Doroszewska przenosi dwudziestowieczne kwestie polsko-litewskie z dziedziny wymiany argumentów w dziedzinę psychologiczną.
— Bardzo często jest tak, że argumenty wynikają z braku poczucia bezpieczeństwa, ze strachu jednych przed drugimi. I w tym właśnie kontekście bym to widziała, najpierw trzeba zapewnić bezpieczeństwo, bo sama wymiana argumentów po dwóch stronach może do niczego nie prowadzić — mówiła była ambasador.
Wyjaśniła, co konkretnie zmienia perspektywę obu stron.
— O wiele łatwiej prowadzić dialog o trudnych wydarzeniach z przeszłości, gdy poprzedziło go współdziałanie w ramach NATO, współpraca w dziedzinie energetyki — kiedy oba kraje, Litwa Polsce i Polska Litwie, świadczą, że tak powiem, usługi wzajemnego dzielenia się bezpieczeństwem. Wtedy różne kwestie sporne zaczynamy widzieć w zupełnie innym świetle. Możemy o nich rozmawiać bez strachu — podkreśliła Doroszewska.
Więcej w pełnym wywiadzie opublikowanym w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 19 (53) z 16–22 maja 2026 r.


