W Brazylii pół miliona zgonów na COVID. Na ulicach protesty

Komunikat brazylijskiego Ministerstwa Zdrowia, ogłoszony nazajutrz po sobotnich antyrządowych demonstracjach w największych miastach kraju, potwierdził, że ten 210-milionowy kraj zmierza do „trzeciego wielkiego kryzysu” od początku pandemii. W ciągu ostatniej doby, według komunikatu, „liczba przypadków koronawirusa wzrosła o 82 888 i wynosi obecnie 17 883 750”. Łącznie od początku pandemii, czyli przez 15 miesięcy, zmarło pół miliona osób.

Fotomontaż ilustracyjny, para w Brazylii na tle krzyża
| Fot. EPA-ELTA; fotomontaż Ignacy Skrobia-Jaworski

Ministerstwo podało, że w ciągu 24 godzin zmarło 2 301 osób. Od początku pandemii stała się ona przyczyną ponad 500 800 zgonów. Dziennie umiera obecnie z jej powodu o 26 proc. więcej chorych niż dwa tygodnie wcześniej. Według prognoz, w warunkach rozpoczynającej się właśnie brazylijskiej zimy dzienna liczba zgonów może jeszcze wzrosnąć, chociażby ze względu na wilgotność.

Szczepionki i chleba

Podczas wielkich sobotnich demonstracji przeciwko rządowej „polityce opóźnień i zaniechań”, które odbywały się w piętnastu stolicach brazylijskich stanów gromadząc dziesiątki tysięcy ludzi, uczestnicy wznosili okrzyki przeciwko urzędującemu prezydentowi, Jairowi Bolsonaro.

Na transparentach, które nieśli demonstranci najczęściej powtarzały się dwa hasła: „Szczepionka już teraz!” i „Szczepionka – w ramię, jedzenie – na talerz!”. Obserwatorzy zauważają, że protesty, choć nasilone, nie muszą wskazywać na ogólne nastroje społeczeństwa, na wnioski należy jeszcze zaczekać.

Wcześniej prezydent Jair Bolsonaro kreował się na polityka, który nie poddał się „szczepionkowemu terroryzmowi”. Twierdził, że po szczepieniu ludzie „będą zamieniali się w aligatory”, a kobiety „będą nosiły brody”. Wierzył też, że „mężczyźni będą mieli cienkie głosy, będą zniewieściali”. Z czasem zezwolił na pozyskiwanie szczepionki dla obywateli, ale sam nie był do niej przekonany.

„Nikt nie zmusi mnie do przyjęcia szczepionki” — mówił Jair Bolsonaro ponad pół roku temu, we wrześniu.

„Kontrakt z Pfizerem jest bardzo prosty: nie odpowiadamy za efekty uboczne. Jeśli zamienisz się w krokodyla, to twój problem” — miał mówić do dziennikarzy. Podkreślał, że koncerny nie biorą odpowiedzialności za skutki uboczne.

„Jeśli kobiecie wyrośnie broda czy mężczyzna zacznie mówić cienkim głosem, oni (firmy farmcaeutyczne — przyp. red.) nie zrobią z tym nic” — mówił cytowany przez Reuters Jair Bolsonaro.

Narracja ta skutecznie wstrzymała starania krajowych instytucji o pozyskanie szczepionek. Pozyskiwaniem zaczęli zajmować się poszczególni gubernatorzy, którzy najczęściej kierowali się w kierunku Chin i Rosji.

Wkrótce jednak rosyjska dostawa szczepionki Sputnik została odrzucona przez brazylijską instytucję Anvisa, ponieważ, według instytucji, mogła zarażać szczepionych aktywnym adenowirusem (który pełni w szczepionce rolę uśpionego wektora), który jest nie mniej groźny niż koronawirus, choć w większości przypadków przebiega łagodnie. Agencja Reuters podaje, że Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich, który finansuje rosyjską szczepionkę, uznał to za „decyzję motywowaną politycznie”. W czerwcu Brazylia znów przystąpiła do zatwierdzania preparatu.

Czytaj więcej: Kazachstan przedstawił własną szczepionkę na koronawirusa, QazVac

Symbolem protestu — maseczka

Wszyscy uczestnicy protestów nosili maseczki ochronne, co — jak odnotowały brazylijskie media — stanowiło rodzaj wyzwania wobec prezydenta Bolsonaro, który ostentacyjnie występuje na publicznych spotkaniach przeważnie bez maseczki. Wcześniej to zachowanie znajdowało wielu zwolenników.

