Czy wzrośnie minimalne wynagrodzenie? Trzy różne stanowiska

Ministerstwo Opieki Socjalnej i Pracy proponuje rządowi od 2022 r. podniesienie minimalnej płacy miesięcznej o prawie 10 proc. z 642 do 703 euro. Minimalna stawka godzinowa wzrosłaby z 3,93 do 4,3 euro. Jednak pojawiają się także odmienne głosy.

Według Kodeksu Pracy, minimalne wynagrodzenie może przysługiwać tylko za pracę niewykwalifikowaną
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Szefowa resortu Monika Navickienė twierdzi, że cele te są nakreślone w programie rządu, a prognozy gospodarcze dla podjęcia takiej decyzji są korzystne. Rada Trójstronna, skupiająca przedstawicieli pracowników, pracodawców i rządu, na początku czerwca nie osiągnęła porozumienia w sprawie wysokości wynagrodzenia.

Przedstawiciele pracowników wezwali do podwyższenia sumy minimalnego wynagrodzenia do 750 euro, a pracodawcy nie chcą jej zwiększać do czasu, gdy skutki pandemii dla działalności gospodarczej kraju staną się bardziej wyraźne.

Wzrost do 750, 703 czy wcale?

Przewodnicząca Litewskiego Związku Zawodowego Kristina Krupavičienė w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ powiedziała, że według obliczeń, zatwierdzonych przez Radę Trójstronną, minimalne wynagrodzenie może wzrosnąć do 750 euro. Tymczasem Ministerstwo Opieki Socjalnej i Pracy proponuje rządowi od 2022 r. podnieść minimalną płacę miesięczną z 642 do 703 euro, a pracodawcy w ogóle nie chcą zwiększać minimum.

— Ceny rosną na wszystko. Od lipca wzrosną ceny na gaz, elektryczność. Natomiast płace zarobkowe pozostają na tym samym poziomie. To z czego żyć? Z czego płacić? Ceny rosną już teraz, a czy podnieść minimum od następnego roku, jest jeszcze tylko rozważane – zaznaczyła Kristina Krupavičienė.

Sejm zmniejszył stawkę podatku od wartości dodanej (VAT) do 9 proc. dla sektora gastronomicznego i kulturalnego oraz muzyków szczególnie dotkniętych pandemią.

– Ludzie dopiero teraz zaczynają wracać do pracy. VAT zmniejszono dla sektora gastronomicznego i kulturalnego, ale co z tego mają pracownicy? Pracy jest coraz więcej, a wynagrodzenie nie rośnie. Jesteśmy oburzeni, ale mamy nadzieję, że przynajmniej coś, ale uda się osiągnąć. Chcemy, aby rząd i pracodawcy przyczynili się do zwiększenia dochodów ludzi pracujących. Nawet 10 euro to dla ludzi duże pieniądze, jak ja mówię — do koszyka można włożyć dodatkowy kilogram parówek — wskazuje przewodnicząca Litewskiego Związku Zawodowego.

Czytaj więcej: Sejm zatwierdził obniżony podatek dla sektorów dotkniętych przez pandemię

Sceptycyzm przedsiębiorców

Tymczasem prezes Litewskiej Konfederacji Przedsiębiorców Gediminas Rainys w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ powiedział, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić, że prognozy gospodarcze są pozytywne.

— Według formuły obliczania minimalnej sumy wynagrodzeń to wszystko jest prawidłowo. Ale mamy kilka „ale“. Po pierwsze, to, co dzisiaj osiągnęliśmy, to tylko dzięki ogromnym pożyczkom, jesteśmy zadłużeni, co jest bardzo złe. Dług będzie musiał zostać spłacony. Wpompowano dużo pieniędzy i dzisiaj polegać jedynie na obliczeniach według formuły w tak ciężkim czasie jest nieprawidłowe. Po drugie, jeszcze nie wiadomo, jak dalej będzie z pandemią.

Dzisiaj mamy przykład Wielkiej Brytanii, Izraela, gdzie liczba zachorowań wciąż nie jest stabilna. Tak więc dzisiaj powiedzieć, że prognozy gospodarcze są pozytywne, jest zbyt wcześnie – powiedział Gediminas Rainys.

Podwyżka, o ile wsparcie nie ustanie

Niektórzy przedstawiciele pracodawców sugerowali zatwierdzenie podwyżki wypłat do 703 euro, pod warunkiem, że rząd nie zaprzestanie wspierania biznesu po pandemii, a niektórzy sugerowali ogólną zmianę formuły obliczania minimalnej sumy wynagrodzeń.

Według Kodeksu Pracy, minimalne wynagrodzenie może przysługiwać tylko za pracę niewykwalifikowaną. Wstępne szacunki sugerują, że zwiększenie minimalnego wynagrodzenia dla budżetu państwa kosztowałoby ok. 15 mln euro.

Czytaj więcej: Armonaitė: Drobny biznes i samozatrudnieni dostaną większe wsparcie