Pandemia obudziła we mnie twórcę

W „Szkicach o Polsce” Agnieszka Rawdo śpiewała utwory do słów Norwida. Spektakl zaprezentowano 23 maja, w rocznicę śmierci wielkiego poety
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Teatr zawsze jest wyzwaniem i nieważne, w jakim języku się go tworzy, sukces nie przychodzi łatwo. Myślę, że żeby taki teatr był potrzebny, żeby nie był zbyt banalny lub obciążający, powinien iść ramię w ramię z teraźniejszością – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” wileńska aktorka Agnieszka Rawdo.


Pandemia to nie najlepszy czas dla aktorki… Co zmieniła w Pani życiu?

W ostatnim czasie podeszłam bardziej twórczo do tego, co robię. Zrozumiałam, jak życie jest zmienne i że bycie zależną od tego, co robię, nie jest dobre. Może nie tyle odkryłam, ile raczej przypomniałam sobie, że mogę robić w życiu znacznie więcej – i dało mi to natchnienie do różnego rodzaju nowych projektów. Zaczęłam dzielić się wierszami, poezją czy też tworzyć innego rodzaju projekty.

Zaczęła Pani publikować filmy, które dotyczą ogólnoludzkiego rozwoju, po prostu życia. Czy to tylko krótkotrwałe inicjatywy, czy też będzie się Pani chciała w przyszłości rozwijać w innych niż dotychczas kierunkach.

Gdy nagrywaliśmy „Na wileńskiej ulicy” w reżyserii Lilii Kiejzik, miałam ogromne poczucie radości, że jestem wśród swoich, między Polakami, z którymi mnie wiele łączy
| Fot. Ričardas Grigas/Polski teatrR „Studio” w Wilnie

Bardzo podoba mi się, że potrafię oddzielić scenę i grę od reszty swojego życia. Oczywiście, jest we mnie przestrzeń twórcza, która może oddziaływać na ludzi na inny sposób niż tylko oglądanie mnie na scenie. Co prawda dosyć szybko spotkałam się z pytaniami, czy pojawią się kolejne filmy, ale na razie traktuję je raczej jako spontaniczną działalność, nie próbuję się do niej zmuszać ani przywiązywać. To też miła odmiana od teatru, gdzie zawsze muszę dążyć do celu, wypracować jakiś rezultat. Tu raczej faluję i szukam nowych przestrzeni, ale jednocześnie myślę o tym, jak połączyć moją praktykę teatralną z innymi obszarami zainteresowań, jak stworzyć przestrzeń, która mogłaby pomóc w rozwoju. Moją pasją jest odkrywanie możliwości, jakie mamy w sobie, i myślę, że mogłabym się tym dzielić także z innymi.

Studia zaczynała Pani od kierunku reżyserii. Czy te poszukiwania własnej drogi zmierzają do tworzenia własnych spektakli?

To kolejna rzecz, o której ostatnio sobie przypominam. Nie jestem tylko aktorką i na pewno nie chciałabym się ograniczać tylko do aktorstwa. Myślę, że podejmę też jakieś próby reżyserskie. Chyba jestem już na takim etapie, że mogę się dzielić swoim doświadczeniem i oddziaływać na ludzi na różne sposoby.

Potrafię oddzielić scenę od reszty swojego życia – mówi Rawdo
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Mówi Pani o różnych zainteresowaniach, ale przecież na co dzień, oczywiście poza pandemią, należy Pani do bardzo zajętych osób. Czy aktorka teatralna, która występuje nie tylko w Wilnie, lecz także w innych teatrach na Litwie, ma czas dla siebie i na rozwój własnych zainteresowań?

W moim przypadku jest tak, że jestem zajęta falami. W jednym momencie jest rzeczywiście bardzo dużo zobowiązań, taki okres może trwać np. dwa czy trzy miesiące, a później jest przerwa, którą mogę wykorzystać dla siebie. Wtedy właśnie pojawiają się pytania, takie jak: o co w tym życiu chodzi? I zaczynam szukać innych sposobów na osobisty rozwój. Można więc powiedzieć, że nie tyle mam, ile znajduję czas dla siebie.

Realizuje się Pani przede wszystkim na scenie. A telewizja? Czy chciałaby Pani np. zagrać w serialu?

