 50 proc. średniego wynagrodzenia, które w sierpniu na Litwie wynosiło prawie 1 400 euro. Obecny współczynnik relacji, ustalany przez Bank Litwy, to prawie 47,5 proc.

– Podczas pandemii pracownicy solidaryzowali się z pracodawcami i poszli na ustępstwa wobec nich. M.in. zrezygnowali z części zarobków, więc teraz mają prawo oczekiwać rekompensaty. Pracodawcy nigdy nie chcą płacić więcej i znajdują na to tysiąc przyczyn. Ich pozycja jest zrozumiała. Ale skoro rząd zgadza się, że minimum ma wzrosnąć, to dlaczego decyzja nie może zapaść tu i teraz? Dlaczego odkładają ją na potem? Nie trzeba kłamać ludziom i otwarcie powiedzieć, że od 1 stycznia nie wzrośnie minimalne wynagrodzenie. Rząd obieca, że po wyborach wrócą do tego tematu, ale myślę, że na to nie będzie czasu, ponieważ zacznie się formowanie rządu. Po prostu rząd manipuluje nami i nie zamierza zwiększać minimum – oburza się Inga Ruginienė.
Natomiast pracodawcy apelują o odroczenie podwyżki.
– Na dzisiaj wzrost minimalnego wynagrodzenia to taka polityczna sprawa. Najbardziej boimy się tego, że jeżeli rząd o wzroście minimalnego wynagrodzenia zadecyduje przed wyborami, to byłaby taka przedwyborcza kampania. Dlatego też proponujemy, żeby nie spieszyć z decyzją, a wrócić do tego tematu po wyborach – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu“ Andrius Romanovskis, prezydent Litewskiej Konfederacji Pracodawców.
Według prezydenta, średnie wynagrodzenie wzrosło dzięki sektorowi publicznemu. W ten sektor wpompowano dużo pieniędzy podczas epidemii koronawirusa. Podkreślił, że są to pożyczone pieniądze. Po drugie, nie ma pewności co do rozwoju sytuacji pandemicznej, dlatego proponuje wstrzymać się z podwyżką.
– Mamy też inne zdanie od teoretyków, czyli ekonomistów, którzy mówią, że nasza gospodarka rośnie, że pandemia niezbyt mocno wpłynęła na ekonomikę kraju, no i, według ich obliczeń, minimum śmiało można zwiększać. Ale, my, pracodawcy, stoimy na ziemi i realnie patrzymy na to wszystko. Widzimy, że sytuacja jest bardzo zła. Widzimy, jak pandemia podziałała na biznes, wiele sektorów wisi na włosku – zaznaczył Andrius Romanovskis.
Różnica 25 euro w obliczeniach ministerstwa i związków zawodowych wynika z różnych składników wzoru. Urzędnicy za podstawę biorą wysokość realnego średniego wynagrodzenia, a związkowcy – prognozy rządowe.
– Propozycja rządu zwiększenia minimalnego wynagrodzenia o 8 proc., a Litewskiej Konfederacji Związków Zawodowych o 15 proc., może doprowadzić wiele firm do bankructwa. Proponujemy trochę zaczekać z podjęciem decyzji, żeby zobaczyć, jak dalej będzie wyglądała sytuacja. Przecież zawsze można wrócić do tego tematu. Nikt nawet nie wyobraża, ile kosztowało, żeby dostosować się do nowych wymogów, ile kosztuje zabezpieczenie przed pandemią pracowników. To są olbrzymie pieniądze. Proszę nas zrozumieć: my też, jako pracodawcy, jesteśmy dzisiaj w krytycznej sytuacji. Nieprzemyślana decyzja może doprowadzić do jeszcze większego bezrobocia – podkreślił Andrius Romanovskis, prezydent Litewskiej Konfederacji Pracodawców.
Romanovskis powiedział, że z biznesem może być tak, jak w przypowieści o wielbłądzie, który idzie z wielkim trudem przez pustynię, ale idzie. Nagle na grzbiet pada mu piórko i zwierzę pod tym ciężarem pada. Podobnie może się stać z biznesem: najmniejsza podwyżka może spowodować koniec.
Obecnie minimalna płaca na Litwie wynosi 607 euro brutto, czyli na rękę pracownik otrzymuje 437 euro. Według statystyk, takie wynagrodzenie otrzymuje 3 proc. mieszkańców Litwy.

Rada Trójstronna po raz kolejny nie doszła do porozumienia w sprawie zwiększenia minimalnego wynagrodzenia

W 21 państwach Unii Europejskiej, które wprowadziły płacę minimalną, najniższa jest w Bułgarii i wynosi w przeliczeniu 312 euro. Najwyższa jest natomiast w Luksemburgu – 2 142 euro, czyli siedem razy więcej – wynika z danych Eurostatu.
Dziewięć państw członkowskich, zlokalizowanych głównie na wschodzie UE, ma miesięczną płacę minimalną w granicach 400-600 euro. Są to: Łotwa (430 euro), Rumunia (466 euro), Węgry (487 euro), Chorwacja (546 euro), Czechy (575 euro), Słowacja (580 euro), Estonia (584 euro), Litwa (607 euro) i Polska (611 euro).
W pięciu innych państwach członkowskich, położonych głównie na południu Wspólnoty, płaca minimalna wynosi od 700 do nieco ponad 1 tys. euro miesięcznie. Są to: Portugalia (741 euro), Grecja (758 euro), Malta (777 euro), Słowenia (941 euro) i Hiszpania (1 050 euro).
W pozostałych siedmiu państwach członkowskich, położonych na zachodzie i północy UE, płaca minimalna przekracza 1,5 tys. euro miesięcznie. Chodzi o: Francję (1 539 euro), Niemcy (1 584 euro), Belgię (1 594 euro), Holandię (1 636 euro), Irlandię (1 656 euro) i Luksemburg (2 142 euro).


Fot. Marian Paluszkiewicz