Była ambasador RP w Wilnie wprost odnosi kwestię pamięci historycznej do bezpieczeństwa regionalnego, powołując się m.in. na przemówienie Putina wygłoszone dzień przed atakiem na Ukrainę.
— Chęć udokumentowania tego wszystkiego wynikała również z wiedzy o tym, że rosyjska propaganda jest bardzo aktywna. Wystarczy spojrzeć na narracje dotyczące powstania 1863 r., żeby zobaczyć, jak silnie antypolskie były i są do dzisiaj rosyjskie interpretacje. Przypominam, że na dzień przed atakiem na Ukrainę Putin wygłosił przemówienie, w którym podważył historyczne podstawy ukraińskiej państwowości — mówiła „Kurierowi Wileńskiemu” Doroszewska.
Podkreśliła, że odpowiedzią musi być świadoma, wspólna polityka historyczna.
— W całym regionie musimy więc trzymać się razem, a dziś widać to jeszcze wyraźniej. Narracja historyczna jest częścią naszej odporności, tak samo jak odporność militarna czy bezpieczeństwo energetyczne. Tak jak budujemy drogi, kolej Rail Baltica, tak samo musimy budować spójną, uczciwą opowieść o naszej historii. Zrozumienie tego daje nam poczucie bezpieczeństwa i wzajemnego zaufania — Polski i Litwy. To jest kluczowe — powiedziała była ambasador.
Więcej w pełnym wywiadzie opublikowanym w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 19 (53) z 16–22 maja 2026 r.


