Marek Kubiak: Bycie Polakiem to odpowiedzialność

Rozpoczynamy cykl wywiadów z kandydatami do tytułu „Polak Roku 2021” „Kuriera Wileńskiego”. Dziś o swoim zaangażowaniu społecznym na rzecz polskiej kultury na Litwie w rozmowie z Iloną Lewandowską opowiada Marek Kubiak, prezes Wileńskiego Oddziału Miejskiego ZPL.

Bycie Polakiem na Litwie oznacza życie zgodnie z pewnymi wartościami – mówi Marek Kubiak, prezes Wileńskiego Oddziału Miejskiego ZPL
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Ilona Lewandowska: Pandemia jeszcze trwa, ale polska działalność kulturalna powoli wraca do normy. To był wyłącznie trudny czas? A może również szansa na odkrycie nowych form działalności WOM ZPL?

Marek Kubiak: Pojawiły się nowe inicjatywy. Tak jak wszyscy szukaliśmy w tym okresie możliwości działań w sferze wirtualnej, spotykaliśmy się zdalnie i w taki sposób realizowaliśmy nasze plany, ale nie tylko. Szukaliśmy sposobów, by bezpiecznie spotkać się na żywo, bo nic nie zastąpi poczucia wspólnoty, jakie można odczuć podczas takich wydarzeń. Takim nowym pomysłem był rajd samochodowy poświęcony Konstytucji 3 Maja, który odbył się w maju 2020 r., a w 2021 postanowiliśmy uczcić nim 230. rocznicę Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów. Frekwencja i zainteresowanie pokazały, że był to dobry i potrzebny pomysł. Uczciliśmy nasze święta, a także zademonstrowaliśmy polskie barwy narodowe w Wilnie i rejonach wileńskim i święciańskim, jadąc w kolumnie samochodów do Zułowa. Wszędzie doświadczaliśmy bardzo pozytywnych reakcji i naprawdę pozostały same dobre wspomnienia.

Jednym z najbardziej widowiskowych wydarzeń realizowanych w tym roku przez oddział miejski był audiowizualny pokaz laserowy pod tytułem „Za wolność!” na dziedzińcu Pałacu Wielkich Książąt Litewskich. Skąd taki pomysł?

W tym roku motywacja była wyjątkowa, bo Sejm Republiki Litewskiej i Rzeczpospolitej Polskiej ogłosił rok 2021 Rokiem Konstytucji 3 Maja, na Litwie także szczególnie obchodzony jako rok Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów. Szukaliśmy sposobu, by te rocznice uczcić w wyjątkowy sposób. Myśleliśmy o czymś podniosłym, co pokaże wielkość idei twórców Konstytucji, i symbolem, który bardzo dobrze oddawał te idee, wydało nam się światło. Projekt udało nam się zrealizować dzięki współpracy z ambasadą Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie oraz Muzeum Narodowym – Pałacem Wielkich Książąt Litewskich. Inicjatywę wspierała Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Bardzo się cieszę, że tak wiele osób zainteresowało się tym wydarzeniem. Decydując się na taka formę, myśleliśmy także o młodzieży. Oczywiście wiem, że taki pokaz nie zastąpi lekcji historii, ale mam nadzieję, że zainspiruje do poszukiwań wiadomości i dumy z dzieła poprzednich pokoleń.

Choć publicznie występuje Pan najczęściej jako prezes WOM ZPL, na co dzień jest Pan przede wszystkim prowadzącym Centrum Sztuk Samoobrony…

