Kiedyś to były zimy…

Średnia temperatura zimą na Litwie wynosi minus 2,8 stopnia
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Z nastaniem pierwszych tej zimy mrozów zaczęto wspominać najbardziej skrajne zimowe warunki pogodowe. Dotychczas za zimę tysiąclecia uważana jest zima 1709 roku.

Tak więc dowiadujemy się, że po anomaliach pogodowych w sezonie zimowym 1708/1709 r. nastąpił w Europie wielki głód, który spowodował śmierć i choroby. Srogie mrozy zniszczyły zboża, na skutek grubej pokrywy śnieżnej wyginęło wiele bydła, dzikich zwierząt i ptaków. Niskie temperatury były ponadto przyczyną znacznych szkód w sadach i ogrodach. Na Litwie i w Polsce temperatura spadała poniżej 40 stopni. Zamarzło Morze Bałtyckie, dzięki czemu można było podróżować saniami z Polski do Szwecji.
 
Tak oto relacjonował wydarzenia tamtej zimy w książce przyrodniczej ,,Historia naturalna ciekawa Polski i Litwy” ks. Gabriel Rzączyński : ,,W roku 1709 nadzwyczaj silne mrozy panowały w styczniu i lutym, i te wiele ludzi i bydła o śmierć przyprawiły; ptactwo mniejsze przez okna i drzwi do domów wpadało, szukając schronienia przed zimnem, ryby w stawach i sadzawkach do dna zamarzniętych poginęły; lasy w wielu miejscach od mrozu poniszczały, dęby od mrozu pękały z hukiem jakby od bomby; niektórzy wystawiwszy wino węgierskie i piwo na wolne powietrze, w przeciągu jednej godziny takowe zmrożone znaleźli; ziemia blisko na półtrzecia łokcia (ok. 145 cm) była zamarznięta (…)”.

Reklama

Czytaj więcej: Smutne skutki zmiany klimatu

Zima tysiąclecia, nazywana Wielkim Mrozem lub Wielką Zimą, spowodowała wiele szkód nawet w krajach o łagodnym klimacie. Temperatura na południu Francji wynosiła minus 23,2°C. Mrozy odnotowano też w Portugalii czy Włoszech. Chłód spowodował ogromne straty w uprawach, zamarzły m.in. drzewa oliwne i trzeba było je wyciąć. Statki stały uwięzione w oblodzonych śródziemnomorskich portach. Cena zboża wzrosła ponad dziesięciokrotnie w porównaniu z 1708 r. We Francji na skutek mrozu i głodu w 1709 r. zmarło około 600 000 ludzi.

Krypty grobowe w podziemiach kościoła Ducha Świętego kryją szczątki ofiar głodu i dżumy
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Mróz, a następnie głód, nie ominęły również Wilna. Tłem tych wydarzeń były inne, nie mniej dramatyczne. Były to czasy wojny północnej i epidemii dżumy z lat 1708–1710. W tym okresie na skutek głodu, mrozów i morowego powietrza zmarła ponad połowa populacji miasta.

A.H. Kirkor, autor przewodnika po Wilnie, tak opisywał okres wielkiego głodu: ,,Współcześni piszą, że ludzie zjadali mięso psów, kotów i myszy. Smutne to i pełne boleści były czasy dla Wilna: spustoszenia, pożary, głód, choroby, niesłychana nędza mieszkańców, opuszczone domy i zgliszcza – oto obraz Wilna z pierwszej połowy XVIII wieku (…)”.

Historyk Paweł Giedroyć zauważa, że wielki głód był spowodowany także Wojną Północną, która trwała w latach 1700-1721.

 – Przez Litwę, w tym Wilno, przechodziły wojska szwedzkie, rosyjskie i inne. Wojsko na swoje potrzeby rekwirowało żywność, narażając miejscową ludność na głód, co z kolei powodowało różne epidemie.  Działania wojenne przeszkadzały też w zbiorze plonów. W okresie 1708-1710 zmarło na skutek głodu i chorób ponad 30 tys. mieszkańców Wilna, co stanowiło ponad połowę ludności miasta – opowiada.

Ks. Tadeusz Rogala-Zawadzki, pleban antokolski, autor „Kroniki antokolskiej”, tak oto w 1917 r. opisał tamte wydarzenia: „Głód wówczas i mór prawdziwe urządziły żniwo w Wilnie i jego okolicy. Lud jak kłosy pod kosą padał na drogach i ulicach. I tak trwało przez lat trzy – 1708, 1709, 1710. Zamożniejsze warstwy społeczeństwa pośpieszyły opuścić Wilno. Konwent Antokolski mężnie trwał na stanowisku, jak to powszechnie wspominają historycy Wilna, oddając posługi duchowne chorym i umierającym. Dostojniejsi mieszkańcy uciekli z Wilna. Konający setkami zaściełali ulice Wilna (…)”.

Ciała zmarłych przenoszono też do podziemi kościelnych. Pod ołtarzem kościoła Ducha Świętego mieści się wejście do podziemi pełnych krypt grobowych. Kryją, jak się przypuszcza, blisko 2 000 zmumifikowanych zwłok z XVII–XVIII w. Są to m.in. szczątki ofiar głodu i dżumy.

Czytaj więcej: Strażacy radzą, jakie środki ostrożności zachować zimą

Najniższą temperaturę odnotowano na Litwie w 1956 r. – termometry wskazywały minus 43 stopnie C
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Kroniki historyczne podają, że najniższa temperatura, jaką odnotowano w Wilnie, to 38,8 st. Celsjusza. W czasach już nam bliższych wyjątkowe pod względem natężenia i uporczywości mrozów zimy były te z przełomu lat: 2002/2003, 2005/2006, 2009/2010, 2010/2011 i 2012/2013.

Synoptyk Izolda Marcinonienė mówi, że wystąpiły wtedy temperatury znacznie niższe, niż średnie długoletnie.  Dodaje, że najniższą temperaturę odnotowano na Litwie 1 lutego 1956 r. w Ucianie – wówczas termometry wskazywały prawie 43 stopnie poniżej zera. W styczniu 1947 r. w Oranach odnotowano temperaturę minus 40 stopni.

Ostatnio zimy na Litwie są stosunkowe łagodne.  Według meteorologów, przyczyniły się do tego globalne zmiany klimatu. Rekordowo ciepłą była zima 2019/2020. Średnia temperatura wyniosła wówczas 2,6 stopnia. Średnia temperatura zimą na Litwie wynosi minus 2,8 stopnia Celsjusza.