Anżela Dubowska: Nasze przedszkole wybierają nie tylko Polacy

”Gwiazdka” To jedyna tego typu samodzielna placówka na Łotwie, w której językiem podstawowym jest język polski
| Fot. Przedszkole Gwiazdka w Dyneburgu

Polskie Żłobek-Przedszkole „Gwiazdka” w Dyneburgu istnieje od 1992 r. Od września 1999 r. nosi ono imię Jana Platera – Gajewskiego – byłego prezesa Towarzystwa Więzi i Pomocy Polakom na Wschodzie, założyciela Fundacji im. Heleny i Jana Plater-Gajewskich. To jedyna tego typu samodzielna placówka na Łotwie, w której językiem podstawowym jest język polski. O działalności placówki w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” opowiada Anżela Dubowska, dyrektorka.


Przedszkole „Gwiazdka” jest jedynym polskim przedszkolem na Łotwie. Jak dużo dzieci do niego uczęszcza?

Mamy w tej chwili 120 miejsc, czyli 6 grup przedszkolnych. Bardzo się cieszę, że chętnych, aby oddać nam pod opiekę swoje dzieci jest znacznie więcej.

Czy wszystkie dzieci pochodzą z rodzin, w których mówi się po polsku?

Nie, zdecydowanie nie wszystkie. Od początku tak było, gdyż w Dyneburgu w czasach sowieckich możliwości nauki i posługiwania się językiem polski były bardzo ograniczone. Nie rzadko zdarzało się, że rodzice naszych wychowanków nie mówili po polsku, tym językiem posługiwali się jedynie ich babcie i dziadkowi. Oczywiście, w ciągu wielu lat wyrosło nowe pokolenie młodych Polaków, którzy ukończyli Polską szkolę w Dyneburgu i dla nich język polski jest już językiem ojczystym, a ich dzieci uczęszczają do Przedszkola Polskiego. Nadal jednak dosyć często zdarza się, że do przedszkola przyjmujemy dzieci z rodzin, gdzie nie mówi się po polsku i to dopiero te dzieci uczą polskiego swoich rodziców. Myślę, że jest to bardzo ważna część naszej misji. 

Anżela Dubowska
| Fot. Przedszkole Gwiazdka w Dyneburgu

W jaki sposób w przedszkolu prowadzone jest dwujęzyczne nauczanie?

Od początku, a najmłodsze dzieci w żłobku mają tylko półtora roku, więc dopiero zaczynają się mówić, dajemy im możliwość poznania języka polskiego i łotewskiego oraz kultury i tradycji obu narodów. Oczywiście odbywa się to poprzez zabawę. Od lat oba języki wprowadzamy w bardzo prosty sposób. Jedna pani rozmawia z dziećmi po polski, a druga po łotewsku. Dzieci wiedzą, że jeśli przychodzi konkretna pani – trzeba mówić w tym języku i nie myli im się to. Bardzo wiele naszych przedszkolaków to dzieci z rodzin mieszanych, więc oba języki poznają naturalnie, w domu. Do tego dochodzi jeszcze język rosyjski, bo nie rzadko są to również rodziny rosyjskojęzyczne. Dodatkowo mamy jeszcze wprowadzone nauczanie angielskiego, więc języków w przedszkolu jest naprawdę dużo.

Czy zdarza się, że do waszego przedszkola swoje dzieci chcą zapisać rodzice, którzy nie mają polskich korzeni, Łotysze lub Rosjanie?

Tak i nie jest to wcale rzadko. Nasze przedszkole ma bardzo dużo chętnych. Kiedy ktoś przychodzi, by zapisać dziecko nie wymagamy polskich korzeni czy znajomości języka, pytamy natomiast, czy dziecko będzie kontynuować naukę w polskiej szkole. Od początku swej działalności przedszkole stanowi zaplecze dla Państwowego Gimnazjum Polskiego im. J. Piłsudskiego w Duneburgu i ok. 80. Procent naszych wychowanków wybiera właśnie tę szkołę. Rodzice, którzy do nas przychodzą o tym wiedzą. Także Łotysze i Rosjanie wybierają chętnie nie tylko przedszkole, ale także decydują się na zapisanie później dziecka do polskiej szkoły.

Dlaczego wasze przedszkole jest atrakcyjne dla mieszkańców Dyneburga?

Mamy opinię bardzo przyjaznej placówki, która stwarza bardzo dobre warunki. Rzeczywiście, staramy się, by panowała bardzo dobra atmosfera, mamy dobre wyposażenie i kadrę. W Dyneburgu nasze przedszkole uważane jest za europejskie, kojarzy się z tym, co nowoczesne, z wysokim poziomem i bardzo nas to cieszy. Zdarza się nawet, że zapisanie do naszego przedszkola polecają lekarze. Nie wiem dlaczego, bo nie mamy specjalnego programu zdrowotnego, ale podobno u nas dzieci mniej chorują.

Czytaj więcej: Kpt Raginis powrócił do Dyneburga

W przedszkolu mamy w tej chwili 120 miejsc, czyli 6 grup przedszkolnych
| Fot. Przedszkole Gwiazdka w Dyneburgu

Czy w waszej działalności wykorzystujecie doświadczenie polskich pedagogów?

Tak i mamy dzięki temu więcej możliwości. Zależy nam na stworzeniu dzieciom warunków do wszechstronnego rozwoju. Przedszkole realizuje program wychowania przedszkolnego zatwierdzony przez Ministerstwo Edukacji na Łotwie. W przedszkolu dodatkowo są realizowane programy do nauczania czytania i pisania: „Metoda Dobrego Startu” Marty Bogdanowicz, „Odmienna metoda nauki czytania”, „Wprowadzenie dziecka w świat pisma” Ireny Majrzak, program do nauki podstaw matematyki „Dziecięca matematyka” Edyty Gruszczyk – Kolczyńskiej. Oczywiście korzystamy z różnych możliwości szkoleń w Polsce, szkoleniowcy przyjeżdżają także do nas, mamy również sporo polskich pomocy dydaktycznych. Bardzo ważne jest dla nas również bezpośrednie wsparcie polskich specjalistów. W ubiegłym roku w naszym zespole była nauczycielka z Polski i we wrześniu przyjedzie do nas kolejna. Kontakt z nimi nawiązujemy dzięki współpracy z Ośrodkiem Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą – ORPEG. Żeby było to możliwe, ja najpierw składam wniosek o przyjazd nauczyciela do Dyneburga, a po rozpatrzeniu często okazuje się, że otrzymujemy pomoc. Niestety nie zawsze jest to możliwe, ale bardzo zabiegamy o przyjazd nauczycieli z Polski.

Czy na Łotwie brakuje nauczycieli i wychowawców przedszkoli?

Tak, jest to ogromny problem. Praca nauczyciela nie jest atrakcyjna finansowo i młodzi ludzie bardzo rzadko ją wybierają. Nawet studenci pedagogiki często deklarują, że nie chcą pracować w zawodzie. Ostatnio mieliśmy właśnie praktykantki, które otwarcie mówiły, że zamierzają się przekwalifikować. Dziś mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o nauczycieli jesteśmy w dobrej sytuacji, ale naprawdę nie widzę osób, które będą mogły je zastąpić. Myślę, że w tym obszarze sytuacja w na Litwie i Łotwie jest dosyć podobna.

Czytaj więcej: Szkoła-przedszkole „Wilia” wraca do nauczania kontaktowego [GALERIA]