Hospicjum to pomocne ramiona. Tu miłość ofiarowuje się za darmo

Wszelka pomoc, która jest udzielana przez specjalistów w hospicjum pacjentom czy ich bliskim, jest nieodpłatna. Co miesiąc hospicjum musi znaleźć dodatkowo ok. 45 tys. euro na utrzymanie placówki
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Mija rok, odkąd w Wilnie uroczyście, z udziałem najwyższych władz kościelnych i państwowych, został otwarty Dział Dziecięcy Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki.

Po upływie tego roku doświadczamy takiego uśmiechu, który jest wyrazem wewnętrznej radości i pewności, że rodzice dzieci nie są sami. Że w sytuacji, gdy ich dziecko jest chore, zyskali świadomość, iż robią wszystko, żeby temu choremu członkowi rodziny pomóc – mówi założycielka i dyrektorka hospicjum, s. Michaela Rak ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. – To cud, że to hospicjum w ogóle powstało. Nieustannie dziękuję Bogu, że to się dokonało – podkreśla s. Michaela.

Cuda są możliwe

Polska zakonnica, która przybyła na Litwę w 2008 r., dokonała rzeczy – wydawałoby się po ludzku – niemożliwej. Na początek sprawiła, że opieka paliatywna została na Litwie dostrzeżona przez system opieki zdrowotnej. Udało jej się też przekonać urzędy, Ministerstwo Zdrowia i kasę chorych do potrzeby zbudowania i – co za tym idzie – finansowania kolejnej placówki medycznej. Co więcej, zmieniła sposób postrzegania śmiertelnie chorego człowieka i uświadomiła decydentom, że każde życie należy wspierać i walczyć o nie do końca.

Potrafiła też znaleźć milionowe fundusze na budowę nowoczesnego Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki, które w miejscu zrujnowanego budynku stanęło w Wilnie w 2012 r. jako pierwsza tego typu placówka na Litwie. Mało tego, objęła też opieką hospicjum domowego terminalnie chorych w Wilnie i innych miejscowościach Litwy.

Wydawałoby się, że w tym miejscu tej pięknej opowieści o miłosierdziu i niesamowitej sile sprawczej, której starczyłoby na kilka życiorysów, można by było postawić kropkę. Ale życie dyktuje nowe scenariusze. Kilka lat temu do s. Michaeli podeszła kobieta, która za rękę trzymała słabiutkiego chłopczyka, swojego syna. Malec, patrząc s. Michaeli w oczy, powiedział: „Mam raka. Pomożesz mi?”, i zaczął płakać. Zakonnica wzięła go na kolana, przytuliła i też płakała. Obiecała, że pomoże.

Znów potrzeba było ogromnego zaangażowania, żeby tę prośbę spełnić. W 2020 r. obok hospicjum dla dorosłych powstało skrzydło hospicjum dziecięcego. Dla rodziców chorych dzieci oznaczało to, że nie muszą brać pełnego ciężaru odpowiedzialności wyłącznie na własne barki, ponieważ pojawiają się pomocne ramiona, które przejmą część ciężaru na siebie, wesprą rodziców i zapewnią profesjonalną opiekę medyczną chorym dzieciom.

Wybudowanie hospicjum nie byłoby możliwe bez wsparcia tysięcy prywatnych osób, a także instytucji i darczyńców. Pokaźne kwoty na budowę i wyposażenie, utrzymanie, środki medyczne i sprzęt wpłynęły z Senatu RP za pośrednictwem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, ze Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, Ambasady RP w Wilnie, Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy Konferencji Episkopatu Polski. Jednymi z głównych sponsorów są Polski Koncern Naftowy Orlen oraz Orlen Lietuva. Do grona darczyńców dołączyli producenci materiałów budowlanych, przekazując w darowiźnie swoje produkty.

Na marginesie wypada wspomnieć, że na Litwie do niedawna pojęcie hospicjum było swoistym novum i potrzebne było wynalezienie osobnego słowa w języku litewskim, żeby ten nowy element rzeczywistości jakoś nazwać. Litewskie słowo „hospisas” zostało zatwierdzone przez językoznawców po długich debatach. Po łacinie hospitalis oznacza gościnny.

Dla rodziców chorych dzieci hospicjum oznacza, że nie muszą brać pełnego ciężaru odpowiedzialności wyłącznie na własne barki
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Otulić opieką i miłością

– Sytuacja, kiedy w rodzinie jest chore dziecko, jest niezwykle trudna dla rodziców. W ostatnim roku ludzie dowiedzieli się jednak, że w hospicjum na wsparcie specjalistów mogą liczyć nie tylko dzieci, lecz także dorośli – chodzi tu o pomoc medyczną, psychologiczną, socjalną i duchową. A ponadto o pomoc w aspekcie ludzkim – o otwartość człowieka na człowieka. Misja hospicyjna niesie ze sobą szersze spojrzenie, nie tylko medyczne, ale też rodzinne, socjalne, psychologiczne, społeczne, materialne – mówi s. Michaela Rak w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.