Na telewizję i seriale patrzę przede wszystkim od strony pragmatycznej. Tego rodzaju praca ma wiele dobrych stron. Oczywiście, bardzo ważny jest aspekt finansowy, bo z teatrem bywa różnie. Myślę jednak, że na tym praktycznym wymiarze nie można pozostać, trzeba określić własne priorytety. Nierzadko zdarza się, że aktorzy w tego rodzaju pracy gubią się, tracą po prostu radość z zawodu, który wykonują. To nie ma sensu.
Telewizja daje też inną ważną możliwość, której teatr do końca nie zapewnia. To szeroka popularność. Nawiązanie relacji z widzem jest w moim zawodzie wręcz niezbędne, a telewizja może bardzo pomóc w tworzeniu takiej więzi. Jestem przekonana, że aktor, który jest lubiany ze względu na rolę telewizyjną, może też przyciągnąć na poważniejszy spektakl do teatru. Uważam, że taką możliwość warto wykorzystywać.

Czytaj więcej: „Szkice o Polsce”, czyli Norwid aktualny dzisiaj

Agnieszka Rawdo wystąpi w rejestracji spektaklu „Odrodzeni Duchem”
na podstawie utworu Juliusza Słowackiego, wspólnym projekcie Polskiego Teatru „Studio” w Wilnie oraz TVP Wilno
| Fot. Ričardas Grigas/Polski teatrR „Studio” w Wilnie

W ostatnich miesiącach znacznie częściej można było Panią oglądać w spektaklach Polskiego Teatru „Studio”. Jakie ma znacznie ta współpraca w perspektywie całości Pani pracy?

Myślę, że dopiero teraz, kiedy ta współpraca jest bardziej intensywna, zrozumiałam, jak bardzo mi jej brakowało. Zwłaszcza gdy nagrywaliśmy „Na wileńskiej ulicy” – miałam wówczas ogromne poczucie radości, że jestem wśród swoich, między Polakami, z którymi mnie bardzo wiele łączy. Nie tylko język, ale żarty, poczucie humoru, coś, co sprawia, że czuję się swojsko. Praca była naprawdę ciężka, ale miałam tyle zapału, chęci do pracy, że zupełnie tego nie odczuwałam. Tak jakby to, co robię, karmiło moją duszę. Przyjeżdżałam do domu i cały czas opowiadałam, jak było mi to potrzebne.

Niedawno mogliśmy oglądać premierę z Pani udziałem. W „Szkicach o Polsce” śpiewała Pani utwory Jacka Kaczmarskiego.

Tak, ta premiera była dla mnie wielkim wyzwaniem, bo utwory, które śpiewałam, nie należały do łatwych. Poza tym Norwid zobowiązuje…

Jakie perspektywy ma według Pani polski teatr w Wilnie? Czy widownia go potrzebuje?

Teatr zawsze jest wyzwaniem i nieważne, w jakim języku się go tworzy, sukces nie przychodzi łatwo. Myślę, że żeby taki teatr był potrzebny, żeby nie był zbyt banalny lub obciążający, powinien iść ramię w ramię z teraźniejszością, ale nie zapominać o przeszłości i patrzeć w przyszłość. Teatr, który skupia się tylko na tradycji albo o niej zapomina, po prostu przestaje do człowieka przemawiać.

Czytaj więcej: Polski Teatr „Studio” zakończył zdjęcia do „Odrodzeni Duchem”


Agnieszka Rawdo – absolwentka polskiego Gimnazjum w Bujwidzach w rejonie wileńskim. Kilkakrotnie była laureatką w Konkursie Recytatorskim im. Adama Mickiewicza „Kresy”, bardzo wcześnie podjęła współpracę z Polskim Teatrem „Studio” w Wilnie. Ukończyła studia aktorskie w Litewskiej Akademii Muzyki i Teatru. W 2012 r., już jako zawodowa aktorka, zagrała w monodramie „Lalki, moje ciche siostry” w reżyserii Lilii Kiejzik. Pracowała w Teatrze Dramatycznym im. Juozasa Miltinisa w Poniewieżu i w Narodowym Teatrze Dramatycznym w Kownie. Współpracowała z jednym z najwybitniejszych litewskich reżyserów – Oskarasem Koršunovasem. W Wileńskim Miejskim Teatrze OKT grała w „Mewie” i „Niezwykłej i rzewnej historii Romea i Julii”. W 2020 r. za rolę Moniki w spektaklu „Podróż do Edenu” otrzymała nominację do Złotego Krzyża Sceny.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 23(66) 05-11/06/2021