Pandemia coraz bardziej spycha gotówkę na boczne tory

Na Litwie rozliczenia za pomocą bezkontaktowych kart płatniczych są na drugim miejscu
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Szwecja jest liderem świata pod względem transakcji bezgotówkowych, a pandemia to zjawisko jeszcze bardziej spotęgowała. Upowszechnienie transakcji cyfrowych – jak twierdzą litewscy eksperci – daje wiele korzyści, bo zapewnia większą przejrzystość, utrudnia pranie brudnych pieniędzy czy unikanie podatków.  

Jak powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Kazys Starkevičius, nowy przewodniczący sejmowego komitetu ds. ekonomii, na dyskusje o przekierunkowaniu rozliczeń w stronę transakcji bezgotówkowych jest jednak jeszcze za wcześnie.

– Tak, pandemia spowodowała, że coraz więcej mieszkańców, z obawy o własne bezpieczeństwo, rozlicza się bezkontaktowymi kartami płatniczymi, ale nie myślę, że na Liwie nastąpił czas na finansowy kierunek jako priorytetowy w tej dziedzinie, jak np. to dzieje się w krajach skandynawskich, a szczególnie w Szwecji – powiedział rozmówca.

Starsi nadal wolą „twardy pieniądz”

Jego zdaniem starsza część społeczeństwa nadal wybiera gotówkę jako podstawowy sposób rozliczenia, m.in. z uwagi na ostatnio coraz częstsze problemy, jakie wynikają w pracy banków.

– To, że np. coraz więcej placówek handlowych zachęca do transakcji elektronicznych, jest dobrym znakiem w obecnych czasach, ale dalsza perspektywa takich rozliczeń nie jest jednoznacznie sprzyjająca dla gospodarki kraju – powiedział Kazys Starkevičius.   

Szwedzi niczego nie chcą dotykać

Jak szacuje szwedzki bank Klarna, obecnie 73 proc. płatności kartami w ich kraju jest bezdotykowa. Przed pandemią było to 63 proc. „Ludzie coraz mniej chcą dotykać monet, banknotów, przycisków” – napisano w raporcie. W Szwecji gotówka w obiegu stanowi około 1 proc. PKB, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych jest to 8 proc., zaś w strefie euro ponad 10 proc.

Na dyskusje o przekierunkowaniu rozliczeń w stronę
transakcji bezgotówkowych jest jeszcze za wcześnie
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Nam jeszcze do tego daleko

Žygimantas Mauricas, główny ekonomista banku Luminor, sądzi, że w tym temacieLitwie do Szwecji jeszcze daleko, ale…

– Zwiększenie transakcji bezgotówkowych jest pozytywnym gospodarczym „efektem ubocznym”. Chodzi o zmniejszenie, a co najmniej zatrzymanie szerzenia się szarej strefy, co jest znamienne w okresach kryzysowych, jaki np. obecnie mamy – zapewnia.

Rosnąca popularność bezgotówkowych transakcji, w tym nie tylko rozliczenia kartami płatniczymi, ale i bankowe przelewy, handel elektroniczny w długoterminowej perspektywie zaowocuje większym bezpieczeństwem finansowym dla mieszkańców, a dla całego kraju zwiększeniem zebranych podatków.

Poprzez internet 12 euro dziennie

Wskaźnik rozliczeń gotówkowych jest coraz mniejszy, ale nadal jest to najpopularniejsza forma rozliczeń w placówkach handlowych, jak też między osobami fizycznymi na Litwie, podobnie jak w strefie euro. Wyniki badań Europejskiego Banku Centralnego (41 tys. respondentów w UE) wskazują, że na Litwie rozliczenia za pomocą bezkontaktowych kart płatniczych są na drugim miejscu, w Europie – na trzecim. Średnio statystyczny mieszkaniec Litwy poprzez internet dziennie wydaje 12 euro, mieszkaniec UE – 11.    

Czytaj więcej: Pięć lat z euro: To była słuszna decyzja

Niebezpieczny brak gotówki

Wygląda jednak na to, że Szwecja przesadza. Brak gotówki może okazać się ogromnym problemem. Co się stanie, gdy cyfrowe systemy zawiodą? Albo gdy zostaną zaatakowane przez hakerów? Konsekwencje mogą być dużo poważniejsze niż w przypadku archaicznych już napadów na banki – przekonuje agencja Bloomberg. Dyskusja na temat fizycznych pieniędzy nie jest łatwa w czasie pandemii wywołanej przez koronawirusa, gdyż to płatności bezgotówkowe są uważane za bezpieczniejsze i w związku z tym coraz częściej są wykorzystywane.

Prywatne banki przejmą całkowitą kontrolę?

Na Litwie pojawia się coraz więcej punktów handlowych, w których nie przyjmuje się gotówki, a płacić można jedynie elektronicznie, jak np. w przypadku fizycznych sklepów internetowych, takich jak Pigu.lt.
Jak pisze brytyjski „Guardian”, tego typu rozwiązanie u większości Szwedów nie wzbudza obaw.
Ale, jak zaznacza dziennik, przez tę ogólnonarodową ufność zaczynają przebijać się jednak głosy, że rezygnując z gotówki, kraj tak naprawdę oddaje kwestie finansów całkowicie w ręce sektora prywatnego – czyli przede wszystkim banków. Zanika tym samym odgórna kontrola nad pieniędzmi, a to może prowadzić do problemów. Przejęcie kontroli nad płatnościami przez sektor prywatny poważnie zagroziłoby bezpieczeństwu Szwecji w razie kryzysu czy wojny.

Hakerzy czyhają…

Eksperci wskazują też, że nie należy bezgranicznie ufać nie tylko instytucjom prywatnym, ale też samym technologiom. Systemy informatyczne banków wciąż są niedoskonałe i narażone na ataki hakerów, czego szwedzki sektor bankowy nieraz już doświadczył.