USA: Joe Biden zwycięża w wyborach, Nausėda złożył gratulacje

W Stanach Zjednoczonych 3 listopada odbyły się wybory. Mimo, że liczenie głosów wciąż nie dobiegło końca, wszystko wskazuje na to, że zdobędzie ponad 270 wymaganych głosów elektorskich — wybory wygrał Joe Biden, kandydat demokratów. Urzędujący prezydent Donald Trump podkreśla, aby zaczekać na wyniki ze wszystkich komisji.

Zwycięstwo Joe Bidena w wyścigu na fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych ogłosiły największe media i agencje amerykańskie (m.in. Fox News, CNN, Associated Press). Wkrótce po pojawieniu się medialnych doniesień opartych o dane z komisji, urzędujący prezydent Donald Trump ogłosił swoje zwycięstwo na profilu na Twitterze, zapowiadając liczne pozwy sądowe wobec stanów, w których miały mieć miejsce domniemane oszustwa wyborcze.

Girl in a jacket

Czytaj więcej: Trzeci dzień wyborów w USA: wciąż nie ma zwycięzcy

Według danych zebranych przez komisje wyborcze, wiceprezydent Joe Biden uzyskał ponad 75,5 mln głosów, podczas gdy na dotychczasowego prezydenta zagłosowało nieco ponad 71 mln Amerykanów.

Ze względu na charakterystyczny system wyborczy w Stanach Zjednoczonych, to nie większość głosów decyduje o wygranej kandydata, a liczba głosów elektorskich. Wyborcy oddając głos w wyborach powszechnych dają mandat elektorom swojego stanu, aby ci w ich imieniu oddali głos na preferowanego przez wyborców kandydata. Niepisana zasada „zwycięzca bierze wszystko”, wedle której na zwycięzcę wyborów powszechnych w danym stanie głosują wszyscy stanowi elektorzy, pozwala przewidzieć ostateczny wynik głosowania kolegium elektorskiego. O zwycięstwie Bidena w tegorocznych wyborach prezydenckich przeważyła wygrana w jego rodzinnym stanie – Pensylwanii, w której o wyborze głowy kraju decyduje 20 elektorów.

To m.in. w Pensylwanii republikański sztab wyborczy dopatruje się niedociągnięć w procedurach związanych z liczeniem głosów, w tym na niesatysfakcjonującą liczbę obserwatorów z ramienia Republikanów, a także zbyt wielką odległość obserwatorów od członków komisji liczących głosy.

„Obserwatorzy nie byli dopuszczeni do pokojów liczenia. Wygrałem te wybory, zdobyłem 71 milionów legalnych głosów. Złe rzeczy się wydarzyły, naszym obserwatorom nie pozwolono zobaczyć (liczenia głosów — przyp. red.). Nie zdarzyło się to nigdy wcześniej. Miliony pocztowych kart wyborczych zostały wysłane do ludzi, którzy o nie nie prosili!” — napisał na swoim profilu na Twitterze prezydent Donald Trump.

Wśród przedstawianych przez prawników Trumpa zarzutów pojawia się także kwestia uznawania głosów, które nadeszły do komisji wyborczych po oficjalnym dniu wyborów, tj. 3 listopada. Urzędnicy stanowi tłumaczą jednak, że karty do głosowania, na których widnieje pieczęć pocztowa z dnia wyborów, są głosami ważnymi.

Pozwy sądowe o podobnej treści wystosowane zostały także wobec innych stanów, w których przewiduje się wygraną Joe Bidena — Michigan, Wisconsin, Nevady, Georgii oraz Arizony. W niektórych z powyższych stanów rozważane jest ponowne przeliczenie głosów. Dotychczas sąd stanu Georgia odrzucił pozew złożony przez prawników Trumpa orzekając, że brak jest dowodów na jakiekolwiek nieprawidłowości w liczeniu głosów.

Pomimo, że na oficjalne ogłoszenie wyników wyścigu prezydenckiego trzeba będzie jeszcze zaczekać, z gratulacjami dla Joe Bidena oraz przyszłej wiceprezydent Kamali Devi Harris pospieszyli zarówno krajowi, jak i zagraniczni dyplomaci, w tym byli prezydenci USA — George W. Bush i Barack Obama, a także liderzy europejskich państw — kanclerz Niemiec Angela Merkel, premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson oraz prezydent Litwy Gitanas Nausėda.

„Gratuluję Joe Bidenowi z okazji zwycięstwa w wyborach prezydenckich! Spodziewamy się kontynuacji dwustronnej strategicznej współpracy! Litwa ceni silną więź transatlantycką oraz przewodnictwo Stanów Zjednoczonych w NATO, zapewniających bezpieczeństwo krajów bałtyckich.” — w twitterowych gratulacjach napisał prezydent Litwy Nausėda.

W podobnym tonie wypowiedział się na minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius — podkreślił, że kraje pozostaną zaufanymi partnerami.

Podobnie jak w dotychczasowych wyborach prezydenckich, oficjalne głosowanie elektorów (538) z 50 amerykańskich stanów odbędzie się 14 grudnia. Oficjalne przekazanie władzy 46. prezydentowi USA planowane jest na 20 stycznia 2021 r.

Opr. własne (na podst. PAP, BNS, joebiden.com, Twitter)
Fot. EPA-ELTA