Rozpoczęta z kilkumiesięcznym opóźnieniem, w porównaniu z większością pozostałych krajów Ameryki Południowej, akcja szczepień w Brazylii przebiega powoli. Dotąd dwoma dawkami zaszczepiono 11 procent spośród 211 milionów Brazylijczyków i kraj ten znajduje się pod tym względem na 78. miejscu na świecie.

COVID miał być „grypką”

Według wielkonakładowego konserwatywnego dziennika argentyńskiego „La Nación”, jedną z przyczyn bardzo późnego podpisania przez brazylijski rząd kontraktu na import szczepionek była teza głoszona przy każdej okazji przez prezydenta Bolsonaro, że „ten wirus, to taka sobie grypka”, którą łatwo wyleczyć takimi prostymi środkami jak chlorochina.

„Program immunizacji Brazylijczyków przeciwko koronawirusowi – pisze „La Nación” w niedzielnym wydaniu – rozpoczął się dopiero w styczniu pod presją akcji szczepień zainicjowanej przez politycznego rywala Bolsonaro, którym jest gubernator stanu São Paulo Brazylii, João Doria.

Prawdopodobnie będzie się on ubiegał w przyszłych wyborach o fotel prezydencki, podobnie jak były lewicowy prezydent Inácio Lula da Silva. Doria kontrakt na import chińskiej szczepionki i jej koprodukcje w ambulatoriach w São Paulo podpisał już jesienią ubiegłego roku.

Czytaj więcej: Uboczne działanie szczepionek na COVID-19. „Ból w miejscu wstrzyknięcia”

„Prawdziwe zagrożenie” a wirus

Argentyński dziennik opisuje politykę wobec pandemii prowadzona konsekwentnie przez prezydenta Bolsonaro, który w swych oficjalnych wystąpieniach stara się pomniejszać zagrożenie jakie stanowi COVID-19 dla ludności i mobilizować rodaków do walki z „prawdziwym zagrożeniem”, czyli z zapaścią gospodarczą.

Dlatego od miesięcy prowadzi „wojnę” z gubernatorami brazylijskich stanów, którzy korzystając ze znacznej autonomii zapewnianej im przez Konstytucję wprowadzają u siebie obostrzenia antycowidowe.

Więcej zgonów, mniejsze poparcie

Prezydent Jair Bolsonaro z miesiąca na miesiąc, w miarę jak rośnie liczba ofiar pandemii, traci w sondażach. Według ostatnich badań opinii publicznej prowadzonych przez prestiżowy Instytut Datafolha może liczyć na przychylność 25 proc. wyborców.

W ogłoszonym w sobotę przez pałac prezydencki dokumencie „Podsumowanie pierwszych 900 dni prezydentury” Bolsonaro, o tragedii jaką jest śmierć ponad pół miliona obywateli, nie wspomina się ani słowem.

Oszukani tubylcy. „Zmienimy się w krokodyle”

Wcześniej świat obserwował, jak prezydent Jair Bolsonaro utrudniał dostęp misjonarzy do rdzennych ludów Amazonii. Autochtoni pozbawieni jakiejkolwiek odporności na inne szczepy wirusa, nie byli w stanie poradzić sobie z koronawirusem. Śmiertelność w niektórych wioskach wynosiła niemal sto procent.

Równocześnie brytyjska rozgłośnia BBC informowała, że dezinformacja antyszczepionkowa dosięgła za pośrednictwem internetu także niektóre miejscowości zamieszkiwane przez tubylców.

Przez manipulację medialną nie przyjęli przywiezionych przez lekarzy i aktywistów szczepionek, witali helikoptery strzałami i pochodniami — niektóre wioski zaszczepiły się dopiero po otrzymaniu zapewnienia od misjonarzy katolickich, nie od lekarzy, że po szczepionce „nie zamienią się w krokodyle”. Są to słowa podobne do tych, które wcześniej wypowiadał prezydent Jair Bolsonaro.

Teorie w zależności od regionu

Teorie dotyczące szczepionek były bardzo podobne do powszechnych dezinformacji w regionie. Rozprzestrzeniały się głównie za pośrednictwem komunikatora WhatsApp. Dzięki temu specjaliści mogli zauważyć, że antyszczepionkowe teorie różnią się w zależności od kraju.

Na przykład w Afryce dominuje teoria, że szczepionki są narzędziem w rękach Bill’a Gates’a, założyciela Microsoftu, aby odebrać władzę od miejscowych lekarzy i szamanów. Z kolei w Indiach mówi się o „uwięzieniu energii przed reinkarnacją”


Na podst.: BNS, PAP, Reuters, własne