Pytana o proporcje między klasami polskimi, litewskimi i rosyjskimi, Klimaszewska wyjaśniła „Kurierowi Wileńskiemu”, dlaczego liczebność polskich klas pozostaje w tyle.
— Nie akcentowałabym tych procentów. Klasy polskie mamy od pierwszej do dziesiątej; tak samo jak rosyjskie i litewskie. Są też klasy specjalne. Ale w liczbach Rosjanie wygrywają. Dlatego że w pobliżu nie mamy przedszkoli z nauczaniem w języku polskim. Te przedszkola są bliżej innych placówek, więc ciąg jest zaburzony i wygrywają te szkoły, które przedszkole polskie mają obok. Jeśli nie ma pełnego łańcucha polskiego kształcenia, to w pewnym momencie polskie klasy zaczynają „chudnąć” — powiedziała dyrektor Maria Klimaszewska w rozmowie z „KW”.
Zapytana, czy widzi zagrożenie dla przyszłości polskich klas, dyrektor odpowiedziała z optymizmem.
— Są tradycje i tradycyjnie oddają (rodzice) dzieci do naszej szkoły. Bo wiedzą, jakie są u nas pielęgnowane wartości i mając już wiedzę, czym żyje ta szkoła, oddają do tej szkoły. Sama jestem z takiej rodziny. Uczyłam się ja, uczyły się moje dzieci i uczy się tu moja wnuczka — wyjaśniła.
Więcej w pełnym wywiadzie opublikowanym w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 21 (59) z 30 maja – 5 czerwca 2026 r. oraz na portalu dziennika.



