Pokochałem stare polskie kino

Piotr Jezierski
pisarz, kulturoznawca i dziennikarz związany z Fundacją „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Redaktor portalu IDA (https://ida.pol.org.pl). Autor zbiorów esejów „Siła strachu” i „Wektory wyobraźni” oraz powieści „Kochankowie brzydszej córki”. W latach 2010–2016 realizator emitowanych przez telewizję Kino Polska programów poświęconych klasyce polskiego kina „W iluzjonie” i „Kalejdoskop polskiego filmu”.

Największe piękności i najprzystojniejsi uwodziciele, prawdziwe talenty artystyczne i przedwojenni celebryci. Byli idolami milionów, jednak nadejście II wojny światowej niejednokrotnie oznaczało dla nich utratę kariery, a nawet życia. Wystawa pt. „Kino Niepodległej”, właśnie otwarta w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, prezentuje 20 gwiazd polskiego kina sprzed wojny. „Kurier Wileński” rozmawia z jej autorem Piotrem Jezierskim.

Skąd pomysł na tę wystawę? Jaki był sposób doboru przez Pana prezentowanych postaci?

Od 2018 r. w Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” organizujemy wystawy z cyklu „Polskie drogi do niepodległości”. Wcześniej redagowałem napisane przez inne osoby wystawowe opisy wybitnych Polaków, w tym roku dostałem propozycję przygotowania kolejnej ekspozycji i mogłem zdecydować, jaka będzie jej tematyka. Jestem miłośnikiem X muzy i przez kilka lat miałem przyjemność współpracować ze Stanisławem Janickim, specjalistą od klasyki polskiego filmu, przy tworzeniu programów telewizyjnych poświęconych przedwojennym gwiazdom – tak pokochałem stare polskie kino. Pracując nad wystawą, korzystałem z tego, co zapamiętałem z lat współpracy z red. Janickim i z książek, których przez ten czas uzbierała się u mnie spora półka. A bohaterami wystawy zostały te spośród przedwojennych gwiazd, których historie wydawały mi się najciekawsze. Zdecydowałem się też nie skupiać wyłącznie na aktorach i pokazać kilka sylwetek twórców stojących po drugiej stronie kamery. Nie ukrywam, że jest to również galeria moich ulubieńców.

Która z bohaterek wystawy zwyciężyłaby w Pana prywatnym plebiscycie na najlepszą aktorkę. A kto był najsłynniejszym zdobywcą damskich serc?

Największą sympatią darzę chyba Helenę Grossównę, piękną kobietę, która grała w sposób niezwykle lekki i naturalny, co w tamtych czasach było moim zdaniem rzadkością. A zdobywcą największej liczby damskich serc był Eugeniusz Bodo. Najgłośniejszy był jego związek z Reri, tahitańską pięknością, z którą zagrał w „Czarnej perle”, ponoć jego mama jej nie znosiła. Jednak jeśli miałbym wybrać największego aktora przedwojennego kina, to był nim Kazimierz Junosza-Stępowski, zaprzeczenie amanta, aktor o tysiącu twarzy.

Czytaj więcej: Polskie kino — dobre, uniwersalne, pozytywne

Wystawa pokazuje postacie w apogeum ich sławy. Jednak II wojna światowa i reżimy totalitarne przewróciły do góry nogami życie wielu z nich.

Adolf Dymsza grał we wspieranych przez Niemców teatrach, a jednocześnie pomagał mieszkańcom getta i ukrywał Żydów. Helena Grossówna była oficerem Armii Krajowej, walczyła w Powstaniu Warszawskim, przez co po wojnie miała problemy z kontynuowaniem kariery filmowej. Kazimierz Junosza-Stępowski zginął w lipcu 1943 r., osłaniając swoją uzależnioną od heroiny żonę przed kulą. Ale najbardziej wyjątkowa, moim zdaniem, jest historia Iny Benity. Dotychczas wiedzieliśmy, że gwiazda zginęła podczas Powstania Warszawskiego, ale kilka lat temu zaczęły się pojawiać ślady jej dalszego, wojennego i powojennego życia. To niezwykle ciekawa historia rozgrywająca się w Niemczech, na Lazurowym Wybrzeżu, w Algierii, Maroku i Stanach Zjednoczonych – gotowy materiał na doskonały film.

Bohaterowie wileńskie wystawy „Kino Niepodległej”: Helena Grossówna, Kazimierz Junosza-Stępowski, Ida Benita

Gdzie dziś można obejrzeć filmy omawianej epoki i które z nich poleciłby Pan do obejrzenia?

Stare filmy można znaleźć na YouTubie, ale jeśli zależy nam na jakości, polecam serwis Ninateka.pl czy Repozytorium Cyfrowe Filmoteki Narodowej. A które filmy bym polecił? „Znachora” z 1937 r., w którym gra aż trójka bohaterów wystawy (Junosza-Stępowski, Elżbieta Barszczewska i Mieczysława Ćwiklińska), czwarty (Michał Waszyński) go wyreżyserował, a piąty (Anatol Stern) napisał scenariusz. Dwa filmy Józefa Lejtesa z 1938 r.: ekranizację „Granicy” Zofii Nałkowskiej z Żelichowską, Barszczewską, Pichelskim, Zelwerowiczem i Ćwiklińską oraz „Sygnały”, w których dramatyczna sytuacja zamienia się w romans bohaterów granych przez Żelichowską i Pichelskiego. Polecam również filmy z Iną Benitą, „Przybłędę” – niezwykły dramat osadzony na huculskiej wsi – i „Ludzi Wisły”, film, którego akcja rozgrywa się nad brzegami królowej polskich rzek. I jeszcze „Głos pustyni”, „Doktora Murka”, „Będzie lepiej”…


Rozmawiała Olga Alehno
Fot. Magda Juszczyk , NAC, POLONA.PL, WIKIPEDIA


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 50(145) 12-18/12/2020