Opowiada o kilkumiesięcznej pacjentce, która podczas swojego pobytu w szpitalu nieustannie była pod opieką mamy. Mama dziewczynki nie miała siły, by odejść od dziecka i wrócić do domu, zostawiając je w szpitalu.

– Później dziewczynka trafiła do nas. Po jakimś czasie i mama, i tato nabrali pewności, że dziecko jest tu otulone opieką. Mama wróciła do normalnego, codziennego życia, do swoich pozostałych dzieci. Dzięki tej głębi miłości i jedności, która zbliża nas do siebie, stało się możliwe to, co przez ten rok się dokonało – opowiada kierowniczka hospicjum. – Często rodzice są tak związani z chorym dzieckiem, że nie zauważają, iż obok tego chorego dziecka jest jeszcze inne dziecko, mąż czy żona. W tej trudnej sytuacji trzeba się zdecydować na to symboliczne odcięcie pępowiny i zgodę na to, że to dziecko żyje swoim własnym życiem. Ludzie różnych specjalizacji pomagają zabezpieczyć tę przestrzeń, a mama czy tata mają możliwość poświęcić się temu, co jest ważne, czyli życiu rodzinnemu – dodaje nasza rozmówczyni.

W tak trudnych sytuacjach pojawia się często poczucie wypalenia, apatii, zniechęcenia, nieustannie płynących łez, kiedy człowiek nie ma odwagi powiedzieć czy nawet pomyśleć: „Ale jak ja mogę zostawić dziecko?!”.

– Chcę jasno powiedzieć, że hospicjum to nie jest zostawienie czy porzucenie swojego dziecka. To jest po prostu zaproszenie do opieki nad tym dzieckiem ludzi, którzy się na tym znają i potrafią pomóc. To jest rzucenie koła ratunkowego dziecku, które otrzyma wiele miłości i specjalistycznej pomocy. Hospicjum to jest coś, co najlepszego możemy dać naszemu choremu pacjentowi i jego rodzinie. To też jest coś, co możemy dać samemu sobie i rodzinie, a nie zamknięcie się w bezradności i smutku. To jest po prostu pomoc – podkreśla s. Michaela.

Profesjonalna pomoc

Hospicjum oprócz środków farmaceutycznych dysponuje też sprzętem medycznym z najwyższej półki do zapewniania funkcji życiowych pacjentów: karmienia, nawadniania, odsysania itp. Wszechstronnej pomocy udzielają tu profesjonalnie przygotowane osoby: lekarze specjalizacji pediatrycznych, rehabilitanci, psycholog, osoby duchowne, fizjoterapeuci. Wykonuje się tu potrzebne badania, monitoruje stanu pacjentów.

Posługa przy chorych dzieciach odbywa się nie tylko w oddziale stacjonarnym, które jest przygotowane na przyjęcie 12 dzieci, lecz także w warunkach hospicjum domowego, czyli w przestrzeni dobrze dziecku znanej, w miejscu zamieszkania. W hospicjum domowym liczba dzieci nie jest limitowana, pracownicy przyjadą na każde wezwanie.

Czytaj więcej: Kinga Dębska: film skierowany do tych, którzy boją się umierania…

Czas na małe radości

W hospicjum spełniane są też życzenia małych pacjentów i ich bliskich. – Miałam takie doświadczenie, kiedy mały braciszek przez dłuższy czas nie widział swojej malutkiej siostrzyczki – wspomina s. Michaela. – Przyjechał razem z mamą i tatusiem, mogli razem usiąść w hospicyjnej sali spotkań i wspólnie zjeść obiad, przytulając się siebie nawzajem. W dobie pandemii w szpitalu to by było niewykonalne. Mieli oczywiście zrobione wcześniej testy, że nie stanowią dla siebie zagrożenia. Stworzyliśmy dla tej rodziny taką strefę, gdzie rodzina mogła być razem.

W najbliższym czasie odbędzie się chrzest kolejnego dziecka. Po męczących przejściach i doświadczeniach w szpitalu rodzice zdecydowali, żeby ich dziecko zostało ochrzczone, żeby to imię, które ma w dokumentach, było wpisane na wieczność, zgodnie z katolicką wiarą. Inna pacjentka, która jest w domu, śpiewa dla hospicjum, razem z rodziną robi prezenty dla innych chorych dzieci na oddziale. Pewna mała dziewczynka w hospicjum ciągle płakała. W tej chwili reaguje na wejście pracowników uśmiechem. Nie mogła podnieść rączki, teraz bawi się zabawkami. Potrafi rączką pomachać na dzień dobry czy na do widzenia. To są małe-wielkie codzienne radości, które dokonują się w hospicjum.

