Niedostrzeganie problemu grozi katastrofą

Daiva Razmuvienė uważa, że nie można lekceważyć zagrożenia ze strony tego wirusa, trzeba zaś świadomie przestrzegać wszystkich zaleceń i wskazań władz.
Fot. archiwum osobiste

Gdy wiosną na Litwie wybuchła epidemia koronawirusa, wszyscy byli wstrząśnięci. Była to nowa, niespotykana sytuacja, nikt nie wiedział, jak się prawidłowo zachowywać, jak będzie się zachowywał wirus, czym jest, jak się rozprzestrzenia, jaka jest zaraźliwość, podatność oraz inne jego cechy. Brak wiedzy doprowadził do licznych spekulacji w społeczeństwie, które do tej pory wprowadzają ludzi w błąd.

O tym, dlaczego nie możemy polegać na bezpodstawnych teoriach na temat koronawirusa, jakie podstawowe informacje już znamy i czego możemy się nauczyć z przykładów innych krajów, opowiada starsza specjalistka działu zarządzania chorobami zakaźnymi Narodowego Centrum Zdrowia Publicznego przy Ministersterstwie Ochrony Zdrowia Daiva Razmuvienė. Również o dzisiejszej sytuacji w Niemczech i obowiązujących tam wymaganiach opowiada pracująca w klinice miejskiej w Leer lekarz-rezydent Aušrinė Radišauskaitė.

Pochodzenie — wciąż niejasne

Zagrożenie zupełnie nowym wirusem pochodziło z Chin, a wszystkie informacje i aktualne wiadomości przede wszystkim również płynęły z tego stanu. Później, gdy wirus zaczął się rozprzestrzeniać szerzej i pojawiły się bardziej dotknięte kraje, nastąpił również wzrost badań naukowych i medycznych oraz próby wyjaśnienia sytuacji, ale dziś, ponad dziewięć miesięcy po pojawieniu się koronawirusa na Litwie, nadal istnieje mnóstwo pytań bez odpowiedzi.

Z drugiej strony, potwierdzono już, że wirus ten pochodzi z rodziny siedmiu wirusów, ale jak dotąd nie jest znane jego dokładne pochodzenie. „Chociaż naukowcy wykryli już wiele analogów genetycznych i usłyszeli wiele argumentów, że wirus ten pochodzi od nietoperzy lub innych egzotycznych zwierząt, ostateczna odpowiedź na to pytanie nie jest wciąż znana. Faktem jest jednak, że zaraził się człowiek i że wirus rozprzestrzenia się z człowieka na człowieka – można się zarazić mówiąc, kaszląc, kichając, co stanowi realne zagrożenie” – twierdzi D. Razmuvienė.

Podstawowe zasady bezpieczeństwa

Ciągle nie jest jasne, czy organizm człowieka, który przechorował na formę objawową wirusa, wytwarza odporność czy może też zachorować po raz drugi, ile osób może zarazić zakażony — a to wszystko jest szczególnie ważne, żeby móc opanować rozprzestrzenianie się wirusa.
Według Daivy Razmuvienė, jest dużo pytań bez odpowiedzi, ale już wiemy ważne rzeczy o tym, jak należy się zabezpieczać:
„Koronawirus roznosi się drogą kropelkową w powietrzu, dlatego szczególnie ważne jest utrzymywanie odległości fizycznej dwóch metrów między ludźmi, a właściwa higiena rąk i dezynfekcja są szczególnie ważne, ponieważ kropelki powietrza osiadają na różnych powierzchniach, których dotykamy. Ważne jest pamiętanie o środkach ochronnych nosa i ust, żeby rozlatująca się drogą kropelkową ślina nie trafiła na różne powierzchnie i na przebywających obok ludzi. Te trzy środki ochronne są znane już od dawna, a biorąc pod uwagę, że wciąż nie mamy specjalnych środków ochronnych — szczepionek i lekarstw, musimy szczególnie odpowiedzialnie przestrzegać tych trzech podstawowych zasad, żeby ochronić nie tylko siebie, ale i innych” — mówi Daiva Razmuvienė.

Brak świadomości i odpowiedzialności obywateli

W porównaniu z Litwą, wiele państw i poszczególnych miast nadal przestrzega bardziej rygorystycznych zasad bezpieczeństwa: w niektórych regionach Francji noszenie maseczek i dezynfekowanie rąk jest obowiązkowe, w szkołach w Brukseli jest nakaz noszenia maseczek, a w Portugalii do niektórych lokali można wejść tylko wtedy, kiedy się umyje nie tylko ręce, ale i nogi.
„Mnie dziwi to, że nasi obywatele, którzy wyjeżdżają za granicę, przestrzegają wszystkich zasad, ale po powrocie tutaj oburzają się i czasem wydają się lekceważyć przyjęte środki. Na przykład, jeśli w Skandynawii ludziom coś się zaleca, to akceptują to jako zasadę, a jeśli u nas coś się zaleca — pojawia się pytanie o interpretację terminu zalecenia” — rozważa Daiva Razmuvienė.

W społeczeństwie brakuje odpowiedzialności samych ludzi i można tylko przypuszczać, że jeśli obywatele nadal będą lekceważyć rekomendacje, to możliwe, iż po ochłodzeniu pogody i wejściu do zamkniętych pomieszczeń, rozprzestrzenianie się wirusa wzrośnie jeszcze bardziej.

Obserwacje mieszkanki z zagranicy

Pracująca w Niemczech lekarz rezydent Aušrinė Radišauskaitė opowiada, że jak tylko pojawiły się informacje o rozprzestrzenianiu się koronawirusa w Europie, w całym kraju rzeczywistość zmieniła się z dnia na dzień i pojawiło się mnóstwo nowych przepisów.
„Od mniej więcej marca w miejskich szpitalach, a potem i w miejscach publicznych nakazano obowiązkowo nosić maseczki, dezynfekować ręce. Do sklepów nie można wejść bez włożenia maseczki i zdezynfekowania rąk — w taki sposób usiłuje się regulować potoki klientów i pomagać w przestrzeganiu dystansu. Pracownicy i ochrona bardzo skrupulatnie pilnują przestrzegania tego przez kupujących” — opowiada Aušrinė Radišauskaitė.
Pracująca w klinice miejskiej w Leer lekarka uważa, że mieszkańcy tego kraju są świadomi, społeczni i przestrzegają ustalonych przez władzę zasad.
„Oczywiście, rzeczą normalną jest to, że ludzie są zmęczeni tą sytuacją, ale mimo to do wszystkiego podchodzą odpowiedzialnie i surowo przestrzegają określonych zasad. Jeśli nie masz maseczki na twarzy — nie wejdziesz do miejsc uważanych za publiczne, na przykład, do kawiarni. Poza tym, taka osoba zostanie pouczona, uświadomiona i nawet wypędzona na zewnątrz” — opowiada Aušrinė Radišauskaitė.

 


Zam. 2257