Tak. To dla mnie wielkie szczęście, że mogę łączyć pracę zawodową z moją pasją. Czasem nawet trudno mi to nazwać pracą, bo naprawdę kocham to i jestem wdzięczny Bogu, że tak mnie w życiu poprowadził. Tym bardziej, że udaje mi się również w tym wymiarze działać na rzecz polskiej historii i kultury. Nieraz mieliśmy okazję łączyć sport i przekaz patriotyczny. W tym roku Centrum Sztuk Samoobrony zorganizowało w Wilnie międzynarodowe zawody w stylu shidokan karate o puchar z okazji 230. rocznicy Konstytucji 3 Maja. Zawodnicy z Polski i Litwy stoczyli ponad 60 walk na macie w Domu Kultury Polskiej w Wilnie w formule karate kontaktowego, kickboxingu, grapplingu oraz sumo grapplingu. Przed pandemią organizowaliśmy pięciodniowy obóz, w czasie którego mówiliśmy o przykładzie słynnego sportowca, polskiego boksera – Tadeusza Pietrzykowskiego, który był jednym z pierwszych więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Karierę bokserską rozpoczął w czasach międzywojennych pod okiem słynnego Feliksa Stamma. We wrześniu 1939 r. uczestniczył jako podchorąży Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu w obronie Warszawy. Po kapitulacji próbował przedostać się do Francji, jednak został zatrzymany przez Gestapo na granicy węgiersko-jugosłowiańskiej. Do Auschwitz został deportowany z pierwszym transportem, 14 czerwca 1940 r. W obozie to właśnie boks pomógł mu przeżyć. Gdy do obozu przybył jako kapo były mistrz Niemiec w wadze średniej, Walter Düning, szukał wśród więźniów kogoś, kto chciałby z nim walczyć. Pietrzykowski, mimo że już wyniszczony obozowym życiem, podjął wyzwanie i pokonał cięższego o niemal 30 kg Niemca. Potem walczył dalej, nie tylko zachowując życie, ale także dodając otuchy więźniom.

Czytaj więcej: Marek Kubiak o zawodach w stylu shidokan karate o puchar z okazji 230. rocznicy Konstytucji 3 Maja

| Fot. Marian Paluszkiewicz

Pana zaangażowanie w kulturę rozpoczęło się jednak od… teatru.

Tak. Teatr to bardzo ważne miejsce dla mnie i bardzo ważny etap w moim życiu. Współpracę z Polskim Teatrem Studio rozpocząłem w 1988 r. od „Dziadów” Mickiewicza. To było nie tylko spotkanie ze sceną, ale także o wiele głębsze doświadczenie głębi polskiej kultury, słowa. Romantyzm to część duszy każdego Polaka, a na Wileńszczyźnie słowa Mickiewicza mają oczywiście wyjątkowe znaczenie. Ten okres twórczy przypadał na czas, gdy nie mieliśmy państwa. W naszej kulturze szczególne znaczenie miała wolność duchowa, bardzo odczuwalna nie tylko w literaturze, ale także w malarstwie czy muzyce. Teraz, gdy zbliżamy się do 100-lecia wydania „Ballad i romansów” myślę, że będzie wiele okazji, by o tym przypomnieć. Dziś mam może mniej czasu na próby, częściej jestem po stronie widowni niż na scenie, ale nadal czuję się częścią teatru. W tym roku miałem okazję wystąpić w drobnych rolach w spektaklach, które Polski Teatr Studio realizował w ramach Teatru Telewizji razem z TVP Wilno. To było nowe doświadczenie i bardzo się z niego cieszę, nie tylko dlatego, że ponownie byłem aktorem, ale również dlatego, że nasza społeczność ma szansę na realizację tego rodzaju projektów.

Nową inicjatywą, która powstała w czasie pandemii, był biało-czerwony rajd samochodowy
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Co dla Pana oznacza bycie Polakiem na Litwie?

To bardzo trudne pytanie. Dla mnie na pewno oznacza to życie według pewnych zasad, kierowanie się wartościami, które stały u podstaw kultury polskiej, kultury w dużej mierze tworzonej przez polską szlachtę. Bycie Polakiem oznacza dla mnie bycie osobą wierną tej kulturze, dbającą o swoje wykształcenie. To także bycie człowiekiem odpowiedzialnym, kierującym się wartościami chrześcijańskimi, a także patriotyzmem, nie tylko w wymiarze narodowym, ale także państwowym, czy w trosce o naszą małą ojczyznę.