Wszechstronnej pomocy udzielają tu profesjonalnie przygotowane osoby: lekarze specjalizacji pediatrycznych, rehabilitanci, psycholog, osoby duchowne, fizjoterapeuci
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Miłość jest nieodpłatna

W hospicjum realizuje się misję, która charakteryzuje się bezpośredniością relacji z chorą osobą, ze środowiskiem najbliższych, zgodnie z którą miłość do pacjenta ofiaruje się za darmo. Wszelka pomoc, która jest udzielana przez specjalistów w hospicjum pacjentom czy ich bliskim, jest nieodpłatna.

Jako placówka medyczna hospicjum ma zawartą umowę z kasą chorych, na podstawie której ta pokrywa niespełna 50 proc. realnych kosztów utrzymania ośrodka. Drugie 50 proc. – obecnie jest to kwota ok. 45 tys. euro każdego miesiąca – trzeba zdobyć z innych źródeł. Dzisiaj, kiedy kontakty międzyludzkie są mocno ograniczone, nie da się zorganizować koncertu charytatywnego ani zorganizować zbiórki. Liczy się więc każde euro przekazane na hospicjum.

Od początku istnienia hospicjum w jego funkcjonowaniu pomagało wielu wolontariuszy. W tej chwili ze względu na okoliczności, które przeżywa cały świat, pomoc wolontaryjna w hospicjum została wstrzymana. Obecnie posługują tu tylko kapłani różnych wyznań. Pracownicy etatowi nadal sprawują opiekę nad chorymi, ze względu na bezpieczeństwo pacjentów systematycznie są poddawani badaniom na obecność koronawirusa.

Jednak w dobie pandemii też są organizowane różne inicjatywy: ktoś zorganizował zbiórkę w rodzinie lub w szkole, niektóre wspólnoty organizowały „puszkę dobra”, do której wrzucano pieniądze; młoda para przeznaczyła na potrzeby hospicjum kwotę, którą zebrała z okazji zawarcia związku małżeńskiego; ktoś sprzedawał świece i przeznaczył procent dla placówki; wileńskie restauracje „Sakwa” i „Pan Tadeusz” sprzedają posiłki na wynos i część dochodu przekazują chorym. Również „Kurier Wileński” dochód ze sprzedaży tego wydania magazynu przeznaczy na potrzeby hospicjum.

– Od roku istniejemy jako jedno hospicjum z dwoma działami: dla dorosłych i dla dzieci, zarówno w warunkach opieki stacjonarnej, jak i opieki w domu pacjenta. Z ufnością kieruję prośbę do ludzi, żeby składową swoich serc przekazywali na rzecz hospicjum. Przychodzi teraz okres rozliczeń podatkowych, dlatego prosimy o odpisy od podatków na naszą rzecz. Będziemy wdzięczni za wsparcie finansowe dla hospicjum poprzez przekazanie 1,2 proc. od podatku dochodowego (na formularzu FR0512 v.4), REGON (kodas) to 302837031. Hospicjum to ciągłe szukanie środków i ciągłe wołanie z zapewnieniem, że dzięki temu chora osoba dostanie to, co jest jej potrzebne, a hospicjum będzie mogło nadal funkcjonować – apeluje s. Michaela.

W dobie pandemii każdy patrzy na stan swojego portfela, ale w przypadku hospicjum liczy się każde euro. Gdyby każdy z członków rodziny przeznaczył jedno euro, to łączna kwota uzyskana od całej rodziny znacząco pomoże w utrzymaniu placówki. Gdy takich inicjatyw będzie więcej, hospicjum da radę.

Na wsparcie specjalistów mogą liczyć nie tylko dzieci, lecz także dorośli – chodzi tu o pomoc medyczną, psychologiczną, socjalną i duchową
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Jest takie miejsce

– Kilkoro dzieci już przeszło do wieczności, kilkoro w tej chwili jest pod specjalistyczną opieką. Bardzo nam zależy, żeby ta wiadomość, że jest takie miejsce, dotarła do jak najszerszej liczby osób, które są zainteresowane. Gdyby teraz zrobić na ulicy sondę i zapytać, co to jest hospicjum dziecięce, myślę, że wiele osób powiedziałoby: „nie wiem”. Chciałabym, żeby dzięki zaangażowaniu różnych inicjatyw społecznych padała odpowiedź: „A, wiem, przy ul. Rossa 4 jest takie miejsce, gdzie się dostaje z miłością pełnię pomocy”. Mam nadzieję, że to miejsce będzie znane nie tylko na Wileńszczyźnie czy w rejonach wokół Wilna, lecz także na całej Litwie, żeby każdy wiedział, że w swoim wyzwaniu, swoim bólu, swoim cierpieniu może otrzymać pomoc Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki. Bogu i ludziom za to dziękuję – mówi s. Michaela.


Osoby chcące wesprzeć hospicjum mogą to zrobić, wpłacając pieniądze na konta:

Luminor Bank AB
Kod banku: 40100
BIC, SWIFT kod: AGBLLT2X
konto w euro: LT232140030002856368
konto w dolarach amerykańskich: LT392140030002856371
konto w złotych polskich: LT762140030002856384


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 7(19) 13-19/02/2021